Tragiczna śmierć leśnika w Polubiczach

Tragiczna śmierć leśnika w Polubiczach fot. OSP KRSG Rossosz
Już powoli kończyła się noc, gdy w tył toyoty, zaparkowanej na poboczu lokalnej drogi, z olbrzymią siłą uderzył volkswagen. Siedzący za kierownicą toyoty 45-letni Dariusz R., prawdopodobnie myśliwy, który zaczaił się przy polu kukurydzy na dzika, zginął na miejscu.

Do wypadku doszło w niedzielę 3 września o 4.30 nad ranem na lokalnej, mało uczęszczanej drodze w Polubiczach Wiejskich Drugich. – Ze wstępnych ustaleń wynika, że kierujący samochodem volkswagen sharan 22-letni mieszkaniec gminy Łomazy uderzył w tył stojącego częściowo na prawym poboczu samochodu osobowego toyota. W wyniku uderzenia toyota wpadła do rowu – informuje Barbara Salczyńska-Pyrchla, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Białej Podlaskiej.

Za kierownicą toyoty siedział 45-letni Dariusz R., mieszkaniec gminy Komarówka Podlaska. Niestety, odniesione obrażenia były tak poważne, że mężczyzna poniósł śmierć na miejscu. Strażacy, a przybyły aż trzy wozy bojowe, wydobyli mężczyznę z zakleszczonego auta. Kierowca i pasażer volkswagena przewiezieni zostali do szpitala.

Nie wiadomo, czy młody mężczyzna kierujący volkswagenem nie zauważył w ciemnościach stojącego na poboczu samochodu, czy duża prędkość nie pozwoliła mu wyhamować przed przeszkodą. Przeprowadzone przez policjantów badanie wykazało, że 22-latek był trzeźwy. Wszystkie okoliczności tego zdarzenia, pod nadzorem prokuratora, wyjaśniają policjanci.

Jak dowiedzieliśmy się wstępnie, mężczyzna, który zginął w wypadku, do Polubicz wybrał się najprawdopodobniej na polowanie. – Naokoło wszędzie są pola, do najbliższych zabudowań jest z tego miejsca spory kawałek. Samochód był zaparkowany na poboczu, przy plantacji kukurydzy. Pewnie przyjechał na polowanie. W bagażniku była kastra budowlana. Często myśliwi używają jej do przetransportowania ustrzelonych dzików – relacjonuje "Słowu" świadek, który był na miejscu chwilę po wypadku.

Dariusz R. był pracownikiem Starostwa Powiatowego w Białej Podlaskiej. Od około dwóch lat pracował także w Urzędzie Gminy w Wisznicach. Był leśnikiem, zajmował się między innymi wydawaniem asygnat na drewno przeznaczone do wycinki. – O panu Darku nie mogę powiedzieć inaczej, jak tyle, że to wspaniały człowiek, który zawsze chciał zrozumieć drugiego człowieka. Przychodził do nas zawsze w poniedziałki. Pamiętam, że jak tylko zaczął u nas pracować, sam zorganizował na powitanie imprezę integracyjną. Polował, przyniósł dzika. Trudno żegnać takich ludzi. Znałem rodzinę pana Darka, byłem u niego w domu kilka razy. Z tego, co pamiętam, miał piątkę dzieci, dla których był ukochanym tatą. Aż szlag człowieka trafia myśląc, że takich dobrych ludzi dotykają takie tragedie – mówi nam z żalem Piotr Dragan, wójt gminy Wisznice.

Monika Pawluk

fot. OSP KRSG Rossosz (fb)/ KMP Biała Podlaska

Więcej na ten temat w papierowym lub elektronicznym wydaniu "Słowa"

 

Monika Pawluk

Zdjęcia (1)

Podziel się:
Oceń:
  • TAGI:

 

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe