Czy ktoś poluje na nasze dzieci?

  • 17.05.2017, 13:17 (aktualizacja 17.05.2017 14:07)
  • Jakaś sprawa porusza mieszkańców Twojej okolicy? Powiedz nam o tym, zajmiemy się tematem│redakcja@slowopodlasia.pl
Czy ktoś poluje na nasze dzieci?
Podejrzane samochody pojawiają się w pobliżu szkół i okolicach, a ich pasażerowie nagabują dzieci. Od kilku tygodni rodzice straszą się przekazywaną pokątnie informacją. Czy mieszkańcy regionu niepotrzebnie panikują, czy jednak doniesienia mają umocowanie w rzeczywistości? Postanowiliśmy sprawdzić dwa tropy.

5 maja na jednym z radzyńskich portali społecznościowych pojawiła się informacja o próbie porwania dziecka spod szkoły w Ustrzeszy. " (...) mój znajomy był dziś świadkiem próby porwania jego dziecka w okolicy auto złomu w Ustrzeszy. Sprawcy stali czerwonym Audi, gdy autobus podjechał, próbowali porwać jego dziecko ale na szczęście po nią jechał już ojciec. Spisał numery rejestracyjne i została powiadomiona policja." (pisownia oryginalna – przyp. red.).

Policja w Radzyniu zgłoszenia próby porwania dziecka wówczas nie potwierdziła. – Gdy dostajemy taką informację, uruchamiamy specjalne procedury i angażujemy zwiększone siły. Próba porwania, to poważne doniesienie, tym bardziej jeśli dotyczy dziecka – tłumaczył wtedy Piotr Mucha, rzecznik KPP w Radzyniu Podlaskim.

Tydzień później do naszej redakcji dotarły informacje o tym, że rodzice radzyńskich maluchów obawiają się podejrzanych samochodów stających w pobliżu szkół lub przedszkoli. Okazało się, że przyczyną nie musi być tylko jeden, powielany przez tydzień w przestrzeni publicznej wpis w internecie.

Dotarliśmy do radzynianki, której 12 -letni syn, uczeń piątej klasy SP, w połowie kwietnia wrócił ze szkoły bardzo wystraszony. – Syn z koleżanką spacerowali po chodniku, a to auto podjechało. Było tam czterech mężczyzn. Najpierw mówili do nich w obcym języku. Syn nie rozumiał. Potem jeden zaczął wyzywać od najgorszych koleżankę - wspomina kobieta.

Policja namierzyła auto. Jak zaznacza rzecznik policji, głównie dzięki przytomności syna kobiety, która zgłosiła zdarzenie. – Chłopczyk, pomimo stresu, który niewątpliwie dzieci przeżywały, zapamiętał numery rejestracyjne samochodu. Dzięki temu dotarliśmy do właściciela auta. Okazał się nim mieszkaniec powiatu łukowskiego. Został przesłuchany i przyznał się do incydentu. Skierowaliśmy wniosek do sądu, o ukaranie go. Mężczyzna odpowie za kierowanie wulgarnych zwrotów pod adresem dziewczynki, która wraz z synem zgłaszającej incydent szła ul. Partyzantów – informuje rzecznik Mucha.

Więcej w papierowym i elektronicznym wydaniu Słowa nr 20.

Joanna Danielewicz

 

Jakaś sprawa porusza mieszkańców Twojej okolicy? Powiedz nam o tym, zajmiemy się tematem│redakcja@slowopodlasia.pl
Podziel się:
Oceń:
  • TAGI:

 

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe