Gmina Kąkolewnica: Chorej samicy łosia nikt nie pomógł

  • 20.02.2018, 08:15 (aktualizacja 19.02.2018 15:10)
  • Słowo Podlasia | Polub nas na Facebooku
Gmina Kąkolewnica: Chorej samicy łosia nikt nie pomógł
Mieszkaniec gminy Kąkolewnica zauważył w lesie chorą klempę (samicę łosia). Chciał zainteresować jej stanem służby leśne i weterynaryjne, ale nie dostał wsparcia. Zainteresowanie zwierzęciem pojawiło się dopiero pięć dni później, gdy już nie żyła.

Pan Stanisław w środę w ubiegłym tygodniu przechadzając się po lesie w okolicy Olszewnicy i Polskowoli zauważył leżącą w krzakach samicę łosia. – Myślałem, że złapała się we wnyki. Podszedłem bliżej, żeby sprawdzić, czy mogę jej pomóc – opowiada pan Stanisław, który w latach 70. i 80. był leśniczym.

Zwierzę na widok człowieka podniosło się i przeszło kilka metrów, by oddalić się w bezpieczne dla niego miejsce. – Była wychudzona i krok miała niepewny. W legowisku, które opuściła, znalazłem liczne ślady odchodów, które wskazywały na silną biegunkę – opowiada mieszkaniec gminy Kąkolewnica.

Kto pomoże choremu dzikiemu zwierzęciu?

Zwierzę było na tyle słabe, że po odejściu na kilka metrów znów położyło się w krzakach. Pan Stanisław wrócił do domu i postanowił zaalarmować służby. – Zadzwoniłem do inspekcji weterynaryjnej, gdzie usłyszałem, że zajęcie się sprawą leży w gestii weterynarza, który ma podpisaną umowę z gminą – opowiada. W gminie pan Stanisław nie otrzymał jednak zapewnienia, że ktoś się sprawą zajmie. 

Mężczyzna dzwonił więc do myśliwych, rozmawiał z pracownikami nadleśnictwa, ale bez rezultatu. W ubiegły piątek na temat chorej klempy rozmawialiśmy z nadleśniczym Nadleśnictwa Radzyń Krzysztofem Hołowińskim. Tłumaczył, że interwencja w sprawie chorego zwierzęcia nie leży bezpośrednio w gestii leśniczych.

Swojej roli w zaopiekowaniu się chorym dzikim zwierzęciem nadleśnictwo również w tym konkretnym przypadku nie widzi. Nadleśniczy tłumaczy, że nie ma uprawnień do wydawania dyspozycji dotyczących np. uśmiercenia zwierzęcia, i przyznaje, że sytuacja byłaby łatwiejsza, gdyby zwierzę padło. – Wówczas trzeba usunąć truchło, spisać protokół i pobrać próbki do badań, by stwierdzić, co było powodem upadku – wylicza. 

Pomocy nie było, zwierzę zdechło

Opowieść o chorej klempie zdumiała Pawła Duklewskiego, rzecznika Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Po pierwsze, jak twierdzi, nie wiadomo na co zwierzę jest chore, więc w gestii służb jest sprawdzić jego stan i zdiagnozować chorobę. – A jeśli to choroba zakaźna, która może przejść na inne leśne zwierzęta, a nawet bydło domowe? Zagrożenie epidemiologiczne zawsze powinno otrzeźwić wszystkie służby i być sygnałem do podjęcia działań – mówi rzecznik RDOŚ.

A za utrzymywanie dobrostanu leśnego, czyli także monitorowanie sytuacji zdrowotnej zwierząt w lesie, odpowiedzialni są, jak zaznacza Paweł Duklewski, także myśliwi gospodarujący na danym okręgu, jak i właściciel lasu. Niestety, przez sześć dni od momentu znalezienia chorej klempy nie udało się nadać sprawie biegu. Gdy w poniedziałek 19 lutego zadzwoniliśmy do pana Stanisława, okazało się, że zwierzę nie żyje. 

Tym razem po naszej kolejnej interwencji w radzyńskim nadleśnictwie sytuacja nabrała tempa. Z panem Stanisławem skontaktowali się pracownicy Nadleśnictwa Radzyń Podlaski. – Mają przyjechać, żebym wskazał im miejsce upadku klempy. Mają udokumentować przypadek i pewnie zrobią porządek z truchłem – poinformował nas pan Stanisław. 

Więcej na ten temat w najnowszym numerze i e-wydaniu Słowa Podlasia, 8/2018

Joanna Danielewicz

Słowo Podlasia | Polub nas na Facebooku
Podziel się:
Oceń:
  • TAGI:

 

Komentarze (2)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu Słowo Podlasia. Grupa Wydawnicza SŁOWO sp z o.o. z siedzibą w mieście stołecznym Warszawa (ul. Chocimska 3A, 00-791) jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
Wacek
Wacek 20.02.2018, 19:17
Powiatowy lek.wet.nie kompromituj się-ustąp ze stanowiska ,zanim cię wywiozą.
jestem ze wsi....
jestem ze wsi.... 20.02.2018, 18:23
Lekarz powiatowy powinien za to odpowiedzieć stanowiskim!! Hańba!

Pozostałe