nowy numer
zobacz więcej


data i godzina
00:58:12
piątek, 10 września 2010


imieniny


horoskop

cały horoskop


motoryzacja
SKODA Superb Combi 2.0 TDI
motoryzacja
Znany ginekolog z zarzutami
 
Mirosław T., ordynator oddziału ginekologiczno-położniczego szpitala w Międzyrzecu Podlaskim, przyjmował korzyści majątkowe od swych pacjentek. Taki zarzut przedstawiła mu radzyńska prokuratura. Chodzi o trzy łapówki, które specjalista miał otrzymać od kobiet leczących się na oddziale. Lekarzowi zatrzymano już paszport i zakazano opuszczania kraju. Musiał też wpłacić 10 tys. zł poręczenia majątkowego. Ginekolog wszystkiemu zaprzecza.

– Mirosław T. jest podejrzany o przyjmowanie korzyści majątkowych w związku z pełnioną funkcją publiczną. Czyn ten jest zagrożony karą od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności – informuje Janusz Syczyński, prokurator rejonowy w Radzyniu Podlaskim. Przypomnijmy, że postępowanie w sprawie rozpoczęło się jeszcze w ubiegłym roku, dzięki informacjom operacyjnym, jakie uzyskali funkcjonariusze zespołu ds. korupcji z wydziału do zwalczania przestępstw gospodarczych Komendy Miejskiej Policji w Białej Podlaskiej.
Sprawa dotyczyła pacjentek oddziału ginekologiczno-położniczego, a czynności koncentrowały się na znalezieniu dowodów korupcyjnych relacji, jakie miały zachodzić między chorymi a ordynatorem oddziału. By to wyjaśnić, policja zabezpieczyła karty pacjentek, a prokuratura przesłuchała kilkadziesiąt osób. Śledztwu przez cały czas towarzyszyła obawa przed kompromitacją. Wielokrotnie je bowiem przedłużano, a prowadzącym poważne problemy sprawiała postawa przesłuchiwanych osób, którzy wycofywali się z wcześniejszych zeznań lub tłumaczyli niepamięcią.
Według prokuratury Mirosław T. w 2000 roku przyjął łapówkę w kwocie 200 zł, pięć lat później dostał 500 zł, a w ubiegłym roku 200 zł. Ginekolog nie uzależniał jednak przebiegu procesu leczniczego od otrzymania korzyści, jak również sam ich nie żądał. Dlatego nie można mu było przedstawić cięższych zarzutów, za które grozi do dziesięciu lat więzienia.
W rozmowie telefonicznej z dziennikarzem „Słowa”, tak jak w złożonym w prokuraturze oświadczeniu, zaprzeczył, by kiedykolwiek przyjmował pieniądze lub inne korzyści od pacjentek. Przyznał też, że był zaskoczony informacją o postawionych mu zarzutach. – Nie chcę jednak szerzej komentować sprawy na łamach prasy – stwierdził.
Lakonicznie na temat tej sprawy wypowiada się również Ireneusz Stolarczyk, dyrektor Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Międzyrzecu Podlaskim. – Trudno mi się odnieść, bo nie otrzymałem żadnej informacji z prokuratury na ten temat. Ale powtórzę to, co powiedziałem przed kilkoma miesiącami. W naszym szpitalu nie ma i nie będzie tolerancji dla tego typu praktyk – utrzymuje. Dyrektor nie odpowiedział nam, czy do czasu wyjaśnienia sprawy ordynator zostanie zawieszony w pełnieniu obowiązków. Przyznał jedynie, że wyrok skazujący w tej sprawie będzie równoznaczny z utratą pracy.
Tadeusz Łazowski, starosta bialski, nie ma wątpliwości, że tego typu informacje o korupcji w szpitalu kładą cień na prowadzoną przez powiat placówkę. – Jestem zaskoczony, tym bardziej że o sprawie dowiaduję się od pani. Teraz czekam na wyjaśnienia dyrektora szpitala i ordynatora. Choć odczuwam głęboki niepokój, myślę, że należy dać szansę rozwinąć się sytuacji. Zobaczymy, co w tej sprawie orzeknie sąd. Jeżeli wina zostanie udowodniona, na pewno nie pozostaniemy obojętni – zapowiada starosta.
Ordynatorowi zatrzymano paszport i zakazano opuszczania kraju, a także kazano wpłacić 10 tys. zł kaucji.
 

www.slowopodlasia.pl  |  Opracowanie graficzne Margraf  |  Programowanie i utrzymanie Łukasz Jakimiuk