Aż 60,3 proc. badanych Polaków negatywnie ocenia przygotowanie szkół na wypadek zagrożenia atakiem z powietrza – wynika z badania United Surveys dla Wirtualnej Polski. 30,5 proc. ankietowanych wybrało odpowiedź „zdecydowanie nie”, a 29,8 proc. – „raczej nie”.
Przeciwnego zdania jest 21,7 proc. badanych. Co szczególnie wymowne, tylko 2 proc. jest zdecydowanie przekonanych, że szkoły są odpowiednio przygotowane. 18 proc. nie potrafiło tego ocenić.
Alarm był. Szkoły musiały reagować
Termin tego badania nie był przypadkowy. Dzień wcześniej mieszkańcy części województw lubelskiego i podkarpackiego otrzymali Alert RCB ostrzegający przed zagrożeniem atakiem z powietrza. Miało ono związek z rosyjskimi uderzeniami na Ukrainę.
Alarm dotyczył również szkół. W części placówek uczniów sprowadzano na niższe kondygnacje i do piwnic. Pojawiły się jednak pytania, według jakiej dokładnie procedury mają działać dyrektorzy i nauczyciele oraz gdzie powinny znaleźć schronienie setki dzieci.
Samorządowy PAP informował później o chaosie w niektórych placówkach. Wydarzenia z 17 września stały się więc praktycznym testem systemu, który do tej pory kojarzył się przede wszystkim z ćwiczeniami i dokumentacją.
Po alarmie Ministerstwo Edukacji zapowiedziało przekazanie dyrektorom szczegółowych instrukcji postępowania. Procedury zaczęły trafiać do szkół i przedszkoli. MSWiA przygotowało również instrukcję reagowania podczas zagrożenia atakiem z powietrza.
Gdzie ukryć dzieci?
Największym problemem może być jednak nie brak instrukcji, lecz infrastruktura. Zwykła szkolna piwnica nie staje się automatycznie schronem. Przepisy rozróżniają schrony, ukrycia oraz miejsca doraźnego schronienia. Budowle ochronne muszą spełniać konkretne wymagania techniczne.
W przypadku budynków użyteczności publicznej przepisy dopuszczają wykorzystanie miejsca ochronnego znajdującego się w innym obiekcie w pobliżu. W określonych przypadkach może ono znajdować się do 500 metrów od budynku. W czasie rzeczywistego alarmu pojawia się jednak zasadnicze pytanie: jak szybko i bezpiecznie przeprowadzić tam kilkuset uczniów?
Od 5 września obowiązują nowe przepisy dotyczące zapewniania budowli ochronnych w budynkach użyteczności publicznej. Państwo chce również zwiększać liczbę miejsc schronienia. To jednak proces wymagający inwestycji, a nie zmiana, którą można przeprowadzić jednym zarządzeniem dyrektora.
Alarmy przestają być abstrakcją
Problem ponownie dał o sobie znać 5 października. W związku z kolejnym rosyjskim atakiem na Ukrainę mieszkańcy województwa lubelskiego otrzymali Alert RCB. W polskiej przestrzeni powietrznej operowało lotnictwo wojskowe. Zagrożenie zostało później odwołane.
Powtarzające się alarmy zmieniają perspektywę. Jeszcze niedawno pytanie o przygotowanie szkoły na atak z powietrza mogło brzmieć jak rozważanie skrajnego scenariusza. Dziś dyrektor musi wiedzieć, co zrobić, gdy ostrzeżenie pojawi się podczas lekcji.
Sondaż pokazuje, że Polacy tej gotowości nie dostrzegają. I nie chodzi już tylko o instrukcję wiszącą w pokoju nauczycielskim. Prawdziwym sprawdzianem jest odpowiedź na znacznie prostsze pytanie: gdzie w ciągu kilku minut bezpiecznie umieścić kilkuset uczniów i pracowników szkoły?

Napisz komentarz
Komentarze