Biała Podlaska: My się wyprowadzimy, a pluskwy zostaną!

  • 15.10.2020, 08:27
  • Joanna Danielewicz
Biała Podlaska: My się wyprowadzimy, a pluskwy zostaną! Adam Trochimiuk
Lokatorka jednego z bloków w zasobach ZGL interweniowała gdzie mogła, by ktoś wreszcie pomógł pozbyć się z jej miejsca zamieszkania robactwa. Problem w tym, że interweniuje sama, a plaga opanowała więcej mieszkań w bloku. Niestety, nikt poza nią nie chce otwarcie wystąpić do administratora z alarmem. – Jeśli najemca zgłasza problem z insektami, pozbycie się ich z mieszkania leży w gestii wynajmującego – mówią władze ZGL. I tu chyba „pies pogrzebany”, bo ludzie wolą towarzystwo pluskiew, niż poniesienie kosztów dezynsekcji. Boją się też piętnowania. – My tu, proszę pani nie jesteśmy brudasami – słyszymy od części z nich.

Część lokatorów już nie rozmawia z sąsiadką, która w ostatnich tygodniach podniosła alarm, że w bloku w którym mieszka roi się od pluskiew. – Kilka dni wcześniej sąsiadki pokazywały mi ugryzienia, opowiadały jak długo u nich w domach te robaki już są. Mówiły, że długo nie wiedziały czym są te zmiany na skórze, że to może wysypka – mówi nasza rozmówczyni. – Dziś nie otwierają mi drzwi. Nasza rozmówczyni, gdy znalazła pluskwy w pościeli swojego dziecka, postanowiła skończyć z tym raz na zawsze. – Gdy odkryłam jego kołdrę i zobaczyłam te napite pajęczaki, popłakałam się – wspomina. – Tak się nie da żyć. One są dosłownie wszędzie. Łażą po ścianach w mieszkaniu, skaczą po klatce schodowej. Mają gniazda widoczne gołym okiem w narożnikach ścian i framugach drzwi. Jej dziecko ostatnio nie mieszka w domu. – Wyprowadziłam dziecko, nie będzie mieszkało w takich warunkach. Myśli pani, że jest mi łatwo, że ze mną nie mieszka? Przez robaki musiałam pozbyć się dziecka z domu – mówi rozgoryczona kobieta. Przez kilka dni nie chodziła do pracy. Stwierdziła, że nie może obsługiwać klientów ze świadomością, że gdzieś na ubraniu mogłaby przenieść insekta. - Ubrania dokładnie prasowałam i traktowałam parownicą. Później pakowałam i wynosiłam z mieszkania. Tak się nie da żyć – mówi kobieta.

O insektach zaczęła rozmawiać z najbliższymi sąsiadami z klatki. Młody chłopak, który wprowadził się kilka miesięcy temu też znalazł insekty w swoim mieszkaniu. – Gdy się wprowadzałem, nikt mnie nie ostrzegł, że mamy tu taki problem. Ja osobiście nie mieszkam w swoim mieszkaniu od kilku dni. W sumie to jestem bezdomny teraz. Ubrania wożę w koszyku na rowerze – pokazuje nam swój spakowany dobytek. – Oczywiście mogę umowę wypowiedzieć, pewnie ZGL się ucieszy, bo mu się mieszkanie zwolni, ale gdzie ja się podzieję? Poza tym zainwestowałem w lokal, czemu mam się wyprowadzać? Bo administrator nie potrafi porządku tu zaprowadzić? Wysypują więc w progach do mieszkań sodę, bo przeczytali, że to pomaga i chodzą po mieszkaniach w innych klatkach, by stwierdzić jak duży jest problem. – Na początku kogo nie spytałam, to potwierdzał, że problem jest. Dlatego postanowiłam interweniować w ZGL. Liczyłam, że lokatorzy pójdą za mną – mówi kobieta. Jeszcze na spotkanie z nami udało się zwołać kilku sąsiadów, z różnych klatek bloku, wówczas nikt z nich nie zaprzeczał, że problem jest. – Mamy podejrzenia, że problemem mogą być stare meble. Ludzie wystawiają je przed śmietnik, a wieczorem te "dostają nóg" i wracają do innych mieszkań w bloku. Wielu lokatorów w piwnicach robi też przechowalnie starych sprzętów – mówi mężczyzna z innej klatki w bloku. Gdy rozmawiamy z lokatorami, jednoznacznie twierdzą, że dezynsekcją powinien zostać objęty cały blok. - Proszę pani, tak naprawdę to nikt nie wie, jaki jest tego zasięg. Podejrzewam, że duży. Wielu w ogóle się nie przyznaje, że ma pluskwy w mieszkaniu. Część głośno krzyczy, że do domu nikogo nie wpuści i żadnego odpluskwiania robić nie będzie. Trudny temat - słyszymy od kobiety mieszkającej w jeszcze innej klatce.

Cały artykuł przeczytacie w papierowym i elektronicznym wydaniu Słowa Podlasia, z 13 października

Joanna Danielewicz

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (4)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu Słowo Podlasia. Grupa Wydawnicza SŁOWO sp z o.o. z siedzibą w mieście stołecznym Warszawa (Domaniewska 17/19/133, 02-672) jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
B.b
B.b 17.10.2020, 10:51
To jest jakaś porażka nic nie chcą zrobić tylko siedzą u dupę grzeją
Dheo
Dheo 16.10.2020, 10:36
Cały bialski ZGL i jego zasoby mieszkaniowe. Każdy następny na stołku ten lepszy.
Szok
Szok 16.10.2020, 10:21
Miałem do czynienia z tymi insektami. NIC PRZYJEMNEGO gdy co pół godziny budzisz się w nocy bo "coś" cię gryzie. "Bomby dymne", lepy, chemiczne preparaty do spryskiwania i inne pomysły wyszukane w sieci pomagały tylko doraźnie. Efektem walki z tymi niepozornymi robaczkami było ogólne wyczerpanie, nerwica, początki neurastenii, ostatecznie utrata pracy.
Większość ludzi twierdzących, że pluskwy w domu to brak higieny, jest w błędzie! Wnosisz to tak samo jak kleszcza z tą różnicą, że gdy wniesiesz pluskwy, one się rozmnożą. Do tego stopnia, że albo Ty się wyprowadzisz, albo wszystko z domu wyleci przez okno przed porządną dezynsekcją.
W blokowisku, albo wszyscy, albo nie ma to najmniejszego sensu.
Czytelniczka
Czytelniczka 16.10.2020, 09:09
Trzeba postawic w administracji sprawę jasno ze zlozycie pozew zbiorowy. Borykałam sie z problemem długo. Moje dziecko ladowalo w szpitalu bo jest uczulone na pogryzienia. Doprowadzilam do tego ze zdezynfekowali wszystkie mieszkania i czesci wspolne. Wojne zaczelam od zbierania insektow (nieżywych) do słoika i na zebraniu wreczylam w prezencie administratorowi robilam sama na wlasny koszt zamglawianie lecz insekty przychodzily po elewacji budynku. Ten problem byl u kogos a do mnie zaglądał. Po porodzie drugiego dziecka i wiecznych pogryzieniach mnie (na szczęście nie jestem uczulona) administrator po interwencjach zrobil wszystko by tego sie pozbyc. Mam obdukcje dziecka, w ZGN zlozylam pisemna skarge,zawiadomilam mops i sanepid. Dzieki bogu to wszystko pomoglo i wszyscy lokatorzy udosttepnili lokale pod kara administracyjna. Życzę wytrwałości i duzo cierpliwosci w dzialaniu, ale nie wyobrażam sobie by wyprowadzic dziecko z domu. Walka walka i jeszcze raz walka.. Ps. w budynku ktorym mieszkam nikt nie przyznal sie do problemu tylko ja a panowie którzy byli wynajęci do dezynfekcji powiedzieli ze umnie jest najczęściej. Trzymam kciuki za pozytywne dzialania.

Pozostałe