nowy numer
zobacz więcej


data i godzina
00:42:56
wtorek, 07 września 2010


imieniny


horoskop

cały horoskop


motoryzacja
SKODA Superb Combi 2.0 TDI
motoryzacja
Filipinki nadal są bez pracy
 
Parczewska policja przez miesiąc sprawdzała, czy w Wytwórni Pieczarek Myszkowiec naruszane były prawa pracownicze. Podejrzenia się potwierdziły, dlatego Prokuratura Rejonowa w Parczewie wszczęła dochodzenie. Przesłucha nie tylko polskich pracowników, ale także wykorzystywane przez kilka miesięcy Filipinki.

28 kobiet sprowadziła we wrześniu z Filipin do Polski agencja pracy Euroconnect z Gorzowa Wielkopolskiego. Za jej pośrednictwem trafiły one do pieczarkarni Myszkowiec w Bedlnie Radzyńskim koło Radzynia Podlaskiego. Warunki, jakie zastały, przypominały obóz pracy. Mieszkały na terenie filii zakładu w Parczewie w wieloosobowych salach. Grzyby zbierały siedem dni w tygodniu po kilkanaście godzin dziennie. Za miesiąc zarobiły 120 zł. Kobiety przed wyjazdem podpisały z agencją umowę o pracę, zgodnie z którą miały zarabiać miesięcznie 560 dolarów za osiem godzin pracy przez pięć dni w tygodniu. Obiecywano im wyżywienie i opiekę medyczną. W Polsce jednak podsunięto im do podpisu umowę o dzieło, w której była mowa o pracy na akord i wynagrodzeniu kilkadziesiąt groszy za zebrany kilogram pieczarek. Reszta świadczeń przepadła. Po miesiącu Filipinki zdecydowały się na ucieczkę z pieczarkarni. Zamieszkały w jednym z warszawskich hosteli, gdzie czekały na nową pracę. Pod presją mediów szefowie Euroconnect obiecali im taką na godziwych warunkach.

Polacy nie chcieli pracować

– Zachodzi uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa, dlatego prokuratura wszczęła pod koniec grudnia dochodzenie w sprawie naruszania w zakładzie praw pracowniczych. Będziemy przesłuchiwać byłych i obecnych pracowników, a także Filipinki. Poprosiliśmy Prokuraturę Śródmieście w Warszawie o przesłuchanie poprzez tłumacza kobiet z Filipin. Każdy, kto będzie miał w tej kwestii coś ważnego do powiedzenia, może się zgłosić do prokuratury lub na policję – informuje Urszula Szymańska, prokurator rejonowy w Parczewie.
Władysław Rosłoń, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Parczewie, przyznaje, że miał sygnały o łamaniu praw pracowników w firmie Myszkowiec. – Nie było jednak oficjalnego potwierdzenia na piśmie. Żadna z osób nie zechciała nam podpisać takiego oświadczenia. Oferta skierowana do nas przez Euroconnect została wycofana. Chciałbym uspokoić, że żadna z osób, które zostały do tej firmy skierowane, a nie przyjęły pracy, nie będzie wykreślona z rejestru urzędu pracy.
O tym, że w firmie Myszkowiec były łamane prawa pracowników, mówiła w programie „Uwaga” w TVN główna księgowa Grażyna P. Odeszła po likwidacji jej stanowiska. – Ludzie, którzy pracowali w tej firmie, byli zatrudniani na pół etatu po to, żeby mieć przykrywkę dla ZUS. Pracowali po 8, 10, a nawet 12 godzin łącznie z sobotami i niedzielami. Z tego, co wiem, był pan z inspekcji pracy, ale tylko gościnnie. Firma dlatego zaczęła zatrudniać obcokrajowców, że tutaj nie było już ludzi, którzy by chcieli tam pracować. Nawet ksiądz w ogłoszeniach parafialnych kilka razy nawoływał do pracy u pana Myszkowa – opowiadała.

