Biała Podlaska: W swoim kraju byli bici i szykanowani. W Polsce nie znają swojej przyszłości

  • 16.09.2020, 11:46
  • Joanna Danielewicz
Biała Podlaska: W swoim kraju byli bici i szykanowani. W Polsce nie znają swojej przyszłości Joanna Danielewicz
Kilkunastu Białorusinów trafiło ostatnio na kwarantannę w wyznaczonym przez wojewodę miejscu w Białej Podlaskiej, Kilkudziesięciu innych z granicy odwieziono do ośrodka dla uchodźców. Wszyscy, to ofiary represji obecnej białoruskiej władzy. W Polsce szukają schronienia. Ci którzy są na kwarantannie w miejscu wyznaczonym na terenie miasta, na razie nie wiedzą dokładnie, jak zorganizować sobie życie po jej zakończeniu.

Do miejsca kwarantanny na obrzeżach miasta trafili na początku września. Przyjechali całymi rodzinami, lub sami, zostawiając bliskich i dobytek na Białorusi. W Polsce szukają azylu i spokojnego życia. Na razie jednak są pełni niepewności, bo jak mówią, nie wiedzą jak mają usankcjonować swój pobyt w Polsce, gdzie się udać po odbyciu kwarantanny.

Uciekali, jak stali

Tatiana przyjechała do Polski z mężem i dzieckiem. To była dziennikarka telewizji państwowej na Białorusi. Po wyborach prezydenckich nie podpisała nowego kontraktu, zaczęła natomiast otwarcie kontestować to, co się na Białorusi dzieje. - Napisałam na facebooku, że już nie będę się uśmiechać – wspomina. Gdy okazało się, że wywiadem z nią zainteresowane są zachodnie stacje, odwiedził ją dawny znajomy. - Wiedziałam, że teraz pracuje w KGB. Przycisnął mnie do ściany i groził. Wziął moje dziecko na ręce, wyszedł na zewnątrz, stanął przy naszym samochodzie i zasugerował, że jak nie będę uważać, to auto może nam spłonąć – opowiada Tatiana.

Podjęli z mężem decyzję, że trzeba wyjechać z kraju. - Mieliśmy dwie możliwości, albo do Rosji, albo na Ukrainę – opowiada. Zdecydowali się na Ukrainę, z planem, że dalej pojadą do Polski, bo dziadek męża Tatiany był Polakiem. Szykany ze strony białoruskiego aparatu państwa dopadały ją jednak również w Kijowie. - Dostaliśmy tam wizy humanitarne i tym sposobem przyjechaliśmy do Polski – mówi Tatiana.

Wśród przyjezdnych Białorusinów, którzy spędzają kwarantannę na terenie miasta., poza ośrodkiem dla cudzoziemców, są też osoby, które pokazują nam dokumenty z obdukcji ze zdjęciami sinych pręgów na ciele. Oni boleśnie odczuli sprzeciw wobec Aleksandra Łukaszenki.

Luda przyjechała do Białej Podlaskiej z małego białoruskiego miasta. - Chodziłam na demonstracje z transparentami. W dużym mieście łatwiej pozostać anonimowym, jak się protestuje. W małej miejscowości człowiek jest jak na widelcu - mówi Luda i dodaje, że zaczęła być śledzona, pod jej domem zaparkował podejrzany samochód. Nie chciała czekać, aż po nią przyjdą.

Cały artykuł przeczytacie w papierowym i elektronicznym wydaniu Słowa Podlasia, z 15 września

Joanna Danielewicz

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu Słowo Podlasia. Grupa Wydawnicza SŁOWO sp z o.o. z siedzibą w mieście stołecznym Warszawa (Domaniewska 17/19/133, 02-672) jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe