Biała Podlaska: Wezwanie za prawidłowe parkowanie

  • 22.10.2019, 10:07
  • Joanna Danielewicz
Biała Podlaska: Wezwanie za prawidłowe parkowanie
Jeden z naszych Czytelników  jest zbulwersowany działaniem Straży Miejskiej. - W poniedziałek z rana strażnicy miejscy dobijali się do moich drzwi. Potem znalazłem kartkę za wycieraczką mojego auta, że niby naruszyłem przepisy o ruchu drogowym. Tymczasem mój samochód stał na parkingu wspólnoty mieszkaniowej, do której należę – streszcza bialczanin. Komendant SM przyznaje, że występku nie było.

Antoni Giez mieszka w bloku na skrzyżowaniu Alei Tysiąclecia z ul. Kościuszki. Blok stoi frontem do Kościuszki, a od tzw. podwórza, na które wjazd jest z Al. Tysiąclecia, znajduje się parking wspólnoty, która jest właścicielem bloku i kawałka działki z parkingiem i wjazdem na postój z Alei właśnie. Parking wyłożony jest kostką z liniami wyznaczającymi poszczególne miejsca dla aut. Kończy się równo z linią budynku należącego do wspólnoty. Na parkingu jest mniej miejsc, niż lokatorów, którzy mają auta. Nie zawsze da się na nim zaparkować samochód. Ale auto pana Antoniego w poniedziałek, 14 października, rano, stało właśnie na parkingu wspólnoty.

W poniedziałek rano zaczęło się walenie w drzwi i dzwonienie domofonem. Nie otwierałem, bo nad ranem wróciłem z posiedzenia komisji wyborczej, byłem zmęczony – przyznaje mężczyzna. - Gdy później wyszedłem na zewnątrz zobaczyłem za wycieraczką samochodu zawiadomienie od Straży Miejskiej. Informowano mnie, że naruszyłem przepisy ruchu drogowego i mam się stawić w siedzibie SM, żeby wyjaśnić przyczyny niestosowania się do obowiązujących przepisów.

Mężczyzna rozejrzał się po parkingu i stwierdził, że jego samochód stojący akurat na skraju parkingu, sąsiaduje z autem, które ktoś postawił już poza parkingiem, na sąsiedniej działce. - Okazało się, że właścicielka tego właśnie samochodu, wjechała, przejeżdżając przez nasz parking, na działkę obok, z której nie ma innego wyjazdu. Gdy na naszym parkingu stoją samochody, wiadomo, że ona już nie wyjedzie. Rano prawdopodobnie wyjechać właśnie chciała i wezwała strażników miejskich – wyjaśnia sytuację pan Giez. Uważa jednak, że próba obarczenia go odpowiedzialnością za tę sytuację i informowanie, że naruszył prawo o ruchu drogowym, było grubą przesadą ze strony wezwanych strażników. - Jeszcze na zawiadomieniu dopisali mi „foto”, to chyba miał być dodatkowy straszak – mówi mężczyzna.

Cały artykuł znajdziecie w papierowym i elektronicznym wydaniu Słowa Podlasia, z 22 października

Joanna Danielewicz

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (4)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu Słowo Podlasia. Grupa Wydawnicza SŁOWO sp z o.o. z siedzibą w mieście stołecznym Warszawa (Domaniewska 17/19/133, 02-672) jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
On
On 24.10.2019, 08:41
Parking wspólnoty mieszkaniowej jest własnością prywatną więc ani policja,ani straz miejska nie mają prawa nakładać tam kar.
K...l
K...l 23.10.2019, 21:17
Straż Miejska to nic innego jak banda imbecyli - i to delikatnie mówiąc...
zapach ogórka
zapach ogórka 23.10.2019, 14:24
Jeszcze mniej parkingów poróbcie hamy jedne! WIĘCEJ PARKINGÓW! Albo sprzedawać tyle mieszkań ile miejsc parkingowych!
Andrej
Andrej 22.10.2019, 23:12
Na narutowicza koles pali ciagle śmieciami, dym i smród na cale miasto, gdy dzwonie na SM ci mówią ze to taki węgiel!!! Kpina !!! SM wezcie sie w koncu do roboty !!

Pozostałe