Zaśpiewali z okazji Tygodnia Kultury Białoruskiej

  • 22.07.2021, 17:44
  • Anna Chodyka
Zaśpiewali z okazji Tygodnia Kultury Białoruskiej Irena Habieda
Niedawno Swiatłana Cichanouska liderka białoruskiej opozycji ogłosiła Tydzień Kultury Białoruskiej, który był obchodzony na całym świecie. Z tej okazji organizowano wiele wydarzeń kulturalnych. W Białej Podlaskiej w ramach inicjatywy odbył się koncert zespołu złożonego z białoruskich muzyków, którzy uciekli przed reżimem Aleksandra Łukaszenki do Polski.

Irena pochodzi z Białorusi, a od kilku lat mieszka w Białej Podlaskiej, przez to co się dzieje w jej ojczyźnie zaczęła pomagać rodakom – uchodźcom, którzy przyjeżdżają do Polski. – Swiatłana Cichanouska razem z Radą Kultury ogłosiła Światowy Tydzień Białoruskiej Kultury. Koncert zorganizowaliśmy by wesprzeć tę inicjatywę. Chcieliśmy by uchodźcy, którzy znajdują się w okolicach Białej Podlaskiej, a jest tu kilka ośrodków, mieli rozrywkę związaną z ich kulturą. Muzycy są uchodźcami z różnych miast Białorusi, musieli wyjechać i spotkali się w Warszawie, gdzie postanowili stworzyć zespół. W związku z prowadzoną polityką na Białorusi, służby bardzo negatywnie reagują jak słyszą język białoruski np. członkowie grupy mówili, że nawet białoruskie piosenki, w których nie ma słowa o Łukaszence są źle odbierane. Obecnie w naszej ojczyźnie zakazuje się organizacji koncertów dla wielu zespołów – mówi Irena. - Białorusini potrzebują wparcia, jako wolontariusze staramy się pomagać np. w znalezieniu pracy lub zakupując żywność czy środki czystości - dodaje.

Nie mogę wrócić do domu

Wasil z Pińska, przyjechał z Białorusi, gdyż nie mógł przebywać w ojczyźnie, ponieważ groziło mu zamknięcie w więzieniu. – W Polsce jestem od początku września. Początkowo grałem na perkusji pod Pałacem Kultury w Warszawie. Dwa miesiące temu poznałem innych muzyków z Białorusi i zaczęliśmy grać razem. Nazwaliśmy się Belarusian Truestory. Występowaliśmy na różnych akcjach dla Białorusinów. Codziennie organizujemy koncerty na ulicach Warszawy - w ten sposób zarabiamy. W zespole są cztery osoby, w sumie jest nas pięcioro, ale jeden muzyk nie mógł przyjechać do Białej Podlaskiej – wyjaśnia.

- Ludzie masowo wyszli na ulice 9 sierpnia by zamanifestować, że nie chcą Aleksandra Łukaszenki jako prezydenta. Wtedy milicja zaczęła nas bić, odpowiedziałem atakiem bo chciałem żeby mnie wypuścili. Następnego dnia znajomi powiedzieli, że muszę wyjechać bo będą mnie szukać. Z wyjazdem nie miałem problemu, najpierw wyjechałem do Ukrainy bo myślałem, że rząd się zaraz zmieni i dzięki protestom Aleksander Łukaszenka przestanie sprawować władzę. Miałem nadzieję, że sytuacja się zmieni i wrócę do swojego życia. Przed wyborami zacząłem budować dom i miałem dobrą pracę – zaznacza Wasil. - Policja w Pińsku myśli, że byłem organizatorem marszu - dorzuca. Na Białorusi pracował jako zastępca dyrektora w firmie transportowej. - Przed wyborami zostałem zwolniony za swoje poglądy polityczne i fakt, iż o nich mówiłem w biurze. Wtedy dyrektor powiedział, że może mieć przez to problemy z rządem, że mogą zamknąć firmę, więc mnie zwolnił - tłumaczy.

Więzienie za granie na ulicy

Nikita z Mińska na Białorusi, pierwszy raz przyjechał do Polski dwa lata temu, gdyż rozpoczął studia w Warszawie na kierunku zarządzanie i marketing. Potem jednak wrócił na Białoruś, gdyż chciał uczestniczyć w protestach. Grał na saksofonie piosenki związane z manifestacjami. - Pierwszy raz, kiedy mnie zatrzymano, graliśmy z zespołem, który jest teraz na Ukrainie. Wtedy przyjechała milicja i zaczęła nas atakować.  Uderzono mnie w głowę, ocknąłem się na posterunku, kiedy mnie przesłuchiwano pytając, co ja tam robiłem i dlaczego byłem w tym miejscu. Wtedy odpowiedziałem, że jedynie grałem dla tych, którzy wyszli na ulice. Za drugim razem kiedy mnie zatrzymano za granie, umieszczono mnie w celi, w której mogło być pięć osób, a było piętnaście. Byłem tam jedną noc, pamiętam, że był też człowiek, który miał problem z sercem, nie dostał żadnej pomocy od milicji, mimo, że potrzebował lekarstw – wspomina. Przyznaje, że jedynie grał piosenki, które są w białoruskim języku, co jest obecnie zabronione. – W Warszawie jestem od miesiąca, odkąd uciekłem. Zawsze grałem na ulicy, więc kiedy zobaczyłem flagę poszedłem do muzyków, z którymi teraz koncertuje i tak się zapoznaliśmy – tłumaczy Nikita. - Moja rodzina też musi wyjechać z Białorusi, tylko dlatego, że nie zgadza się z reżimem Aleksandra Łukaszenki i chodziła na marsze. Moja mama jest wykładowcą na uniwersytecie i uczestniczyła w protestach, a uczelnia jest prorządowa, więc z tego powodu miała nieprzyjemności i cała rodzina także – mówi Nikita. Przekazuje też, że gdyby wrócił do  ojczyzny natychmiast znalazłby się w więzieniu.

Anna Chodyka

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu Słowo Podlasia. Grupa Wydawnicza SŁOWO sp z o.o. z siedzibą w mieście stołecznym Warszawa (Domaniewska 17/19/133, 02-672) jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe