Region: O pazernej przekupce, co ją za chciwość sroga kara spotkała

  • 28.03.2021, 13:34 (aktualizacja 28.03.2021, 13:38)
  • Paulina Chodyka-Łukaszuk
Region: O pazernej przekupce, co ją za chciwość sroga kara spotkała ryc. J. Konopacki
Dawno temu, tak dawno, że ledwo tę historię pamiętają najstarsi mieszkańcy Parczewa, żyła w mieście kobieta, co handlem się trudniła. Wśród innych mieszkańców słynęła z ogromnej chciwości i nieuczciwości. Bywało, że i o kradzież ją posądzano. Przyszedł jednak dla niej czas, by zapłacić za swą pazerność. Przekupka nie spodziewała się z pewności, że za machlojki przyjdzie jej zapłacić najwyższą możliwą karę…

Kilka wieków temu, jeszcze przed szwedzkimi wojnami, w Parczewie żyła pewna przekupka. Kobieta była niezwykle przebiegła, w handlu odznaczała się nieuczciwością, oszukiwała swoich klientów przy każdej sposobności. Łasa na każdy pieniądz baba, choć bogata dzięki oszustwom i nieuczciwości, chodziła zaniedbana. Ubrania miała porwane, nosiła stare sukienki, po kilka razy łatane. Nieważne czy był to zwykły dzień, niedziela czy święto. Wszystko przez to, że była też niezwykle skąpa. Żałowała pieniędzy nawet sobie.

Najgorsze jednak ze wszystkiego były jej machlojki. Sprzedając ludziom na straganie śledzie, sól i łój, nierzadko zawyżała ceny albo źle resztę wydawała. Oszukiwała na prawo i lewo, kogo się tylko dało. Jednemu nie doważyła, innemu nie domierzyła, trzeciemu zawyżyła cenę. Bywało i tak, że do soli dosypywała piasek. Każdy jej klient musiał więc mieć się na baczność, by nie zostać oskubanym z pieniędzy.

Przekupka na pieniądze łasa

Krążyły wśród ludzi pogłoski, że z pewnością handlarka zawarła jakiś pakt z diabłem, bo potrafiła w kilka chwil tak sprytnie omotać klienta, że ten z pocałowaniem ręki płacił kilkakrotnie zawyżoną cenę za towar albo nie orientował się, że właśnie padł ofiarą oszustwa. Do tej pory za postępki nie spotkała jej żadna kara. Dziwiło to niezmiernie mieszkańców miasta, którzy nie wierzyli, że bez układu z szatanem można robić bezkarnie i niepostrzeżenie takie rzeczy. Do tego byli też przekonani, że sprzedawczyni z pewnością jest bardzo bogata i śpi na pieniądzach.

Co prawda kobieta dzięki machlojkom majątek miała spory, ale na pieniądzach nie spała. W najciemniejszym kącie piwnicy miała za to specjalny, przeogromny, gliniany gar, który służył jej jako prawdziwy sejf. Z każdym dniem zapełniała go kolejnymi monetami. Właściwie niewiele brakowało, aby naczynie było wypełnione po brzegi srebrnymi i złotymi talarami.

W każdą niedzielę, kiedy wszyscy inni mieszkańcy szli do kościoła na mszę, ona zamykała się na cztery spusty w domu i schodziła do piwnicy, gdzie przeliczała swój majątek. Za każdym razem dokładała też kilka białych monet, które w ciągu tygodnia podstępem i oszukaństwem wyłudziła od klientów. Przy czym bezustannie marzyła o tym, by garnek był wypełniony po brzegi talarami. (...)

Cały artykuł przeczytacie w papierowym i elektronicznym wydaniu Słowa Podlasia z 23 marca

Paulina Chodyka-Łukaszuk

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu Słowo Podlasia. Grupa Wydawnicza SŁOWO sp z o.o. z siedzibą w mieście stołecznym Warszawa (Domaniewska 17/19/133, 02-672) jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe