Biała Podlaska: Rycerskich pojedynków nigdy dość

  • 27.12.2018, 08:00
  • Anna Chodyka
Biała Podlaska: Rycerskich pojedynków nigdy dość
Noszą hełmy i zbroje, potrafią władać mieczem i halabardą, uczestniczą w pojedynkach i zbiorowych starciach oraz turniejach, przyznają też, że gdyby spotkali kogoś kto potrzebuje pomocy nie przeszliby obojętnie. Współcześni rycerze z grupy rekonstrukcyjnej Fortis działają w Białej Podlaskiej już od piętnastu lat.

Obecnie do grupy należy kilkanaście osób, najmłodsza jaka stara się o przyjęcie  ma 14 lat, a najstarszy członek skończył w tym roku  38. rok życia. Rekonstruktorzy wykonują różne zawody. W ich szeregach są: bibliotekarz, żołnierz, lekarz, prawnik, weterynarz, grafik czy artysta.

Specjalizują się w odwzorowaniu rzeczywistości z XIII wieku, który słynie z licznych krucjat do Ziemi Świętej. Rekonstrukcja polega na jak najwierniejszym odtworzeniu warunków panujących w danej epoce. Stąd rycerze i damy z Fortis pieczołowicie dbają by ich stroje, uzbrojenie i przedmioty codziennego użytku były zbliżone do tych stosowanych w średniowieczu. – Naczynia, sztućce, posłania, namioty, miecze, halabardy, buzdygany wyglądają tak jak przed wiekami, uczestnicząc w imprezie rekonstrukcyjnej chcemy mieć dzień typowy dla osoby żyjącej w XIII w.  – wyjaśnia członek bractwa rycerskiego Stanisław Wrzosek.

Skąd biorą uzbrojenie i inne przedmioty nawiązujące swym wyglądem do czasów rycerskich? – Niektóre elementy opancerzenia staramy się wytwarzać sami, ze względu na to, ich zakup wiąże się z wysokimi kosztami. Trzeba przyznać, że nie jest to tanie hobby. Kolczugi, hełmy i broń zamawiamy od wytwórców. By wykonać daną rzecz potrzebne są zaawansowane umiejętności. Osoby, które się tym zajmują i mają talent, są w stanie dostatnio żyć, dzięki temu zajęciu – tłumaczy S. Wrzosek. Przyznaje też, że na początku trudno było robić większe zakupy, gdyż członkom nie pozwalał na to studencki budżet. Z biegiem czasu to się zmieniło. Obecnie rycerze wolą mieć sprzęt lepszej jakości, stąd zamawiają go u rzemieślników spotykanych na wydarzeniach rekonstrukcyjnych, a także korzystają z ofert manufaktur w Indiach czy Czechach, choć jak zaznaczają większość uzbrojenia kupowana jest w Polsce. 

Cały artykuł przeczytacie w aktualnym numerze i e-wydaniu Słowa Podlasia, nr 51-52

 

Anna Chodyka
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu Słowo Podlasia. Grupa Wydawnicza SŁOWO sp z o.o. z siedzibą w mieście stołecznym Warszawa (Domaniewska 17/19/133, 02-672) jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe