Biała Podlaska: Czy Czeczeni bili pograniczników?

  • 8.03.2018, 09:42 (aktualizacja 08.03.2018 09:51)
  • Słowo Podlasia | Polub nas na Facebooku
Biała Podlaska: Czy Czeczeni bili pograniczników?
Przed bialskim sądem trwa proces trzech Czeczenów, którzy mieli się dopuścić czynnej napaści na funkcjonariuszy Straży Granicznej, którzy podejmowali w kwietniu interwencję na terenie Strzeżonego Ośrodka dla Cudzoziemców w Białej Podlaskiej. Zeznający funkcjonariusze twierdzą, że Czeczeni byli agresywni. Mieli funkcjonariuszy bić i kopać. Sąd pyta jednak o szczegóły.

Sprawa związana jest z działaniami grupy interwencyjnej SG z Chełma, jaką ta podjęła w bialskim ośrodku 6 kwietnia ubiegłego roku. Grupa została wezwana przez kierownictwo ośrodka, które bało się zamieszek w związku z mającą nastąpić procedurą wydalenia z ośrodka Czeczenki z dziećmi. Do interwencji grupy doszło, a jej pokłosiem jest oskarżenie trzech Czeczenów o czynną napaść na funkcjonariuszy. W listopadzie ubiegłego roku zeznania składali oskarżeni. W ubiegłym tygodniu przed sądem zdarzenie relacjonowali strażnicy graniczni, jako pokrzywdzeni w zajściu.

Interwencja ze środkami przymusu

Strażnicy przed sądem zeznali, że zostali wezwani na interwencję przez placówkę w Białej Podlaskiej. Po przyjeździe uczestniczyli w odprawie prowadzonej przez kierownictwo ośrodka i wówczas mieli się dowiedzieć , że istnieje obawa, iż w trakcie wyprowadzania kierowanych do deportacji Czeczenki z dziećmi, w ośrodku może dojść do zamieszek. Wezwani zostali właśnie na wypadek, gdyby do ekscesów doszło.

– Gdy zaczęto wyprowadzać Czeczenkę, ta zaczęła krzyczeć. W pokojach innych cudzoziemców zaczęło się kopanie w drzwi. Przy wszystkich drzwiach stali funkcjonariusze z Białej i blokowali cudzoziemcom wyjście na korytarz. Otrzymałem informację, pod które drzwi mamy się udać, gdzie jest największy problem – zeznawał pierwszy z funkcjonariuszy. To on stał przy drzwiach najbliżej, gdy je otwarto. 

Wraz z kolegą obezwładnili Czeczena, choć jak zeznawał, ten nie chciał się dać skuć, leżał na brzuchu, chował ręce pod siebie, a już po skuciu stawiał opór w trakcie drogi do izolatki, gdzie go zamknięto. Na pytanie pełnomocnika oskarżonych, jakie były podstawy do trzymania skutego człowieka w izolatce, odpowiadał: – Była obawa, że może zrobić krzywdę, dlatego był skuty.

Bosi Czeczeni, gaz i krzyki

Kolejny funkcjonariusz musiał się zmierzyć z jednym z synów wyprowadzonego wcześniej Czeczena. – Zostałem zaatakowany. To były takie ciosy sierpowe – zeznawał trzeci z funkcjonariuszy. Sędzia wydziału karnego bialskiego sądu, Piotr Pietraszek dopytywał, czy ciosy były skuteczne. Funkcjonariusz przyznał, że go nie dosięgły. – Uchyliłem się, i wtedy ten cudzoziemiec poślizgnął się, bo był boso i upadł na plecy. Zeznający przyznał też, że nie widział, czy pierwszy kolega został uderzony przez najstarszego Czeczena. 

Kolejny z członków grupy interwencyjnej w ogóle nie uczestniczył w obezwładnianiu Czeczenów. Musiał wycofać się z akcji pod drzwiami zaraz po tym jak się rozpoczęła. – Stałem przy drzwiach jako drugi. Gdy otwarto drzwi, z wnętrza "wysypali się" ludzie. Został użyty gaz łzawiący, który w większości poszedł na mnie i kolegę. Przestałem widzieć i musiałem się wycofać – zeznawał. 

Wszyscy ci funkcjonariusze zwracali uwagę na hałas, krzyki i rozgardiasz, jaki towarzyszył interwencji. Uważają, że cudzoziemcy byli poinformowani o tym, że w razie nieodpowiedniego zachowania mogą być użyte wobec nich środki przymusu bezpośredniego. Zeznający nie potrafili jednak jednoznacznie stwierdzić, czy słyszeli kierowane w stronę Czeczenów pouczenie, a część z nich zdecydowanie stwierdza, że takiego pouczenia nie słyszała. 

- W mojej ocenie każda zwłoka w obezwładnieniu Czeczenów groziła naszemu życiu i zdrowiu – zapewniał funkcjonariusz, który z akcji wycofał się, oślepiony gazem.

Czeczeni już poza ośrodkiem

Oskarżeni o napaść na funkcjonariuszy SG to Dukvakh T. i jego dwaj dorośli synowie. W ośrodku przebywały jeszcze jego żona i córka. Obecnie cała rodzina jest już poza ośrodkiem i oczekuje na udzielenie ochrony międzynarodowej. – Jednocześnie rodzina objęta jest procedurą zobowiązania do powrotu, wszczętą przez SG Warszawa Okęcie – informuje Irena Kozak, prawnik z Fundacji Instytut na Rzecz Państwa Prawa w Lublinie. Była pełnomocnikiem rodziny T. w postępowaniu administracyjnym. – Teraz rodzina mieszka w wynajętym mieszkaniu, poza ośrodkiem i czeka na decyzję o uzyskaniu ochrony w naszym kraju. 

Pełnomocnik procesowy rodziny, mec. Marek Siudowski mówi, że zeznania pokrzywdzonych zdecydowanie rozbiegają się z tym, co zeznają jego klienci. – Oskarżeni twierdzą, że napaści nie było, pokrzywdzeni że była, choć nikt, poza samym uderzonym, uderzenia nie widział. Mnie jednak również niepokoi kwestia zastosowania środków przymusu bezpośredniego. Należy sobie zadać pytanie, czy były adekwatne do sytuacji?

Kolejne posiedzenie w tej sprawie sąd wyznaczył na kwiecień.

Więcej na ten temat w najnowszym numerze i e-wydaniu Słowa Podlasia, 10/2018

Joanna Danielewicz

Słowo Podlasia | Polub nas na Facebooku
Podziel się:
Oceń:
  • TAGI:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu Słowo Podlasia. Grupa Wydawnicza SŁOWO sp z o.o. z siedzibą w mieście stołecznym Warszawa (ul. Chocimska 3A, 00-791) jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe