Oskarżeni rodzice są niewinni, nie znęcali się nad dziećmi

  • 12.10.2021, 08:50
  • Marcin Kozarski
Oskarżeni rodzice są niewinni, nie znęcali się nad dziećmi fot. Marcin Kozarski
Olę i Marka prokuratura oskarżyła o znęcanie się nad córką i synem oraz prezentowanie im treści pornograficznych. Pół roku przesiedzieli w areszcie. Dzieci rozdzielono i umieszczono w dwóch różnych rodzinach zastępczych. Młodych rodziców oczyścił z zarzutów Sąd Rejonowy w Białej Podlaskiej. – Nie jest przestępstwem znęcania się błąd wychowawczy. Odnośnie prezentowania pornografii, to trudno o mniej udowodniony zarzut. Nawet nie ma o czym rozmawiać – stwierdził sędzia. O uniewinnienie wnioskował nawet kurator małoletnich. 

Treści sformułowane w akcie oskarżenia były szokujące. Markowi zarzucono, że od sierpnia 2018 do grudnia 2018 fizycznie i psychicznie znęcał się nad 3,5-letnią Milenką, córką żony z pierwszego związku w ten sposób, ze szarpał, uderzał, wyzywał słowami obelżywymi, poniżał, krytykował i zastraszał. Ale to nie wszystko, gdyż miał też szczypać i wykręcać rączki synkowi 8-miesięcznemu Oliwierowi, który jest wspólnym dzieckiem małżonków.

Miał też wspólnie z Olą prezentować córce treści pornograficzne w ten sposób że w obecności małoletniej odbył z jej matką stosunek seksualny. Ola usłyszała zarzuty znęcania się nad córką, zaniedbywanie obowiązków wychowawczych poprzez niezapewnienie małoletniej właściwego wyżywienia i odbycie stosunku przy dziecku. Dziewczynka miała być bita ręką i kapciem po buzi i pupie, ciągana za włosy, szarpana, zamykana w ciemnej łazience, karana pokrzywą, zaciągana do szopy, zmuszana do zjadania wymiocin, straszona że zostanie oddana obcym.  

Przemoc jest tam codziennie

Zawiadomienie w związku z podejrzeniem stosowania przemocy wobec małoletniej przez jej matkę złożyli pracownicy socjalni. Następnie policja poprosiła o przekazanie wszelkiej dokumentacji, w tym dokumentów dotyczących sytuacji w rodzinie pod kątem prowadzonego postępowania. Na czym ośrodek pomocy społecznej oparł swoje wystąpienie? - "Informacje na których podstawie zdecydowano o powiadomieniu policji pochodziły od sąsiadów" – napisano w uzasadnieniu. – Z nami nikt nie rozmawiał o tym, nikt się o to nie pytał, mimo, że mieliśmy kuratora i asystenta rodziny. Pracownicy socjalni jak wynika z ustaleń sądu właściwie oparli się wyłącznie na zasłyszanych informacjach od tych osób, bo przecież proces wykazał, że nic więcej nie było, żadnych innych dowodów – mówi matka dzieci, Aleksandra Kukawska

Małżonków obciążały zeznania czterech kobiet z tego samego bloku. Kluczowe okazały się te złożone przez jedną z nich, jak się okazało, mocno z nimi skłóconą. - Wychowywaliśmy się w jednej wiosce i znaliśmy się od dzieciństwa. Przez jakiś czas pomagałam jej, sprzątałam, prałam, opiekowałam się dziećmi. Ale w pewnym momencie zaczęło mnie to przerastać, musiałam zajmować się przecież własnym domem i córką, potem urodził się Oliwier – wyznaje Ola. To według niej była pierwsza przyczyna nieporozumień. Drugą był incydent związany z problemami z prawem partnera jej sąsiadki. – Ubzdurała sobie, że Marek wydał go policji, co nie jest prawdą. Potem wszystko się tylko nasilało, a do gminy szedł donos za donosem. Wystarczyło, że dziecko zapłacze, albo upadnie – dodaje. 

Prokuratura wersję sąsiadek obdarzyła wiarygodnością, zgromadziła informacje z GOPS, w tym kserokopię Niebieskiej Karty, jaką małżonkowie mieli założoną z uwagi na ich burzliwe relacje, zapoznała się z dokumentacją, zgromadzoną przez sąd w sprawie opiekuńczej i dokonała oględzin zabezpieczonych nośników. Były to nagrania, mające dokumentować znęcanie się nad Milenką. W toku śledztwa przesłuchała też m.in. pracowników socjalnych, którzy wskazywali na niestabilną sytuację w rodzinie, nieadekwatne metody wychowawcze, problemy alkoholowe Marka i niewłaściwe relacje między małżonkami. Ani asystent ani kurator nie zauważyli jednak osobiście śladów stosowania przemocy wobec dzieci.

Nigdy nie odnotowali ich też pracownicy ośrodka zdrowia, personel szpitalny, wzywani na interwencje domowe policjanci ani nauczycielki z przedszkola dziewczynki. (...)

Cały artykuł przeczytacie w papierowym i elektronicznym wydaniu Słowa Podlasia z 12 października

Marcin Kozarski

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (15)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu Słowo Podlasia. Grupa Wydawnicza SŁOWO sp z o.o. z siedzibą w mieście stołecznym Warszawa (Domaniewska 17/19/133, 02-672) jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
Zana
Zana 15.10.2021, 06:23
Nic tu po waszych zlych komentarzach sprawiedliwie sąd uniwimił rodziców i odał dzieci im . Teraz cieszą się pełno rodziną a wam falszywcom mordy pozamykało. Hahaha
Hmm
Hmm 19.10.2021, 12:42
Sąd nie oddał im dzieci i długo jeszcze nie odda :) nie uniewinnił też, a uznał za błąd wychowawczy bo było za mało dowodów co jest kwestia czasu
Zana
Zana 15.10.2021, 03:27
Jak sie wpierdala w czyjeś źycie i nie winnie się kogoś się posodza. Niech te osoby sie patrza na wlasne rodziny i dzieci anie wpierniczaja sie do innej rodzinny niewinie.te rodzinny co falszywie gadali powini zaplacic dobrze za to źe dzieci sa odzielnie i nie winie rodzice siedzieli..falszywe gady powine za to być ukarane.
Gość
Gość 13.10.2021, 20:43
Mam nadzieje ze dzieci nie wrócą do tej patologii
Mama
Mama 15.10.2021, 09:26
O proszę proszę ktoś sam się nazywa patologią
Mama
Mama 15.10.2021, 09:03
A ja mam nadzieję że ciebie też spotka takie świństwo
Zana
Zana 15.10.2021, 03:30
Sam jestes patologio i z tej rodziny pochodzisz. A dzieci wruca.
X
X 13.10.2021, 12:24
Jestem załamana działaniem polskiego sądownictwa. Jak zwykle dzieci są traktowane jak własność rodziców patusów. Sąsiadki złożyły zeznania, ale jak zwykle nic to nie dało, to pokazuje że nie ma sensu mieszać się w nie swoje sprawy, a dzieci zawsze będą cierpieć w rodzinach patologicznych. Mam nadzieje, że odbiorą im dzieci i będą miały szanse na normalne życie, a nie traktowanie jak dwa pięcet plusy.
Zana
Zana 15.10.2021, 03:44
Takie falszywe osoby co sie wpier do czyjs rodzin nie winie ich oskarzac i ich rozdzielac z dziecmi powini za falszywe donosy zaplacic i siedzic tam gdzie ich miejsce. Falszywe robactwa trzeba depkac jak prusaków tepić . Jeszcze falszywcom gałý wypadno jak zobaczą dzieci w domu .
Kamil
Kamil 13.10.2021, 09:55
Jest tam napisane, że były tam interwencję policji więc wszystko jasne
Mama
Mama 15.10.2021, 09:09
Były owszem tylko przeczytaj kto je wzywał
Ktos
Ktos 12.10.2021, 21:09
Znam ich to patusy dziecioroby dla socjali. A ten pijus co pije płyn do felg jaki na zdjeciu smutny
Mama
Mama 15.10.2021, 09:18
Po pierwsze nie wyzywaj od dzieciorobów bo jestem mamą 2 wspaniałych inteligentnych dzieci więc proszę nie oczerniaj moich dzieci i mojego męża też proszę nie oczerniać. Bo wypowiadają się ci którzy nie mają pojęcia w jakich butach idziemy przez życie, nie życzę Ci źle i nie masz prawa mnie czy męża oceniać bo nie chodzisz w naszych butach i uważam że nigdy byś ich nie włożył bo zapewniam cię nie dał byś rady
Zana
Zana 15.10.2021, 03:47
Ty ktoś piszesz sam o sobie ze chlasz ,ćpasz itp i dziciorobem jesteś. Nie osodzaj kogoś jak sam nim jesteś haha
Mama
Mama 15.10.2021, 09:22
😘😘Pozdrawiam

Pozostałe