Wysłali Filipinkom dyscyplinarki

Na początku grudnia szef Euroconnectu Krystian Tąkiel obiecywał w „Uwadze”, że wywiąże się z umowy. – Po części czujemy się odpowiedzialni za tę sytuację, ale nie można w tym momencie obarczać nas całą winą. Jesteśmy w stanie się wywiązać z obietnic składanych Filipinkom. Jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że firmy zgodzą się podjąć z Filipinkami współpracę na bardzo dobrych warunkach i ta sprawa znajdzie bardzo dobry finał – informował 9 grudnia Tąkiel. Maciej Mikołajczyk, główny menedżer firmy, obiecywał za pracę od 1300 do 1880 zł netto miesięcznie. – Poddaliśmy pod debatę ogólną, czy panie są zainteresowane którąś z propozycji i jeżeli wykażą chęć pracy, całą sprawę zakończymy pozytywnie – mówił.
Irena Dawid-Olczyk z Fundacji La Strada, zajmująca się przeciwdziałaniem handlowi ludźmi, była obecna przy rozmowie szefów Euroconnectu z Filipinkami. – Obiecywali zadowalające kontrakty. Ale czy tak będzie, zobaczymy dopiero, jak dostaną pierwszą wypłatę w nowym miejscu, jeżeli się na to zdecydują. W zasadzie to był obóz pracy. Wszystko wskazuje na to, że mieliśmy do czynienia z pracą przymusową i wyzyskiem.
Rzeczywistość okazała się bardziej brutalna. Szefowie Euroconnectu ani słowem nie wspomnieli, że za ucieczkę z pieczarkarni wysłali Filipinkom zwolnienia dyscyplinarne. Oferty zatrudnienia, o których mówili w telewizji, okazały się fikcją. Nie zapłacili nawet za hostel, w którym kobiety mieszkają.

Nie wszędzie wpuścił inspektorów

Krzysztof Sudoł, zastępca okręgowego inspektora pracy w Lublinie, informuje, że zakończona została kontrola w firmie Myszkowiec zarówno w Parczewie, jak i Bedlnie Radzyńskim. – Właściciel utrudniał prowadzenie kontroli 18 listopada ubiegłego roku. Nie chciał wpuścić inspektorów do pewnych pomieszczeń, w których prowadzony był zbiór pieczarek. Poleciliśmy mu przeprowadzenie szkolenia pracowników z zasad bhp i zabezpieczenie przed upadkiem z wysokości podczas zbioru pieczarek. Nakazaliśmy zamianę 25 pracownikom umów o dzieło na umowy o pracę. Wystąpiliśmy do sądu z wnioskiem wobec pracodawcy, że zatrudnił w Bedlnie cudzoziemców w momencie, kiedy miał zezwolenie na pracę w Parczewie. Zawiadomienie o podejrzeniu popełnieniu przestępstwa skierowaliśmy do Prokuratury Rejonowej w Radzyniu Podlaskim – informuje.
Inspektor poinformował także wojewodę lubuskiego, bo tam jest zarejestrowana firma Euroconnect, że miejsce zatrudnienia cudzoziemców było niezgodne z decyzją wojewody. – Czekamy na realizację postanowień sądu i prokuratury. Ponadto zaplanowaliśmy kontrole wszystkich pieczarkarni w województwie lubelskim i sąsiednich, by sprawdzić, czy nie są tam łamane prawa pracownicze – dodaje Sudoł.
Prezes firmy Myszkowiec, mimo kilkakrotnych prób skontaktowania się z nim, ciągle był zajęty. Prośbę o oddzwonienie wraz z numerem telefonu zostawiliśmy jego sekretarce, ale przez ponad tydzień prezes się nie odezwał.
 

www.slowopodlasia.pl  |  Opracowanie graficzne Margraf  |  Programowanie i utrzymanie Łukasz Jakimiuk