| Zagryzły go bezpańskie psy
|
| |
Kilka psów zaatakowało daniela z Ośrodka Hodowli Zwierzyny w Suchowoli. Pogryzione zwierzę trzeba było dobić. Gminy niechętnie ściągają firmy wyłapujące dzikie psy, bo koszt pozbycia się jednego intruza sięga 2,5 tys. złotych.
Ośrodek Hodowli Zwierzyny Lasów Państwowych nr 67 w Suchowoli prowadzi między innymi gospodarkę łowiecką danieli. Pieczę nad terenem sprawuje Bartłomiej Krawiec, leśniczy ds. łowieckich. Kilka tygodni temu podczas patrolowania lasu zaniepokoił go odgłos ujadających psów. – Pochodził z zagrody adaptacyjnej dla danieli. Okazało się, że trzy bezpańskie psy szarpały jednego z nich. Daniel nie mógł uciec, bo zaplątał się w siatkę ogrodzeniową zagrody – mówi Krawiec. Na widok człowieka psy uciekły. Daniel miał rozszarpane udo oraz rany szarpane w okolicy odbytu. – Zwierzę było wycieńczone. Obrażenia nie dawały nadziei na wyzdrowienie – podkreśla leśniczy.
Zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt myśliwi mają możliwość odstrzału zdziczałych psów. – To ostateczne wyjście. Bezpańskie psy z pewnością miały swoich właścicieli. Chcemy zaapelować o większą odpowiedzialność za czworonogi – podkreśla Krawiec.
Bezpańskie psy to problem wielu samorządów. – Podpisaliśmy umowę ze schroniskiem w Nowodworze koło Lubartowa, które wyłapuje nam psy. Za złapanie jednego płacimy 2,5 tys. zł. Przez niedbałość ludzi uszczupla się nam budżet – twierdzi Stanisław Jóźwik, wójt gminy Wohyń.
|
| |
|