Doprecyzujmy od razu, że chodzi o badania, które mogą wykryć raka, zanim pojawią się objawy.
Tymczasem według danych Ministerstwa Zdrowia z programu profilaktyki raka piersi korzysta średnio 32,77 proc. uprawnionych kobiet. Jeszcze gorzej wygląda sytuacja w przypadku badań HPV HR wykonywanych w ramach profilaktyki raka szyjki macicy. Zgłaszalność wynosi około 15,22 proc.
I nie da się tego wytłumaczyć brakiem miejsc.
Ponad 800 tys. wolnych terminów
Na początku sierpnia w centralnej e-rejestracji na kolejne 90 dni dostępnych było ponad 384 tys. terminów mammografii. Do tego dochodziło ponad 445 tys. wolnych terminów na test HPV HR.
Łącznie to przeszło 829 tys. możliwości wykonania dwóch ważnych badań profilaktycznych.
Oba są bezpłatne, bo finansuje je NFZ. Nie trzeba czekać na pojawienie się niepokojących objawów, bo właśnie na tym polega badanie przesiewowe: ma znaleźć zmiany u osoby, która czuje się zdrowa.
W przypadku raka szyjki macicy Polska dysponuje obecnie znacznie skuteczniejszym narzędziem niż tradycyjna cytologia. Do programu wprowadzono test HPV HR, a gdy wynik tego wymaga, wykonywana jest cytologia na podłożu płynnym.
Polski pilotaż wykazał, że test HPV HR jest niemal dwukrotnie skuteczniejszy w wykrywaniu zmian przedrakowych niż klasyczna cytologia. Mimo to z programu korzysta zaledwie około co siódma uprawniona kobieta.
Mniej zachorowań, ale więcej zgonów
Problem jest tym poważniejszy, że Polska ma złe wyniki leczenia chorób nowotworowych na tle wielu państw europejskich. OECD zwraca uwagę na charakterystyczny paradoks: zapadalność na nowotwory jest u nas niższa od średniej Unii Europejskiej, ale umieralność – wyższa.
Jedną z przyczyn jest zbyt późne wykrywanie choroby. A właśnie temu mają zapobiegać badania przesiewowe.
Dane międzynarodowe pokazują też, że uczestnictwo Polek w mammograficznych badaniach przesiewowych należy do najniższych w UE. Jeszcze gorzej wyglądają statystyki dotyczące publicznego programu profilaktyki raka szyjki macicy.
Trzeba przy tym zaznaczyć, że niska zgłaszalność w programach NFZ nie oznacza, że pozostałe kobiety w ogóle się nie badają. Część wykonuje mammografię, cytologię lub inne badania poza programami przesiewowymi, również prywatnie. Nie zmienia to jednak faktu, że ogromna część możliwości oferowanych przez publiczny system pozostaje niewykorzystana.
Ministerstwo chce przypominać o badaniu
Resort zdrowia próbuje odwrócić ten trend. 7 października ruszyła kampania „Ustal Prioryte(TY)”. Jej pierwsza część jest poświęcona zdrowiu kobiet.
Ministerstwo stawia m.in. na aplikację mojeIKP i bezpośrednie przypomnienia. Już wcześniej rozpoczęło wysyłanie spersonalizowanych SMS-ów i powiadomień zachęcających do wykonania badań. W przypadku mammografii komunikacja miała objąć ponad 1,3 mln kobiet poprzez SMS oraz ponad 892 tys. użytkowniczek aplikacji.
Cel jest prosty: zamiast czekać, aż kobieta sama przypomni sobie o profilaktyce, system ma przypomnieć jej, że badanie jest dostępne i można się na nie zapisać.
Bo w tym przypadku największym problemem polskiej ochrony zdrowia nie jest brak terminów. Terminy są, ale trzeba jeszcze sprawić, żeby pacjentki z tego korzystały.
Czytaj też:
Napisz komentarz
Komentarze