Rossosz: Ważą się losy dochodowej piekarni

  • 3.01.2019, 13:08
  • Justyna Lesiuk-Klujewska
Rossosz: Ważą się losy dochodowej piekarni
Na walnym zebraniu GS Samopomoc Chłopska w Rossoszu, które odbyło się w grudniu, zarząd podjął decyzję o likwidacji spółdzielni i sprzedaży jej majątku. Głównym powodem mają być zobowiązania wobec dostawców, pracowników, ZUS-u przewyższające środki obrotowe. Problemy spółdzielni sprawiły, że ważą się losy należącej do przedsiębiorstwa piekarni, która jako jedyna przynosi zyski.

W skład Gminnej Spółdzielni wchodził sklep nazywany przez rossoszan "żelaznym", budynek, w którym znajduje się sklep "Groszek" wraz z placem oraz piekarnia. Sklep został sprzedany byłemu pracownikowi spółdzielni. Budynek z siedzibą Groszka wystawiono na licytację. Cena wywoławcza wyniosła 620 tys. zł. Nie znalazł się jednak żaden chętny. Los piekarni wisi na włosku. – Prawdopodobnie gdyby udało się sprzedać "Groszek" i tym samym uzyskać fundusze na zobowiązania, piekarnię udałoby się ocalić – tłumaczy wójt Rossosza Kazimierz Weremkowicz.
 

Pieczywo z tamtejszej piekarni zna i ceni sobie ogromne grono konsumentów. – To najlepszy chleb, jaki jadłam, to zapach natury, zapach dzieciństwa. To chleb, o którym mogę powiedzieć, że wiem, co jem. Takiej piekarni jak ta nie można zamknąć. To jest duma Rossosza – opowiada Anna Weremkowicz. Inni wielbiciele regionalnych wypieków wypowiadają się w podobnym tonie. – W Delikatesach Centrum w Wisznicach pieczywo rozchodzi się w mgnieniu oka. Podobnie jest w sklepach w Rossoszu. To pieczywo naprawdę ma wzięcie – zapewnia Aneta Maciejuk. Radny powiatowy Mateusz Majewski dodaje, że piekarnia to wyjątkowe miejsce, gdzie chleb wypieka się na naturalnym zakwasie, nie stosując żadnych polepszaczy, spulchniaczy ani konserwantów. – Szkoda byłoby zaprzepaścić lata tradycji i znaną w regionie markę – podkreśla. – Sama spółdzielnia przyznaje, że piekarnia przynosiła zysk, dlatego uważam, że jest możliwość dalszego jej funkcjonowania. Na pewno restrukturyzacji wymaga organizacja spółdzielni. Trzeba niepotrzebne koszty zlikwidować. Zamknąć działalność i sprzedać majątek to jest łatwiejsze rozwiązanie. Ja osobiście uważam, że można, a nawet trzeba podjąć się ratowania spółdzielni choćby i w mniejszym wymiarze, jakim jest sama piekarnia, ponieważ jest ona dla mieszkańców dostarczycielem prawdziwego, zdrowego i smacznego pieczywa. Mieszkańcy założyli profil o nazwie "Ratujmy piekarnię w Rossoszu". Każdy, komu nie jest obojętny los przedsiębiorstwa, może się wypowiedzieć i zastanowić, jakie kroki można podjąć dalej.

Cały artykuł przeczytacie w aktualnym numerze Słowa Podlasia, nr 1

 

 

 

Justyna Lesiuk-Klujewska
Podziel się:
Oceń:
  • TAGI:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu Słowo Podlasia. Grupa Wydawnicza SŁOWO sp z o.o. z siedzibą w mieście stołecznym Warszawa (ul. Chocimska 3A, 00-791) jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe