Spotkanie z historią w Dubicy

  • 12.09.2017, 10:32 (aktualizacja 13.09.2017 11:22)
  • www.slowopodlasia.pl | Polub nas na Facebooku
Spotkanie z historią w Dubicy
Po raz siódmy mieszkańcy gminy i lokalni pasjonaci historii spotkali się w Dubicy Dolnej na Pikniku Historycznym. W niedzielę 10 września w budynku miejscowej szkoły spotkanie zorganizowało Stowarzyszenie OSP Jedna Dubica.

Na pomysł zorganizowania pikniku przed siedmiu laty wpadło trzech młodych mieszkańców Dubicy, członków byłego koła historycznego. Po raz drugi impreza była poświęcona pamięci Żołnierzy Wyklętych.

Piknik w zamierzeniu ma być żywą lekcją historii. Dlatego jego nieodłącznym elementem są spotkania z żyjącymi świadkami tamtych czasów. Po oficjalnym otwarciu pikniku przez Marka Banaszczuka, prezesa OSP Jedna Dubica i Elżbietę Sokołowską, dyrektor GOKiO w Wisznicach o walce w konspiracji opowiedział zebranym Edmund Brożek, prezes światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej we Włodawie.

– Jestem zadowolony, że na dzisiejszym spotkaniu jest tak dużo młodych. W moim przypadku z partyzantką zaczęło się 4 lutego 1943 roku, gdy zostałem aresztowany. Grałem na weselu. Wójt z Hańska, który miał wojsko z Ukraińców, to był pogromca konspiracji i on liczył na to, że w tej rodzinie będzie oficer łączności. Okrążyli z daleka miejscowość i ten dom weselny i wszystkich aresztował, a licząc na to, że ja najmłodszy to da się mnie przycisnąć. Wcześniej byłem robotnikiem przymusowym u Niemca, posiadałem taką kartę i to mnie uratowało. Po miesiącu zostałem zwolniony. Wróciłem, nie wywieźli mnie, nie rozstrzelali – wspominał Brożek.
Brał udział w kilki ważnych akcjach na terenie powiatu włodawskiego, m.in. 8 maja 1944 roku w okolicach Adampola i Wyryk. – Był sygnał, ze Niemcy przyjadą po kontyngent. Pamiętam podjechało 7 samochodów. Mieliśmy z dowódcą umówiony sygnał. Na głos zwykłego odpustowego gwizdka miała zagrać broń maszynowa. Był taki trzask, Niemcy zaczęli wyskakiwać. Krzyczeli: "Hande hoch". Jak nasi doskoczyli, musieliśmy się wycofać. Wycofaliśmy się w dolinę i słyszymy ogromne jęki, zobaczyliśmy, że kilku naszych nie ma. Chcieliśmy wracać po rannych, dowódca wysłał na zwiad trzech naszych. Niemcy już nadeszli, zostaliśmy otoczeni i wtedy już każdy walczył na swoja rękę. Powoli z tego okrążenia się wydostawaliśmy. Mieliśmy przewodnika, który dobrze znał teren, maszerowaliśmy całą noc, a naszych żołnierzy Niemcy zgarnęli do Włodawy, a później z powrotem do Adampola, obleli benzyną i spalili i teraz stoi tam pomnik – opowiadał Brożek.
W programie pikniku było również spotkanie z Markiem Franczakiem, synem ostatniego Żołnierza Wyklętego ps. Lalek. Zaprezentowana została również wystawa sprzętu wojskowego, a także pamięci żołnierzy niezłomnych.
Monika Pawluk
www.slowopodlasia.pl | Polub nas na Facebooku
Podziel się:
Oceń:
  • TAGI:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe