Biała Podlaska: Poezja nie ma czasu i przestrzeni

  • 23.11.2019, 08:28 (aktualizacja 23.11.2019, 16:30)
  • Anna Chodyka
Biała Podlaska: Poezja nie ma czasu i przestrzeni
Ireneusz Wagner pisze wiersze, opowiadania, eseje, wystawia sztuki teatralne. W styczniu na rynku wydawniczym ukaże się jego książka pt. „Aj dołnt spik inglysz” przedstawiająca życie Polaków w Wielkiej Brytanii, którą sam często odwiedza. Prawdopodobnie wydarzenie zostanie połączone z benefisem 35-lecia jego twórczości.

Debiutował w wieku siedemnastu lat w Słowie Podlasia, gdzie publikował krótkie artykuły dotyczące kultury. W tym czasie uczył się w szkole zawodowej o specjalności drukarz. Tam zwróciła na niego uwagę jedna z nauczycielek, Maria Sokołowska-Olęder. - Po przeczytaniu moich wypracowań stwierdziła, iż są bardzo dobre i nadają się do przedstawienia szerszemu gronu. Po czym zachęciła mnie do przyjścia na spotkanie klubu literackiego, który nie był jeszcze sformalizowany – wspomina Ireneusz Wagner. Na pierwsze zebranie poszedł w styczniu 1984 r. Szybko zaczął bywać na organizowanych dyskusjach i wieczorach autorskich. Do klubu przychodzili znamienici pisarze, dziennikarze i poeci. Poznał wówczas m.in. zmarłego w 2007 roku Wiesława Gromadzkiego.

Jego wiersze znalazły się w pierwszej antologii wydanej przez klub Maksyma, który swoją nazwę zyskał jesienią 1984 r. Zbiór ukazał się w czasie I Podlaskich Spotkań Literackich. Na początku pisał o przyrodzie, miłości i Bogu, a także o szukaniu sensu życia i doświadczeniach duchowych. W jego ówczesnej twórczości widać zachwyt nad światem, jednocześnie zaczął uprawiać poezję religijną. Publikował w „Rycerzu Niepokalanej” i innych pismach chrześcijańskich. Pracując w drukarni, wydającej „Rycerza" zauroczył się panującą tam atmosferą na tyle, iż zdecydował się nawet wstąpić do franciszkańskiego klasztoru, był alumnem w Niższym Seminarium Duchownym w Niepokalanowie. Po pewnym czasie przeniósł się do paulinów na Jasnej Górze. W stanie duchownym spędził cztery lata. Jednak ostatecznie zrezygnował z tej drogi. W efekcie musiał odbyć służbę wojskową. - W tym czasie zacząłem się buntować przeciwko władzy i życiu, a moje wiersze przeszły istną ewolucję. Uprawiałem poezję awangardową, alternatywną. Założyłem też zespół punkowy. Wtedy powstał mój pierwszy tomik „Ty i Ja i nic nie jest”, w nim bardzo krótkie, zwięzłe i metaforyczne wiersze – zauważa poeta. Zaznacza też, że była to zupełnie inna poezja od tej, którą uprawia teraz. – Obecnie moje wiersze oscylują na granicy prozy. O Stachurze mówiło się, że pisze prozę pisaną poezją lub na odwrót. W moim przypadku jest podobnie – dodaje.

Cały artykuł przeczytacie w papierowym i elektronicznym wydaniu Słowa Podlasia, z 19 listopada

Anna Chodyka

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu Słowo Podlasia. Grupa Wydawnicza SŁOWO sp z o.o. z siedzibą w mieście stołecznym Warszawa (Domaniewska 17/19/133, 02-672) jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe