Międzyrzec Podlaski: Pies konał w męczarniach. Właściciel czworonoga poniesie konsekwencje

  • 02.04.2020, 10:13
  • Paulina Chodyka
Międzyrzec Podlaski: Pies konał w męczarniach. Właściciel czworonoga poniesie konsekwencje
Niedawno poruszający film z interwencyjnego odbioru psa przez Stowarzyszenie „Pogotowie dla Zwierząt” z jednej z miejskich posesji obiegł Internet. Zwierzę nie było w stanie się podnieść, było też niebywale wychudzone. Pies trafił do warszawskiej kliniki weterynaryjnej, gdzie przez kilka dni trwała walka o jego życie. Niestety okazała się ona przegrana. Stowarzyszenie już zgłosiło sprawę na policję.

22 marca, na jedną z międzyrzeckich posesji weszli przedstawiciele Stowarzyszenia „Pogotowie dla Zwierząt”, którzy otrzymali sygnał o potrzebującym pomocy czworonogu. Widok, jaki zastali, był przerażający. - Zwierzę było utrzymywane w stanie skrajnego, wręcz patologicznego wychudzenia. Miało widoczne żebra, kości kręgosłupa, guzy biodrowe, miało zaniki mięśniowe na linii czaszki. Wszystko to ewidentnie wskazywało na to, że organizm nie przyjmując pożywienia, podbierał odpowiednie składniki z mięśni psa. Pies nie miał siły wyjść z budy. Przy każdej próbie podniesienia się, upadał – opowiada Katarzyna Cabańska z „Pogotowia dla Zwierząt”, obecna podczas interwencji.

Zwierzę było utrzymywane w boksie, bez żadnego ocieplenia, które ogrzałoby jego ciało w takim stanie osłabienia. - Pies trząsł się i miał odruchy neurologiczne. Obok tego okolice odbytu powalane były kałem, krwią i ropą. Cały ogon był silne posklejany tą mazią. Pies był również silnie zapchlony i nie miał dostępu do wody. Dodatkowo na dziąsłach obecne były ropiejące zmiany – relacjonuje aktywistka. Z informacji, jakie uzyskali pracownicy pogotowia zwierzę miało przebywać w takim stanie od około roku.

Podczas interwencji doszło do konfrontacji właściciela i pracowników stowarzyszenia. Miał on im zarzucać wtargnięcie na posesję i naruszenie jego miru domowego. Na filmiku nagranym przez pogotowie, stanu psa nie potrafił jednak wytłumaczyć. - Na nasze pytanie, czemu pies jest w takim stanie, właściciel odpowiedział, że pies jest po prostu stary. Twierdził, że był z nim u lekarza weterynarii, którym miał być jego brat. Nie potrafił natomiast odpowiedzieć, na co zwierzę było leczone, ani okazać dokumentacji, czy choćby książeczki zdrowia. Nie chciał też podać namiaru do lekarza weterynarii, który badał zwierzę – zaznacza Katarzyna Cabańska. (...)

Cały artykuł przeczytacie w papierowym i elektronicznym wydaniu Słowa Podlasia, z 31 marca

Paulina Chodyka

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (4)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu Słowo Podlasia. Grupa Wydawnicza SŁOWO sp z o.o. z siedzibą w mieście stołecznym Warszawa (Domaniewska 17/19/133, 02-672) jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
Marzena
Marzena 03.04.2020, 23:39
Zdechnij gnoju wlascicielu szmato. Zdychaj dlugo z glodu i chorob ?
Opanujcie się ludzie!
Opanujcie się ludzie! 06.04.2020, 01:04
Groźby są karalne, a Pani nie jest anonimowa w internecie ;)
A.
A. 03.04.2020, 12:35
Od roku? Ludzie to jest żenujące, ten pies jeszcze w Czerwcu 2019 był zdrowy i silny, jest zdjęcie w internecie. Od jakiego roku? Skąd wy bierzecie takie informacje?
Kasia
Kasia 03.04.2020, 00:28
Bo to tylko zwierzę... Ludzie obudzcie sie, nie jestesmy sami na ziemi a zwierzeta nie sa dla mas tylko z nami. Mam nadzieje ze wlasciciel poniesie dotkliwe konsekwencje. Kare powinni poniesc wszyscy ktorzy nie reagowali przez tygodnie, miesiace na cierpienia psa. A moze lata??

Pozostałe