Podlaskie Miejsca Kultu: Sanktuarium Miłosierdzia Bożego

  • 14.11.2021, 16:46
  • Anna Chodyka
Podlaskie Miejsca Kultu: Sanktuarium Miłosierdzia Bożego fot. Anna Chodyka
Diecezjalne Sanktuarium Miłosierdzia Bożego powstawało w czasach trudnych dla Kościoła. Władzę w państwie sprawowali komuniści, którzy nie chcieli dopuścić do powstania nowej świątyni na osiedlu, gdzie mieszkało wiele młodych osób. Jednak, zapał ks. Romana Soszyńskiego, który kupił działkę pod kaplicę i niezrównany wysiłek ks. Mieczysława Lipniackiego, budowniczego kościoła i wieloletniego proboszcza parafii, przyniósł efekt, jakiego nikt się nie spodziewał.

Pomysłodawcą utworzenia parafii pw. Chrystusa Miłosiernego w Białej Podlaskiej, był ks. kanonik Roman Soszyński proboszcz parafii pw. św. Anny. To on zakupił działkę przy ul. Słonecznej, gdzie początkowo powstała kaplica i zwrócił się do ks. Mieczysława Lipniackiego, wówczas proboszcza parafii Wereszczyn o to, by podjął trud wybudowania nowego kościoła. Jego kandydaturę na proboszcza nowej parafii wskazał też biskupowi Janowi Mazurowi.

Ordynariusz diecezji siedleckiej najpierw mianował ks. Mieczysława Lipniackiego rektorem kaplicy przy ul. Słonecznej. Decyzja zapadła 7 grudnia 1981 r.

- Od chwili kiedy rozpoczęły się strajki w Gdańsku i w Gdyni, byłem zaangażowany w pomoc strajkującym, m.in. woziłem żywność z Wereszczyna, gdzie byłem proboszczem. Kiedy biskup Jan Mazur wysłał mnie do Białej Podlaskiej, by posługiwać w nowej parafii, został wprowadzony stan wojenny. Dlatego postanowiłem zacząć pomagać też internowanym, uwięzionym i represjonowanym. Wspólnie z parafianami zbieraliśmy pieniądze na ich potrzeby. Parafia dostawała też liczne dary z zagranicy m.in. Holandii, Niemiec, Francji. Była to głównie odzież i żywność, więc przekazywałem ją prześladowanym przez reżim, poprzez ich rodziny i znajomych, a także tym którzy zostali zwolnieni z pracy z powodów politycznych. Wtedy władze państwowe wzięły mnie na celownik – mówi ks. Mieczysław Lipniacki.

Dodaje, że przez to jego nominacja na proboszcza nie została uznana. Z tego powodu funkcjonował jako samodzielny wikariusz parafii pw. Chrystusa Miłosiernego. Tak postanowił biskup Jan Mazur, chcąc znaleźć rozwiązanie sytuacji. Dolaniem oliwy do ognia były msze za ojczyznę, które odprawiał ks. Mieczysław Lipniacki. – Na początku eucharystię sprawowałem w kaplicy na ul. Słonecznej, a później w kościele na Osiedlu za Torami z ks. Wiśniewskim z Radzynia Podlaskiego. Władze chciały mnie usunąć z Białej Podlaskiej. Nawet niektórzy kurialiści mówili do biskupa, że powinien mnie zwolnić bo się angażuję po stronie uwięzionych robotników. Jednak, biskup mocno na mnie postawił i powiedział, że absolutnie mnie nie przeniesie. Z tych powodów nie chciano przyjąć moich planów budowy kaplicy na ul. Słonecznej, ale mądrzy ludzie przekazali mi, że na budynek, który nie ma fundamentów nie trzeba mieć pozwolenia. Zatem kaplica nie miała fundamentów. Pobudowaliśmy ją w ciągu tygodnia, władze chciały ją usunąć, ale biskup Jan Mazur przyjechał i ją poświęcił, wtedy uznano, że nie wypada jej rozbierać – wyjaśnia.

(...)

Cały artykuł przeczytacie w papierowym i elektronicznym wydaniu Słowa Podlasia z 9 listopada

 

 

Anna Chodyka

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu Słowo Podlasia. Grupa Wydawnicza SŁOWO sp z o.o. z siedzibą w mieście stołecznym Warszawa (Domaniewska 17/19/133, 02-672) jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe