W ostatniej chwili wynieśli meble
Prawdopodobnie nieszczelność kominka wywołała pożar w mieszkaniu w Wysokim w gminie Międzyrzec Podlaski. Stało się to w południe 26 stycznia podczas nieobecności domowników.
Elżbieta Jaroszuk ze łzami w oczach wspomina dzień, kiedy jej rodzinę spotkało nieszczęście. – Było około południa. Szykowałam się, by jechać po córkę do szkoły. Gdy wychodziłam z domu, wszystko było w porządku. Nie zauważyłam dymu, ani nie czułam niepokojącego zapachu. Zdążyłam dojechać do szkoły, a przecież to tylko półtora kilometra, gdy zaraz za mną przyjechała sąsiadka, krzycząc, że nasz dom się pali. W życiu byśmy się nie spodziewali. Gdy wróciłam, zobaczyłam kłęby dymu wydobywające się z poddasza, i zaraz przyjechała straż – opowiada.
Rodzina miała szczęście w nieszczęściu, bo zdążyła jeszcze wynieść sprzęt i meble z domu. – Dzięki pomocy sąsiadów szybko się uwinęliśmy. Niestety wnętrze połowy domu się spaliło. Łazienka, kuchnia i pokoik, a przed świętami tylko co wyremontowaliśmy. Znów trzeba będzie zaczynać od nowa – martwi się Arkadiusz Jaroszuk, mąż pani Elżbiety.
– Zauważyliśmy, że domownicy i sąsiedzi wynoszą z domu wyposażenie, więc my zajęliśmy się gaszeniem ognia, który rozprzestrzeniał się między ścianami wewnętrznymi domu. Konieczne było wykonanie otworu piłą mechaniczną w drugiej części poddasza. Akcja trwała prawie dwie godziny i przebiegała sprawnie. Zużyliśmy bardzo mało wody, co jest istotne przy tak niskich temperaturach – mówi Paweł Jakubowicz, zastępca dowódcy Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej w Międzyrzecu Podlaskim.
Przypuszczalną przyczyną pożaru była nieszczelność kominka w mieszkaniu. Gdy następnego dnia, w środę, odwiedziliśmy Jaroszuków, ich dzieci były w szkole. – Na razie zostaną u rodziców, ale ja się stąd nie ruszam. Co prawda mamy dokąd pójść, ale gdy tylko minie szok, zaraz zabieramy się do roboty. Jak najszybciej chcemy odbudować straty – mówi pan Arkadiusz.
26 stycznia w Wysokim wybuchł jeszcze jeden pożar domu – przy ul. Rolniczej. Po godz. 15 zapaliła się ściana wewnętrzna budynku. Przyczyną była nieszczelność przewodów kominowych. Jak informują strażacy, od początku roku liczbę pożarów w powiecie bialskim można podawać już w dziesiątkach. – To efekt bardzo silnych mrozów. Niska temperatura na zewnątrz i wysoka w mieszkaniu sprawiają, że instalacja grzewcza może nie wytrzymać, zwłaszcza jeśli jest nieszczelna. Właściciele domów często zapominają o obowiązku sprawdzenia jej stanu. Podobnie jest z zalegającą sadzą w kominie. Przynajmniej raz w roku przewód kominowy powinien być sprawdzony przez kominiarza. W przeciwnym razie może dojść do tragedii – przestrzega Mirosław Byszuk, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Białej Podlaskiej.
|
|
|