Powiat Bialski: Zawsze służył ojczyźnie

  • 01.09.2019, 08:15
  • Anna Chodyka
Powiat Bialski: Zawsze służył ojczyźnie
Hanna Maria Janina Kasperska jest praprawnuczką Niemcewiczów, tych samych, którzy mieli swoje posiadłości w Neplach i na Polesiu. Jest też spokrewniona ze słynnym pisarzem Julianem Ursynem Niemcewiczem. Napisała m.in. "Niezatarte wspomnienia sprzed lat", "Miłość wśród nas", "Przetrwać w czasie" i "Dziennik – powrót do przeszłości", w którym opisuje burzliwe losy swojej rodziny, w tym ojca Stefana Kasperskiego.

Stefan Teodor Kasperski przyszedł na świat w 1912 r. w Lublinie. Przed wybuchem II wojny światowej uczył się w Szkole Rzemieślniczo-Przemysłowej im St. Syroczyńskiego. W tym okresie podjął też pracę w PKP, w Parowozowni I klasy w Lublinie. Kiedy rozpoczęła się wojna był pomocnikiem maszynisty przy przewozie transportów wojskowych. W 1939 r. podczas walk z niemieckim wojskiem, 17 i 18 września został ranny w rękę. Do starcia doszło między Trawnikami a Biskupicami. Partyzanci zabili wtedy kilku żołnierzy wrogiej armii, a innych ranili oraz umyślnie zepsuli wojskowe samochody. Mimo tego zdarzenia, przez okres niemieckiej okupacji wciąż pracował w lubelskiej parowozowni. Jednak nie ograniczał się do wykonywania obowiązków, ale zaangażował się w sabotaż działań hitlerowskiej armii. W 1941 r. wstąpił do lewicowej organizacji, której inicjatorem był Paweł Dąbek, a dowódcą Ryszard Postowicz. W 1944 r. dołączył do garnizonu Gwardii Ludowej i Armii Ludowej w Lublinie. Jako, że z jej dowódcą Ryszardem Postowiczem znali się od lat, ten mianował go kierownikiem grupy sabotażowo-dywersyjnej na kolei. - Należało do niego także zbieranie danych o siłach i rozmieszczeniu garnizonów okupanta, o ruchach pociągów czy zgłaszanie transportów wojskowych, zdążających na front wschodni. Uzyskane informacje przekazywał do Dowództwa Garnizonu GL i AL Ryszardowi Postowiczowi lub bezpośrednio partyzantom radzieckim "Januszowi" i "Miszce", obsługującym radiostacje nadawczo-odbiorcze na terenie Lublina, którzy przekazywali je do Sztabu Radzieckiego – wyjaśnia Hanna Kasperska autorka książki pt. "Dziennik-powrót do przeszłości" i córka Stefana Kasperskiego. Jak dodaje, jej ojciec potajemnie wynosił też z pociągów broń, leki, opatrunki, a także zajmował się wykolejaniem wagonów i parowozów oraz uczestniczył w uszkadzaniu sprzętu wojskowego przeznaczonego na front wschodni. – Do garnizonu dostarczył 60 pistoletów, 20 karabinów, kilka tysięcy sztuk amunicji, 2 skrzynki trotylu, kilka paczek lekarstw. Uszkodził 45 parowozów, 50 wagonów towarowych, a także zabezpieczał radiostację nadawczo-odbiorczą przy ul. Zamoyskiej 43 m.8. Poza tym szkolił członków GL i AL, w obsługiwaniu broni oraz przygotowywał ich do akcji uszkadzania taboru kolejowego – wymienia Hanna Kasperska, która wiele informacji o działalności swojego taty odnalazła w jego notatkach.

 

Stefan Kasperski uczestniczył też 2 lutego 1944 r. w odebraniu broni dziesięciu niemieckim żołnierzom. Wziął też udział w likwidacji wysokiego rangą gestapowca, będącego zastępcą naczelnika w lubelskim więzieniu. Natomiast 17 marca 1944 r. wraz z innymi partyzantami wyzwolił kilkunastu więźniów obozu koncentracyjnego w Majdanku, w tym swojego przyjaciela Pawła Dąbka, z którym działał na początku wojny w organizacji lewicowej. W kwietniu wysadził razem z innymi członkami GL i AL parowóz i dziesięć wagonów ze sprzętem wojskowym. W potyczce zginęło wówczas sześciu niemieckich żołnierzy. W maju partyzantom, w tym Stefanowi Kasperskiemu, udało się wysadzić pociąg pod Kraśnikiem. Wówczas zniszczono pięć wagonów i jeden parowóz. Z kolei w lipcu 1944 przy pomocy swych kolegów zaatakował niemiecki samochód wiozący radiostację nadawczo-odbiorczą przez Bychawę. W czasie starcia śmierć poniosło kilku niemieckich żołnierzy. Lublinianin zajmował się też zabijaniem hitlerowskich konfidentów, a także roznoszeniem surowo zabronionych ulotek i odezw oraz zdobywaniem potrzebnych, fałszywych dokumentów osobom, którym groziła śmierć lub zesłanie do obozu zagłady. - Na terenie Lublina przy ul. Żmigród mieściła się drukarnia Aleksandra Michalskiego. Drukowano w niej ulotki i odezwy dla garnizonu. Były dostarczane w teren i kolportowane wśród mieszkańców miasta i okolic. Drukowano tam również blankiety keenkarte, arbeitskarte i inne dokumenty. Były przeznaczone dla osób spośród ludności polskiej i żydowskiej, którym groziło niebezpieczeństwo – wyjaśnia Hanna Kasperska.

Cały artykuł przeczytacie w aktualnym numerze i e-wydaniu Słowa Podlasia, nr 35

 

Artykuł powstał na podstawie książki "Dziennik – powrót do przeszłości" autorstwa Hanny Kasperskiej. Pisarka przygotowała kolejne jej części, jednak obecnie szuka sponsorów, którzy pomogliby przy następnych wydaniach. Z Hanną Kasperską można skontaktować się telefonicznie: 502 283 531.

 

Anna Chodyka

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu Słowo Podlasia. Grupa Wydawnicza SŁOWO sp z o.o. z siedzibą w mieście stołecznym Warszawa (Domaniewska 17/19/133, 02-672) jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe