Międzyrzec Podlaski: Hodowla bydła w środku miasta zmorą mieszkańców

  • 02.06.2020, 09:52
  • Paulina Chodyka
Międzyrzec Podlaski: Hodowla bydła w środku miasta zmorą mieszkańców
Hodowla 50 sztuk bydła w środku miasta, wśród podwórek i domów mieszkalnych brzmi dość nieprawdopodobnie, szczególnie w dzisiejszych czasach. Taka sytuacja ma miejsce właśnie w Międzyrzecu Podlaskim. Tam jeden z właścicieli posesji przy ul. Łukowskiej hoduje kilkadziesiąt krów. Sąsiedzi mają już dość smrodu i brudu, podkreślają też, że warunki, w jakich przebywają zwierzęta są skandaliczne. Urząd miasta od dawna próbuje dojść do porozumienia z właścicielem hodowli. To jak się okazuje nie jest łatwe.

Mieszkańcy domów przy ulicy Łukowskiej w Międzyrzecu Podlaskim mają nie lada problem w swoim sąsiedztwie. Jeden z właścicieli posesji tuż przy ich płotach prowadzi hodowlę kilkudziesięciu krów. Sąsiedzi skarżą się na smród unoszący się z obory oraz warunki, w jakich przebywają zwierzęta.

- Problem nasilił się w ostatnich miesiącach. Krowy koczują na podwórku, tuż przy naszych płotach, wkoło domu mieszkalnego. Zwierzęta są w błocie, w gnoju, to wszystko jest nieuprzątnięte, unosi się paskudny smród. Nie możemy otworzyć okna, bo cały ten fetor wwiewa do naszych mieszkań – mówi sąsiad właściciela, który chce pozostać anonimowy. - Musieliśmy zainterweniować, bowiem zbliżają się upały, a takie warunki mogą stanowić zagrożenie epidemiologiczne – uważa mieszkaniec Międzyrzeca Podlaskiego.

Jak się okazuje sprawa jest znana władzom miasta od wielu lat.

– Z tego, co pamiętam już w 2016 roku pojawiały się pierwsze sygnały od mieszkańców, dotyczące tej hodowli. Problem z właścicielem jest taki, że nie reaguje na nasze interwencje i kontrole. Powiadomiliśmy nadzór budowlany, inspekcję weterynaryjną. W tym momencie wyczerpaliśmy już wszelkie możliwe środki, którymi dysponujemy. Nie możemy z tym panem dojść do porozumienia. Zdajemy sobie sprawę, że sytuacja jest uciążliwa dla mieszkańców. Rozmowy z właścicielem nie przynoszą jednak pozytywnych rezultatów - informuje z kolei burmistrz miasta, Zbigniew Kot

Przypomina też tutaj sytuację, kiedy na wspomnianej posesji zwierzę padło i przez wiele dni gniło w błocie i odchodach innych zwierząt. - Od tego wszystko się zaczęło. Pan nie wpuszcza naszych pracowników, co kończy się wezwaniem do urzędu. Siłą jednak go nie zmusimy. Z tego co wiem jedno z postępowań wobec niego zakończyło się w sądzie, wyrokiem skazującym, bowiem bezprawnie wypasał zwierzęta na drodze gminnej - opowiada włodarz. Burmistrz mówi też, że jednym z rozwiązań, na jakie pozwala prawo, jest wypłacenie odszkodowania w przypadku przeniesienia lub zamknięcia hodowli przez właściciela. Miasta jednak na to nie stać. (...)

Cały artykuł przeczytacie w papierowym i elektronicznym wydaniu Słowa Podlasia, z 2 czerwca

Paulina Chodyka

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (1)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu Słowo Podlasia. Grupa Wydawnicza SŁOWO sp z o.o. z siedzibą w mieście stołecznym Warszawa (Domaniewska 17/19/133, 02-672) jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
Patrycha Lampaszek
Patrycha Lampaszek 19.06.2020, 01:01
Ale wstyd, niby XXI wiek a tu takie średniowiecze w środku miasta!
U tego gospodarza odkąd pamiętam zawsze był jeden wielki syf i chlew! Podwórko jak u zbieracza...
Zabierzcie mu to bydło i po problemie. Nie ma warunków i chęci do poprawy ich bytowania więc w czym problem?

Czy musimy zadzwonić do obrońców zwierząt, żeby się ktoś za to w końcu wzioł? I zrobić sensację na całą Polskę? Porażka władz Międzyrzeca...

Pozostałe