Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 20 maja 2026 05:55
Reklama
Reklama
Reklama
"Chcemy, żeby Wipasz był pierwszym wyborem mieszkańców regionu"

Praca blisko domu, ścieżka kariery i całe rodziny w jednym zakładzie

W ciągu niespełna dwóch dekad Wipasz wyrósł na jednego z najważniejszych pracodawców w Międzyrzecu Podlaskim i okolicznych gminach. Firma zaczynała od jednej Wytwórni Pasz z garstką pracowników, a dziś zatrudnia około 2000 osób w Wytwórni Pasz, Zakładzie Drobiarskim i na Zielonych Fermach. Do pracy trafiają tu zarówno osoby, które nigdy nie miały formalnego zatrudnienia lub całe życie przepracowały w gospodarstwie rolnym, jak i absolwenci informatyki, zootechniki czy technolodzy żywności szukający stabilnego zatrudnienia w nowoczesnej organizacji. O tym, jakie szanse daje Wipasz mieszkańcom naszego regionu, rozmawiamy z Martą Oksiutą, kierownik Działu Rekrutacji w Międzyrzecu Podlaskim.
Praca blisko domu, ścieżka kariery i całe rodziny w jednym zakładzie
– W pierwszej kolejności zawsze szukamy pracowników z najbliższego regionu - nam naprawdę zależy mieszkali jak najbliżej miejsc pracy. Inwestujemy w ludzi, tworzymy im ścieżki kariery, chcemy, żeby zostali z nami na lata. Wipasz to firma, w której pracują całe rodziny i ludzie, którzy są z od początku naszej obecności w regionie - to chyba najlepsza rekomendacja – podkreśla Marta Oksiuta, kierownik Działu Rekrutacji Wipasz w Międzyrzecu Podlaskim.

Źródło: archiwum

Gdybyśmy mieli opisać krok po kroku: ktoś przychodzi do firmy Wipasz, np. na Zielone Fermy. Co dostaje jako pracownik?

Po pierwsze – umowę o pracę. To zawsze jest dla nas punkt wyjścia, istotny dla pracownika, bo daje pełne ubezpieczenie społeczne i zdrowotne, co pozytywnie przekłada się na poczucie stabilizacji naszych pracowników. Po drugie darmowe posiłki i wyposażenie: odzież roboczą, środki ochrony osobistej, przygotowane zaplecze socjalne. Do tego dochodzą dodatki i benefity: premia, fundusz socjalny, dofinansowania, pakiet medyczny i ubezpieczenie grupowe. I konkretne rozwiązania dopasowane do danego zakładu – na przykład dowozy pracowników produkcji do zakładu drobiarskiego w Międzyrzecu Podlaskim.

Staramy się jasno tłumaczyć to szczególnie osobom, które nie miały wcześniej umów o pracę i nie wiedzą, co im przysługuje.

No właśnie, dowozy. Dla wielu osób z małych miejscowości kwestia transportu to być albo nie być.

I dlatego patrzymy na to bardzo praktycznie. Dowozy organizujemy tam, gdzie bez tego ludzie mieliby realny problem z dotarciem, czyli np. do zakładu drobiarskiego. Natomiast w przypadku Zielonych Ferm naszym priorytetem jest zatrudnianie osób z najbliższej okolicy – to ważne dla nas i dla mieszkańców, bo praca jest blisko domu, skraca się czas dojazdu, łatwiej godzić życie zawodowe z rodzinnym. Preferujemy lokalnych kandydatów, ale jeśli przy dużym zakładzie trzeba dowieźć kogoś z dalszej okolicy, to bierzemy to na siebie.

Czy Zielone Fermy Wipasz to miejsca pracy tylko dla osób z doświadczeniem?

Zdecydowanie nie. Na Zielonych Fermach zatrudniamy przede wszystkim hodowców drobiu i wcale nie wymagamy doświadczenia  - to my uczymy wszystkiego od podstaw. Mamy wielu pracowników, którzy wcześniej pracowali tylko we własnym gospodarstwie rolnym albo wychowywali dzieci, a dziś świetnie radzą sobie jako hodowcy czy specjaliści od utrzymania czystości. To praca fizyczna, ale nie w sensie „rozładowywania wagonów z węglem”, tylko dbania o dobrostan kurczaków, warunki w kurnikach i właściwy przebieg cyklu hodowlanego.

A co z kobietami 40+, które całe życie były „na gospodarce”, a nigdy nie miały pracy na etat?

To dokładnie te osoby, z którymi rozmawiamy i które przyjmujemy do pracy. Mamy przykłady pań, które wcześniej nie pracowały poza własnym domem i gospodarstwem, a obecnie są naszymi pracownicami na fermach. Po wdrożeniu doskonale sobie radzą, są zadowolone z wynagrodzenia, premii, dodatków, funduszu socjalnego, pakietów medycznych i ubezpieczenia grupowego. Dla wielu z nich to pierwsze własne pieniądze i poczucie niezależności, o którym często mówią wprost. Jest to fantastyczny przykład aktywizacji zawodowej do tej pory wykluczonych grup społecznych w naszym regionie.

Jak wygląda sama rekrutacja? Od momentu wysłania CV do pierwszego dnia w pracy. To długa procedura?

Staramy się, żeby była szybka i przejrzysta. Kandydat wysyła CV, a w ciągu 24 godzin kontaktujemy się w sprawie rozmowy rekrutacyjnej z kierownikiem danego działu i przedstawicielem działu HR. Po pozytywnej decyzji umawiamy wydanie skierowań na badania lekarskie i pomagamy wypełnić dokumenty związane z zatrudnieniem. Zwykle w trzy–cztery dni kandydat załatwia formalności, a my wspólnie ustalamy datę rozpoczęcia pracy. Pierwszy dzień to podpisanie umowy, szkolenie BHP, szkolenie z kontroli jakości i wprowadzenie na stanowisko – to już oficjalny start.

Jedna z największych obaw brzmi: „przyjdę i mnie zostawią samego przy maszynie”. Jak jest u Was?

U nas taki scenariusz po prostu nie wchodzi w grę. Każdy nowy pracownik ma swojego opiekuna – to może być kierownik lub wyznaczona przez niego osoba – która wprowadza go w obowiązki w trakcie całego okresu próbnego. To ważne szczególnie dla osób bez doświadczenia, które boją się, że nie dadzą rady. My to rozumiemy i nie oczekujemy, że ktoś pierwszego dnia będzie specjalistą. Dajemy czas i konkretne wsparcie.

A co z awansami? „Ścieżka kariery” brzmi ładnie w ogłoszeniu, ale jak to wygląda w praktyce?

W praktyce wygląda to tak, że mamy realne przykłady pracowników, którzy awansowali bardzo szybko. Okres próbny – zazwyczaj trzy miesiące – pozwala zarówno pracownikowi i kierownikowi sprawdzić, czy to jest dobre dopasowanie. Jeżeli ktoś dobrze sobie radzi, pokazuje zaangażowanie, potrafi wziąć odpowiedzialność, to często już po miesiącu przechodzi ze stanowiska pracownika produkcyjnego na wyższe. U nas nie ma filozofii „byle kto do najprostszej pracy”, każdy ma ważną rolę w organizacji  – nawet, wydawałoby się nieistotna, sprzątaczka jest dla nas naprawdę bardzo ważną osobą, bo od jej pracy zależy bezpieczeństwo żywności i standardy higieniczne. Nie dzielimy pracy, a tym samym pracowników na „lepsze” i „gorsze” stanowiska – każde jest kluczowe dla całej firmy.

Co sprawia, że ludzie zostają w firmie Wipasz na lata? Tylko pieniądze?

Pieniądze są bardzo ważne, nikt tego nie ukrywa, i wielu pracowników mówi wprost, że to jeden z głównych powodów, dla których wybrali Wipasz. Ale gdy pytamy, dlaczego zostają, najczęściej pojawiają się trzy rzeczy: stabilność, benefity i możliwości rozwoju. Młodsze pokolenie patrzy na ścieżkę kariery, szkolenia, możliwość „pójścia do góry”. Z kolei osoby bliżej emerytury cenią bardzo to, że nie muszą wyjeżdżać za pracą, mogą żyć i pracować w jednym miejscu, czują się bezpiecznie – czyli stabilność.

Wspomniała Pani o szkoleniach. W jakie konkretnie kompetencje inwestuje Wipasz?

Paleta jest szeroka. Na Zielonych Fermach wysyłamy ludzi na kursy operatora koparki, operatora wózka widłowego czy na specjalistyczne szkolenia dla hodowców drobiu. W Wytwórni Pasz i Zakładzie Drobiarskim finansujemy szkolenia techniczne, operatorskie – szacujemy, że firma pokrywa około 80 procent kosztów szkoleń naszej kadry. Do tego dochodzą szkolenia „miękkie”, w tym także związane z rozwojem osobistym, jak chociażby kursy języka angielskiego dla pracowników biurowych. Chcemy, żeby ludzie nie tylko „przychodzili do pracy”, ale realnie się rozwijali.

Czy miejsce znajdą u Was także osoby z niepełnosprawnościami?

Tak, i to nie jest symboliczne zatrudnienie. W samym Międzyrzecu mamy około 30 osób z niepełnosprawnościami na różnych stanowiskach, a zatrudniamy takie osoby zarówno na Zielonych Fermach, jak i w wytwórni pasz oraz zakładzie drobiarskim. Dostosowujemy warunki tak, aby mogli pracować efektywnie i bezpiecznie.

W ostatnich miesiącach dużo mówi się o tym, że sztuczna inteligencja „zabierze pracę”. Jak wygląda to z perspektywy Wipaszu?

Jesteśmy firmą produkcyjną, która tworzy fizyczne produkty – pasze, mięso – i tu żadna sztuczna inteligencja nie zastąpi człowieka przy wszystkich procesach. Informatycy, programiści czy specjaliści IT są u nas częścią zespołu zapewniającego stabilność systemów, a nie zewnętrzną usługą, którą „optymalizuje się” pod koszt. Inwestujemy w nasze własne zasoby, bo to jest fundament bezpieczeństwa i rozwoju firmy, a nie obszar do szybkiego cięcia. Dlatego pracownik, który przyjdzie do Wipasz, ma przed sobą stabilną ścieżkę i nie musi się obawiać, że zostanie zastąpiony przez algorytm.

Wipasz jest dziś jednym z filarów lokalnego rynku pracy. Jak ta historia wygląda w liczbach?

Zaczynaliśmy od jednej wytwórni pasz, gdzie pracowało około 20 osób. Dziś sama Wytwórnia Pasz zatrudnia mniej więcej 160 osób, zakład drobiarski – ponad 1500, a Zielone Fermy zbliżają się do 200 pracowników. Łącznie to około 2000 miejsc pracy. Dla miasta liczącego 18 tysięcy mieszkańców – z czego część to dzieci i emeryci – oznacza to, że odpowiadamy za mniej więcej jedną piątą wszystkich etatów. To się przekłada nie tylko na lokalny rynek, ale też na życie gospodarcze: ludzie, dzięki temu, że mają stabilne zatrudnienie biorą kredyty, kupują mieszkania, budują domy, korzystają z lokalnych usług i handlu.

Widać to choćby po rynku nieruchomości – w Międzyrzecu od kilku lat znowu buduje się bloki.

Dokładnie. Przez kilkanaście lat nowych bloków praktycznie nie było, a od mniej więcej pięciu lat, pomimo tego, że rozpoczęły się duże inwestycje w budownictwo mieszkaniowe, wynająć lub kupić mieszkanie jest coraz trudniej. To przede wszystkim efekt tego, że ludzie zamiast wyjeżdżać za pracą, zostają tutaj, biorą kredyty, budują i kupują. Do tego dochodzą osoby powracające z zagranicy lub dużych aglomeracji miejskich w Polsce, bo u nas mogą zarobić porównywalnie, a jednocześnie mieszkają bliżej rodziny. Mamy wiele przykładów takich powrotów.

W rozmowie często pojawia się motyw „całych rodzin” w jednym zakładzie. Jak Pani to widzi z perspektywy Działu Rekrutacji?

Dla nas to ogromnie ważny sygnał zaufania. Jeżeli ktoś pracuje wiele lat w jednym miejscu i ściąga do nas żonę, męża, dzieci czy rodzeństwo, to znaczy, że dobrze nas postrzega jako pracodawcę. Na Zielonych Fermach, w wytwórni pasz, w zakładzie drobiarskim – wszędzie mamy przykłady rodzin, które pracują razem. To także dowód na to, że Wipasz nie jest „firmą na chwilę”. Wiążemy się z ludźmi na długo i chcemy, żeby oni także wiązali z nami swoją zawodową przyszłość.

Skoro Wipasz tak rośnie, pojawia się pytanie: po co w takim razie obcokrajowcy?

Bo lokalny rynek pracy ma swoje granice. W pierwszej kolejności zawsze szukamy pracowników z Polski, najlepiej z najbliższego regionu, i to nie jest marketing – nam naprawdę zależy, żeby ludzie mieszkali jak najbliżej miejsc pracy. Inwestujemy w ludzi, tworzymy im ścieżki kariery, chcemy, żeby zostali z nami na lata – z tego powodu bardziej opłaca nam się budować zespół lokalny niż rotującą załogę z zewnątrz. Pracownicy z zagranicy są tylko uzupełnieniem, gdy przy dynamicznym rozwoju zakładu brakuje rąk do pracy

Popatrzmy szerzej: co Wipasz daje lokalnej społeczności poza samymi etatami?

Przede wszystkim stabilizację i powiązany z nią rozwój. Stałe, dobre wynagrodzenia dla tak dużej grupy mieszkańców przekładają się na rozwój całego miasta i okolic. Powstają nowe sklepy, usługi, rośnie popyt na mieszkania i domy – innymi słowy, napędza się lokalna gospodarka. Do tego dochodzą miejsca pracy w firmach kooperujących z Wipaszem – transport, serwis, firmy budowlane, dostawcy usług technicznych. Można śmiało powiedzieć, że nasz wpływ wychodzi daleko poza bramy naszych zakładów. Inwestujemy też w życie społeczne: wspieramy inicjatywy lokalne, wydarzenia, sport i kulturę poprzez sponsoring.

I na koniec – co powiedziałaby Pani osobie, która dziś waha się, czy aplikować do Wipasz: pani z małej wsi po latach pracy w gospodarstwie albo młodemu informatykowi po studiach?

Pani z małej wsi powiedziałabym: nie musisz mieć „papierów”, żeby zacząć u nas pracę – ważna jest chęć i gotowość do nauki, cała reszta jest po naszej stronie: uczymy i pomagamy. Informatykowi: u nas znajdziesz stabilne miejsce w nowoczesnej firmie produkcyjnej, która inwestuje w swoje własne zasoby IT i nie planuje zastępować ludzi systemami „dla oszczędności”. Jednemu i drugiemu dodałabym jeszcze: Wipasz to firma, w której pracują całe rodziny i ludzie, którzy są z nami od kilkunastu, a nawet prawie dwudziestu lat, od początku naszej obecności w Międzyrzecu Podlaskim i regionie – to chyba najlepsza rekomendacja.


WIPASZ W LICZBACH

• ok. 2000 miejsc pracy w regionie (wytwórnia pasz, zakład drobiarski, Zielone Fermy),

• ok. 160 pracowników w wytwórni pasz,

• ponad 1500 pracowników w zakładzie drobiarskim w Międzyrzecu,

• blisko 200 osób na zielonych fermach,

• ok. 30 pracowników z niepełnosprawnościami (Międzyrzec i okolice),

• ok. 1/5 wszystkich miejsc pracy w mieście 18‑tysięcznym.


JAK WYGLĄDA REKRUTACJA – KROK PO KROKU

• kandydat wysyła CV do Wipasz.

• w ciągu 24 godzin jest umawiana rozmowa z kierownikiem działu i HR,

• po decyzji o zatrudnieniu kandydat otrzymuje skierowania na badania lekarskie,

• w 3–4 dni załatwia badania i dokumenty,

• ustalany jest termin rozpoczęcia pracy,

• pierwszy dzień: podpisanie umowy, szkolenie BHP, szkolenie z jakości i wprowadzenie na stanowisko.


CO OFERUJE PRACOWNIKOM WIPASZ

• umowa o pracę i pełne ubezpieczenia społeczne oraz zdrowotne,

• wynagrodzenie z systemem premii i dodatków,

• fundusz socjalny i dofinansowania

• pakiet prywatnej opieki medycznej i ubezpieczenie grupowe,

• odzież robocza i nowoczesne zaplecze socjalne (stołówki, szatnie, łazienki),

• dowozy do zakładu drobiarskiego dla pracowników produkcji,

• szkolenia zawodowe i kursy (np. operator wózka, koparki, szkolenia dla hodowców, kursy językowe),

• realne ścieżki awansu.

• wsparcie ze strony przełożonych.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: który rocznik ?Treść komentarza: Ciekawe który rocznik tego śruta audi ? Wygląda że nie pierwszej świeżości ten gruz . Na bank 15 letni siep albo i pełnoletni 18 + . Na pewno z rocznika 2011 albo i starszy złom .Data dodania komentarza: 19.05.2026, 10:48Źródło komentarza: Wjechała w drzewo. Miała w organizmie prawie 3 promile alkoholuAutor komentarza: Brawo PolicjaTreść komentarza: No to teraz policja i jej władza zaimponowała mi i pewnie nie tylko mi . Bardzo dobra postawa komendantów , że od razu dyscyplinarnie wywalili tego człeka . Brawo Panowie . Nie nadaje się , nie wie jak przeprowadać interwencję więć Dowidzenia !!!!! Na kasę do Biedronki pracować jak nie umie w Policji . Brawo Panowie komendanci . Opinia publiczna jest za wami !!!!!!!!!!!Data dodania komentarza: 19.05.2026, 01:47Źródło komentarza: Policjant z Międzyrzeca Podlaskiego wydalony za brak pomocy potrąconemu zwierzęciuAutor komentarza: <a href=“https://www.polecanekorepetycje.pl/“>kasia</a>Treść komentarza: Świetnie napisany artykuł, który bardzo dobrze przedstawia opisywany temat, to rzadkie!!Data dodania komentarza: 18.05.2026, 20:22Źródło komentarza: Mieli prawie 3 kg narkotyków. Mogą "posiedzieć" nawet 10 latAutor komentarza: ChudyTreść komentarza: Jest czym przerzywać he he he . Jedni i drudzy mieli szansę awansować do Ekstraklasy i była szansa na Ligę Mistrzów w przyszłym sezonie BuahahahahahahahahahahahData dodania komentarza: 18.05.2026, 14:22Źródło komentarza: Awantura w SielczykuAutor komentarza: He he he heTreść komentarza: a co to za afera ? Na jego miejsce wezmą innego . A co to mało jest kandydatów bez matury tylko po średnim i jak to piszą w tatuażach ..... jest w czym wybierać :-) :-) :-) :-) :-)Data dodania komentarza: 18.05.2026, 12:32Źródło komentarza: Policjant z Międzyrzeca Podlaskiego wydalony za brak pomocy potrąconemu zwierzęciu
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama