Biała Podlaska: Kolportowała podziemną prasę na terenie miasta

  • 15.11.2018, 13:10
  • Anna Chodyka
Biała Podlaska: Kolportowała podziemną prasę na terenie miasta
Elżbieta Chaberska znana jest w Białej Podlaskiej jako aktywistka i udzielająca się charytatywnie działaczka Solidarności. Została odznaczona tytułem "Wyjątkowa Bialczanka". Jako mała dziewczynka przeżyła horror Powstania Warszawskiego, które zapamiętała z perspektywy cywila ukrywającego się w piwnicach, a potem wygnanego z Warszawy, która miała być zburzona. W czasie stanu wojennego i po nim rozprowadzała zakazaną w komunizmie prasę. Jako działacz Solidarności doznała szykan ze strony komunistycznej władzy.

Kiedy wybuchło Powstanie Warszawskie, przebywała wraz z rodziną w stolicy. Miała wówczas siedem lat. – Był ładny sierpniowy dzień, kiedy nagle rozpoczęła się strzelanina, na ulicach pojawili się wojskowi, wszyscy gdzieś biegli. Wtedy moja mama przesunęła ciężki drewniany stół, który stał na środku salonu pod ścianę i kazała mi oraz mojemu rodzeństwu się pod nim schować – wspomina Elżbieta Chaberska. Mówi, że nie zapomni widoku psa, który biegł trzymając w pysku ludzką nogę, gdy palce u stopy jeszcze się ruszały. Na ten widok zemdlała. Drugi obraz, jaki utrwalił się w jej pamięci, to widok kamienicy po przeciwnej stronie Dworca Gdańskiego. Przed wojną często ją mijała, gdy z rodzicami jeździła na Żoliborz odwiedzić znajomych. Tym razem budynek był do połowy zburzony, a na ledwo trzymającym się balkonie wył pies, wtedy mama Elżbiety powiedziała do córki: – Tęskni za gospodarzami.

W czasie bombardowań ukrywały się w piwnicach kamienicy przy ul. Potockich. Przebywało w niej wiele innych osób, których domy zostały zburzone. Elżbieta była w tam  świadkiem narodzin bliźniąt. – Ich siostra wyszła na zewnątrz szukać mleka, jednak nie wróciła, została rozstrzelana. Z kolei ich ojciec był w takim szoku, że siedział i nic nie mówił. Potem widziałam, że podawano im wodę zamiast mleka. Nie wiem czy przeżyły - przyznaje  Chaberska.

Towarzyszył jej ogromny głód, podobnie jak innym osobom ukrywającym się w piwnicach. Pewnego dnia odwiedziły ich siostry zakonne, które przyniosły kluski. Były one czarne i twarde. Mimo to, zostały zjedzone. Innym razem powstańcy dostarczyli olej rzepakowy, po tym jak odbili olejarnię. – Nie mieliśmy co jeść, więc piliśmy ten olej. Do dziś mam wstręt do niego i do kaszy jaglanej, którą także musieliśmy się żywić przez dłuższy czas. W mojej kuchni nigdy nie znajdzie pani tych produktów – zaznacza.

W II części artykułu przybliżymy działalność Elżbiety Chaberskiej w podziemnej Solidarności. (Następny numer Słowa, 20 listopada).

Cały reportaż przeczytacie w aktualnym numerze i e-wydaniu Słowa Podlasia, nr 46

Anna Chodyka

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu Słowo Podlasia. Grupa Wydawnicza SŁOWO sp z o.o. z siedzibą w mieście stołecznym Warszawa (Domaniewska 17/19/133, 02-672) jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe