Powiat Bialski: Nosi suknie jak Maria Antonina

  • 23.08.2019, 11:22
  • Anna Chodyka
Powiat Bialski: Nosi suknie jak Maria Antonina
Agnieszka Terpiłowska jest znawczynią historii ubioru. Nie tylko nosi na wydarzeniach rekonstrukcyjnych stroje z dawnych epok, ale też z pasją o nich opowiada. Poza tym, jak sama przyznaje, w jej szafie znajdują się suknie uszyte wyłącznie przez nią. Swoje hobby rozwija od dziewiętnastego roku życia. Do tej pory uczestniczyła w wielu ważnych rekonstrukcjach jak np. bitwy pod Waterloo czy bitwy pod Grunwaldem.

Dziadkowie Agnieszki Terpiłowskiej mieszkali w Leśnej Podlaskiej i to do nich chętnie przyjeżdżała na wakacje. Obecnie rodzinne strony odwiedza jako rekonstruktorka, ostatnio wzięła udział w Dniach Konstantynowa, na których mówiła o modzie XX–lecia międzywojennego. Wszystko zaczęło się od czarno-białych filmów telewizyjnych z dzieciństwa. - Podziwiałam wówczas na ekranie damę w pięknej sukni, później dowiedziałam się, że była to królowa Bona. W 1989 r. oglądałam już kostiumy oraz rekwizyty we francuskim serialu "Katarzyna" i w innych produkcjach w kolorze. To było coś niesamowitego! - wspomina. Dlatego też nie interesuje się jednym fragmentem historii, ale stara się na nią patrzeć przekrojowo. - Oglądając filmy myślałam, że jak będę duża, to także będę nosiła takie sukienki. I się sprawdziło – śmieje się znawczyni historii ubioru.

 

Jako celtycka branka opowiadała o historii

Suknie wzorowane na tych z przeszłości zaczęła zakładać w wieku dziewiętnastu lat. Szyła je samodzielnie, gdyż nie do końca ufała zdolnościom krawcowych. Igłę w ręku trzymała bardzo często już od szóstego roku życia. W wieku piętnastu lat po raz pierwszy uszyła sobie ubranie. W pierwszym pokazie wzięła udział w 2001 r. na UMCS w Lublinie. Rok wcześniej przy jej współudziale na uczelni założono grupę rekonstrukcyjną Legion XIII, która była organizatorem wydarzenia. Na pokaz przebrała się wówczas za celtycką brankę, która opowiadała o tym, jak wyglądało zetknięcie się kultur rzymskiej i celtyckiej. – Rekonstruktor, wybierając się na turniej, piknik czy inną imprezę, prowadzi swój pokaz, do niego widz może podejść i zapytać o datowanie tego stroju, czy dowiedzieć się o sposobach tworzenia fryzur pasującej do epoki. Stąd też odtwórca, będąc na terenie wydarzenia, musi grać wybraną rolę – wyjaśnia Agnieszka Terpiłowska.

 

Uczestniczyła w wielu rekonstrukcjach

Potem trafiła do zespołu tańca dawnego, w którym trenowała tańce renesansowe. Postanowiła wówczas przetestować, czy w pełnym kostiumie da się wykonywać skomplikowane figury. – Muszę stwierdzić, że jest to możliwe, jednak przy odpowiedniej zaprawie fizycznej – mówi rekonstruktorka. Na początku, na imprezy wyjeżdżała z Legionem XIII, następnie wstąpiła do Bractwa Rycerskiego Ziemi Lubelskiej, które funkcjonowało do niedawna. Później w czasie różnych wydarzeń poznawała inne grupy rekonstrukcyjne, tym samym rosła liczba zaproszeń, jakie otrzymywała na pikniki czy turnieje. Była m.in. na imprezie Waterloo 15 czyli rekonstrukcji ostatniej bitwy Napoleona Bonaparte w 1815 r., a także na polach grunwaldzkich, w Bolkowie, Czersku koło Warszawy, Malmaison pod Paryżem, Kownie, Dentuwie, Gostyniu i Krakowie. – Do wielu miejsc wracam, kiedy tylko mogę. Lubię np. wybrać się na spacer po Gdańsku w stroju historycznym. Niesamowitym przeżyciem było przejście się w sukni z XVIII wieku po Domu Uphagena, który jest bardzo dobrze zachowany i pochodzi właśnie z tego okresu - wspomina. Jak podkreśla, taka podróż przez czas daje szansę na zrozumienie żyjących wtedy ludzi. Zwłaszcza, że funkcjonowali inaczej, inne też przedmioty uważali za wynalazki. - To co dla nas jest starociem, było dla nich nowinką. Jest to jeden z głównych powodów, dla którego się tym zajęłam – stwierdza Agnieszka Terpiłowska. Zajmuje się też historią rodziny, dzięki temu dalecy krewni stają się jej bardziej bliscy i łatwiej jej jest zrozumieć ich życiowe decyzje.

 

Każda epoka ma swój urok

Pytana o to, którą z epok historycznych lubi przyznaje, że każdą, gdyż wszystkie są fascynujące. – Średniowieczne suknie są wykonane z ciężkich materiałów, ale pięknie kontrastują z biżuterią, w XVII wieku ubrania były bardzo praktyczne. O wieku XVIII mówi się, że to wiek złota i błysku przez pryzmat mody wprowadzonej przez Marię Antoninę, jednak bywał on również bardzo praktyczny i skromny. W XIX wieku pojawiły się nowoczesne trendy i tworzenie sukienek było łatwiejsze dzięki wynalezieniu maszyny do szycia. Po I wojnie światowej nastąpiło drastyczne skrócenie sukienek - wylicza Agnieszka Terpiłowska. - Jednak bez różnicy za kogo się przebieram, zawsze zależy mi na tym, by mieć dopracowany każdy szczegół.

Prawdziwą biblią mody jest dla niej "Historia ubioru" Marii Gutkowskiej-Rychlewskiej. Chętnie korzysta też z aplikacji Pinterest, gdzie można uzyskać bardzo dużo informacji na temat tego jak np. powinny być tworzone szwy czy jak ma wyglądać wykrój danego stroju. – Jest też znacznie większy niż wcześniej dostęp do ikonografii. Kiedy chcę się dowiedzieć, czy to, co mi chodzi po głowie naprawdę istniało, muszę przez tydzień czy dwa cierpliwie przeglądać Pinterest – wyjawia Agnieszka Terpiłowska.

 

Dążenie do kunsztu królewskich krawców

Rekonstruktorka chętnie wykorzystuje też elementy mody historycznej w codziennym stroju. – Kiedy były mroźne zimy zakładałam średniowieczny kaptur zamiast czapki, gdyż bardzo dobrze trzymał ciepło, czasami zdarza mi się nosić rękawiczki i inne dodatki – zapewnia. Obecnie zaproszenia na wydarzenia związane z historią dostaje co kilka dni, więc o tęsknocie za codziennym strojem nie ma mowy. Agnieszka Terpiłowska nie ukrywa, że jej hobby nie jest tanie, a uszycie sukni podobnej do tych, które nosiły księżne może kosztować nawet kilka tysięcy złotych. – Trzeba pamiętać, że w rekonstrukcji nie chodzi o realizację swoich pomysłów, ale o próbę odwzorowania tego, co noszono niegdyś. Dlatego jest to pokorne stanie wobec zabytków. Jednak nie da się ukryć, że nigdy nie osiągniemy poziomu, na jakim zostały wykonane dawne przedmioty, możemy jedynie dążyć do zbliżenia się do poziomu kunsztu królewskich krawców – zaznacza. I dodaje, że na uszycie sukni np. z XVIII wieku trzeba poświęć nawet dwie zimy, ponieważ rekonstrukcja to dokładność, a nie tanie show.

 

 

 

Anna Chodyka
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu Słowo Podlasia. Grupa Wydawnicza SŁOWO sp z o.o. z siedzibą w mieście stołecznym Warszawa (Domaniewska 17/19/133, 02-672) jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe