Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 13 kwietnia 2026 00:29
Reklama
Reklama

Razem pomóżmy Krzyśkowi!

Szpital i kolejne chemioterapie, tak od trzech lat wygląda życie pana Krzysztofa Kusza z Białej Podlaskiej. Mężczyzna zmaga się z bardzo podstępną chorobą – chłoniakiem Hodkinga. Lekarze są bezradni, a on chce żyć dla czwórki swoich dzieci i żony. Jedyną szansę na wyleczenie daje niekonwencjonalna terapia, jednak jej koszty przewyższają możliwości finansowe rodziny.
Razem pomóżmy Krzyśkowi!

Najgorsza dla 37-letniego pana Krzysztofa jest świadomość, że choroba odbiera mu najcenniejsze chwile życia, te które mógłby poświęcić swoim bliskim. Patrzeć jak rozwijają się jego dzieci, jak nabywają nowych umiejętności, odrabiać z nimi lekcje i grać w piłkę, jak każdy szczęśliwy ojciec i mąż. - Trzy lata temu byłem szczęśliwym facetem, czwórka dzieci, praca, wspaniała żona, wszystko tak jak zawsze chciałem. Największe zmartwienie to urlop, zaległy mandat, zakupy. Teraz moje życie dobiega końca na oczach moich dzieci, które patrzą, jak słabnę, jak siedzę wpatrzony przed siebie, urywam kontakt, tracę świadomość – mówi pan Krzysztof.

Lewy sierpowy od życia

Chorobę zdiagnozowano u mężczyzny w lutym 2014 roku. Złe samopoczucie, kaszel i potworne swędzenie skóry – lekarze długo nie wiedzieli, co kryje się za coraz bardziej utrudniającymi codzienne funkcjonowanie objawami. Chłonniak Hodkinga, diagnoza początkowo brzmiała jak wyrok, ale pan Krzysztof wiedział, że musi być silny ze względu na ukochane dzieci. Najmłodsza z nich Wiktoria ma dopiero sześć lat. - Pierwszą chemię przeszedłem dość dobrze, sam dziwiłem się, o co tyle krzyku. Owszem, człowiek słabnie, przychodzą mdłości, ale pierwsza chemia i radioterapia to bardzo wielka nadzieja. Kiedy lekarz ściska rękę i mówi remisja, nie masz jeszcze w sobie dość pokory, by dziękować Bogu, myślisz, że dałeś radę, że jesteś silny. Zmieniasz zdanie na hasło wznowa – dodaje mężczyzna.

To słowo usłyszał od lekarza po zaledwie czterech miesiącach od euforii, gdy myślał, że najgorsze jest już za nim. - To jak lewy sierpowy od życia, po którym nie możesz się przewrócić, bo na wszystko patrzą twoi najbliżsi – przyznaje.

I choć trudno w to uwierzyć, na kolejną chemioterapię pan Krzysztof czekał z utęsknieniem, nie mógł bowiem znieść świadomości, że rak nadal wyniszcza jego organizm. Ale nauczony poprzednim gorzkim doświadczeniem rozczarowania już do kolejnej remisji podszedł z pewną ostrożnością. -Wiedziałem już, że to nie gwarancja, to jedynie malutka bitwa na przedpolach ogromnego starcia o wszystko. W grudniu 2015 r. lekarze dokonali cudu, przyjąłem autoprzeszczep, zabieg, który miał być przełomowy. Nie był, koszmar powrócił po czterech miesiącach jak w zegarku – załamuje głos mężczyzna.

Jest szansa...

Kolejne próby walki z nowotworem były skuteczne tylko na chwilę, gdyż po uzyskaniu częściowej remisji pojawiła się kolejna progresja choroby. Lekarze rozkładają ręce, twierdzą, że tradycyjna chemioterapia nie pomoże panu Krzysztofowi. Zastopuje raka tylko na moment, by powrócić z jeszcze silniejszym rzutem.

Jednak choroba nie przeraża mężczyzny tak bardzo, jak niepokój o przyszłość swojej rodziny. Codziennie dręczą go złe myśli, że nie będzie w stanie ich wychować dzieci tak jak marzył, że zostawia ukochaną żonę z problemami samą. - Kiedyś moja córeczka Wiktoria zapytała mnie, czy nigdy jej nie zostawię. Powiedziałem że nigdy... Wtedy nie zastanawiałem się nad tym, co będzie, nie zakładałem, że będzie źle. Teraz kiedy dzieci do mnie przychodzą do szpitala, uśmiecham się i choć to najtrudniejsza rola w moim życiu nigdy jej nie będę żałował, nie chcę by widziały cierpienie i mój strach. One mają być szczęśliwe, mają cieszyć się z dzieciństwa, a nie z przerażeniem patrzeć na to, co rak robi z ich ojcem – stwierdza.

Jedyną szansą na powrót do zdrowia dla pana Krzysztofa jest niekonwencjonalna metoda leczenia. Immunoterapia, która mogłaby przygotować organizm mężczyzny na ostatni już przeszczep jest bardzo droga i nierefundowana w Polsce. - Mam szansę, ale jest ona poza zasięgiem. Nie mam pracy, bo choroba zabrała nawet to, mam 4 dzieci i żadnego pomysłu na to, skąd uzyskać taką sumę. Nie jest wstydem prosić, wstydem jest się poddać, kiedy liczą na ciebie bliscy. Za każdą pomoc dziękuję, bo każda wyciągnięta do mnie ręka, to szansa na to, aby patrzeć dłużej na swoje dzieci. Każdy ojciec wie, ile to znaczy... - dodaje.

Do uzbierania jest gigantyczna kwota, bo roczny koszt leczenia wynosi blisko 300 tys. zł. W akcję zbiórki pieniędzy włączyły się dwie fundację Nadzieja i Siepomaga. Pomóc panu Krzysztofowi można, odwiedzając stronę fundacji Siepomaga pod adresem: www.siepomaga/kuszkrzysztof.pl.

Monika Pawluk

Jak pomóc?

Pomóc panu Krzysztofowi można dokonując wpłat na konto fundacji "Nadzieja": nr 03 1050 1025 1000 0090 7328 2841 tytułem FON-SUB-KUS-01 lub na numer konta w Banku BPH 65 1060 0076 0000 3380 0013 1425 IBAN: PL SWIFT: ALBPPLPW tytułem
6081 Krzysztof Kusz darowizna


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaButik Parkowa 13 – oferta odzieży w rozmiarach 38-60. Unikalne kolekcje dla Twojej sylwetki. Zapraszamy na zakupy przy kawie
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: No commentTreść komentarza: Pomysł-Nowinka jak zwykle niepoprawi sytuacji gdyż większość aut są to auta pracowników urzędów znajdujących się w centrum. Nic tutaj strefa nie załatwi gdyż Ci pracownicy i reszta związana z miastem będzie miała albo za darmo albo na preferencyjnych warunkach i będą sobie stać pół dnia bez opłat.(Ile razy jestem w mieście to ruch znikomy a parkingi pełne..wniosek prosty).Teraz jak już druga kadencja to przyszła odwaga na strefę/nowinkę płatnego parkowania a wcześniej nie było potrzeby( swoi radni oczywiście klepneli)..polityczna zagrywka i tyle. Łuków ma strefę Miedzyrzec ma i inne małe osady to i Biała metropolia musi mieć..gdzie już lokale pustkami świeca w centrum. A czy trzeba czy nie ...co szkodzi wprowadzić...skoro we Francji nawet mają😀Data dodania komentarza: 12.04.2026, 16:59Źródło komentarza: BIAŁA PODLASKA: Szlaban na miejskie parkingi w centrumAutor komentarza: Zdzisław 78 latTreść komentarza: Niech Urząd Skarbowy wezwie dziadka i niech udowodni skąd miał pieniądze . Nie duża kwota , pewnie ma emeryturę i pieniądze są legalne ale nie zaszkodzi sprawdzić !!!!!!Data dodania komentarza: 12.04.2026, 15:41Źródło komentarza: Biała Podlaska. Oszust udawał znanego polityka. 84-latek stracił oszczędności życiaAutor komentarza: baumgerTreść komentarza: 10 kwitenia powinni uczcić pamięć osób które zginęły w katastrofie smoleńskiej a nie robić konferencje pod szpitalemData dodania komentarza: 12.04.2026, 09:48Źródło komentarza: "Sytuacja jest niepokojąca" - mówi dyrektor bialskiego szpitala Artur KoziołAutor komentarza: Mało .... zawsze mało ....Treść komentarza: Takie mądre polskie przysłowia . " Chytry dwa razy traci " " Jakby mógł to by gó*no spod siebie zjadł " W Wieku 84 lat chciał się dorabiać . Bo mało , Bo więcej zjem , Bo na tamten świat do trumny to wszystko zabierze . Statystycznie to już powinien dawno nie żyć bo statystyczny mężczyzna w Polsce żyje 74 lata .... więc o 8 lat już ponad normę . Zamiast cieszyć się życiem , wykupić i postawić grobowiec na cmentarzu , przymierzyć i zobaczyć czy trumna wygodna lub gdzieś na wczasy wyjechać on inwestuje bo mu mało .Data dodania komentarza: 11.04.2026, 22:30Źródło komentarza: Biała Podlaska. Oszust udawał znanego polityka. 84-latek stracił oszczędności życiaAutor komentarza: SylwiaTreść komentarza: Dziadek przy kasie, a chciał jeszcze więcej...Data dodania komentarza: 11.04.2026, 14:06Źródło komentarza: Biała Podlaska. Oszust udawał znanego polityka. 84-latek stracił oszczędności życia
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama