Biała Podlaska: Budżet z 30-to milionowym deficytem

  • 06.01.2021, 11:23
  • Joanna Danielewicz
Biała Podlaska: Budżet z 30-to milionowym deficytem
Jak wylicza obrazowo prezydent Białej Podlaskiej, w 2021 roku co druga złotówka wydana przez miasto na inwestycje pochodzić będzie z dotacji zewnętrznych. Zapewnia, że będzie to kolejny rok „historycznej ofensywy inwestycyjnej”. – Niebezpiecznie topnieje przestrzeń między kosztami własnymi a dochodami własnymi. Jeśli te linie na wykresie się pokryją, miasto może stracić zdolność inwestycyjną. W budżecie nie znaleźliśmy rozwiązań na zwiększenie dochodów, to nas niepokoi – komentuje Bogusław Broniewicz, przewodniczący rady miasta i członek klubu Biała Samorządowa.

Dochody przyszłorocznego budżetu zaplanowano na 425 mln zł, a wydatki na 455 mln zł. Deficyt wyniesie więc 30 mln zł. – Czy to dużo? Nie, to niedużo przy tak dynamicznym rozwoju inwestycyjnym, sięgającym 20 procent budżetu – zapewnia Michał Litwiniuk, prezydent Białej Podlaskiej. Koszt przyszłorocznych inwestycji oszacowano bowiem na 98 mln zł.

Co w tym historycznego?
Zdaniem prezydenta uchwała budżetowa zapowiada kolejny, trzeci już z rzędu, rok „historycznej ofensywy inwestycyjnej”. – Inwestycje zasili 44 mln zł funduszy pozyskanych z zewnątrz, w tym 33 mln zł ze środków UE. Całkowita kwota inwestycji zaplanowana na 2021 rok, to 98 mln zł. Mniej więcej co druga złotówka wydana na inwestycje będzie więc pochodzić z pozyskanych pieniędzy – prezentował obliczenia prezydent.

 Budżet 2021 zakłada deficyt, który miasto zamierza pokryć z planowanego kredytu w wysokości 25 mln zł i oszczędności pozostałych z podliczenia budżetu z 2020 roku. – Niewykluczone, że dynamiczne wykonanie inwestycji nie wymusi zaciągania kredytu – dodaje prezydent.

Jednak klub Białej Samorządowej ma zastrzeżenia do skonstruowanego budżetu, które spowodowały, że w głosowaniu nad nim radni BS wstrzymali się od głosu. – Nie wiem co jest takiego historycznego w tym budżecie? Chyba to, że wydajemy ogromne pieniądze – mówi Bogusław Broniewicz. – Realizujemy wielkie inwestycje, a nie uwzględniamy małych, o które upominają się mieszkańcy. Poza tym inwestycje, które powstają, to przedsięwzięcia rodzące koszty. Z tego co pokazywała nam na wykresach pani skarbnik Urzędu Miasta, niebezpiecznie topnieje przestrzeń między dochodami własnymi miasta a wydatkami. Jeśli te linie się pokryją, miasto może stracić zdolność inwestycyjną – mówi Broniewicz. (...)

Cały artykuł przeczytacie w papierowym i elektronicznym wydaniu Słowa Podlasia, z 5 stycznia

Joanna Danielewicz

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (2)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu Słowo Podlasia. Grupa Wydawnicza SŁOWO sp z o.o. z siedzibą w mieście stołecznym Warszawa (Domaniewska 17/19/133, 02-672) jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
Bórczymóha
Bórczymóha 07.01.2021, 23:56
Dziwne. Przecież Stefek miał w hooy nadwyżki...
Czytelnik
Czytelnik 07.01.2021, 20:39
Jest proste rozwiązanie. Gdyby Pan Prezydent zarabiał 2000zl i inni z urzędu tak jak mieszkańcy to wtedy by starczyło na wszystko. Czy nie można by było oddać choć jednej wypłaty na rozwój miasta? Te przysłowiowe 16,000zl?

Pozostałe