| Przechodził przez tory, zginął pod kołami wagonu
|
| |
Andrzej B., pracownik terminalu przeładunku gazu płynnego w Zalesiu, został przygnieciony przez jedną z cystern. Zmarł na miejscu. Okoliczności tragedii wyjaśnia bialska Prokuratura Rejonowa.
W poniedziałek 25 stycznia pracownicy terminalu przetaczali przez tory wagony cysterny z gazem płynnym. Nagle, w niewyjaśnionych jeszcze okolicznościach, pod koła jednego ze składów dostał się 32-letni Andrzej B., mieszkaniec gminy Terespol. Ładowacz gazu został zmiażdżony, doznając m.in. obrażeń klatki piersiowej, w wyniku czego zmarł na miejscu. Okoliczności zdarzenia bada Prokuratura Rejonowa w Białej Podlaskiej. – Andrzej B. nie wykonywał żadnych prac związanych z przetaczaniem wagonów. Pracował w innym punkcie przeładunku. Prowadzimy postępowanie w kierunku nieumyślnego spowodowania wypadku przez pracowników. Andrzej B. naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu kolejowym, bo zanim znalazł się pod wagonem, przechodził przez tory – informuje Stanisław Stróżak, szef bialskiej prokuratury. Być może więcej wyjaśni zarządzona sekcja zwłok i opinia biegłych z zakresu ruchu kolejowego.
Punkt przeładunku gazu w Zalesiu należy do firmy Transgaz. Prezes jej zarządu Mieczysław Józefczuk niechętnie wypowiada się na temat wypadku. – Andrzej B. pracował w naszej firmie od 2001 roku i był bardzo sumiennym pracownikiem. Okoliczności tragedii wyjaśni policja i prokuratura. W historii firmy to pierwsze takie tragiczne zdarzenie – mówi prezes. Okoliczności wypadku bada również bialski oddział Okręgowego Państwowego Inspektoratu Pracy w Lublinie. – Obecnie trudno powiedzieć, czy zostały naruszone przez firmę zasady bezpieczeństwa. Czekamy na protokół postępowania wyjaśniającego – podkreśla Piotr Demczuk, kierownik inspektoratu w Białej Podlaskiej.
|
| |
|