Na początku września decyzja o likwidacji oddziału dziecięcego w radzyńskim SP ZOZ leżała na stole. Z jej podjęcia wycofano się pod wpływem ostrej reakcji społecznej. Być może nie byłoby całej „awantury”, gdyby informacja o planach zamknięcia pediatrii nie spadła na społeczność, jak grom z jasnego nieba. Powiat postawiony pod ścianą, dokłada dziś kolejne miliony do działania szpitala, choć wielkich nadziei na uleczenie sytuacji pieniędzmi nie ma.
10 tys. dziennie na pediatrię
Od wiosny tego roku dyrektorem SP ZOZ w Radzyniu Podlaskim jest Marcin Kowalczyk. Pod koniec września, na sesji rady powiatu, który jest organem prowadzącym dla SP ZOZ w Radzyniu Podlaskim przyznał, że to on złożył wniosek o zamkniecie oddziału pediatrii.
Wniosek był poprzedzony szerokimi, głębokimi analizami, z których wynika, że oddział jest pusty. Przebywa na nim statystycznie 1,5 pacjenta na dobę przez ostatnie trzy lata. To stanowi około 450 hospitalizacji w skali roku, przy minimalnym wymaganiu do autoryzacji oddziału - 700 hospitalizacji. Koszt oddziału to jest około 300 tysięcy złotych miesięcznie, 75 tysięcy tygodniowo, 10 tysięcy złotych dziennie. Mówimy o stracie. Nie podejmowałbym takiej decyzji, gdyby sytuacja szpitala była stabilna, gdyby system zdrowia był odpowiednio finansowany i gdyby wyniki na innych obszarach pozwalałyby mi zasypywać straty. Ja wiem, że to jest decyzja niepopularna, że to jest decyzja bardzo trudna i wywołała emocje, z przykrością mówię, napędzane przez część osób. Każdy wie, jak w tej sprawie się zachował, co zrobił – mówił na sesji rady powiatu 30 września dyrektor.
Podczas sesji radni mieli zdecydować o wsparciu szpitala pożyczką 2 mln zł, by oddział pediatrii mógł dalej funkcjonować. - Słyszę, kupiliśmy sobie czas. Do czego jest ten czas potrzebny? To jest moje pierwsze pytanie. Procedury były, są i będą niedocenione. Co byśmy nie robili, nie osiągniemy żadnego zysku na pediatrii. Mało tego, my się do zera nie zbliżymy, za żadne skarby. W tej chwili mamy sześć łóżek na pediatrii. obłożenia mamy dzisiaj pięćdziesiąt procent - troje dzieci. Przypomnę, że mamy wrzesień. Wrzesień wirusowy, czyli powinniśmy mieć teoretycznie bardzo dużo dzieci na oddziale i ich nie mamy i nie będziemy mieli. Oddział finansowałby się mniej więcej, jakby miał około 20-24 łóżek. Nie mamy na to szans. Kupiliśmy sobie czas. W tym przypadku to tak, jakbyśmy zapłaciliśmy za luksusowe auto, na które kompletnie nas nie stać – komentował podejmowaną przez radnych decyzję dr Robert Węgłowski, zastępca dyrektora ds. medycznych w SP ZOZ.
Podejmowane dotąd działania władz szpitala szły w kierunku ograniczania kosztów, by utrzymać stabilność finansową placówki. - Podjęliśmy mnóstwo decyzji oszczędnościowych. One się sprowadzają do tego, że my mamy już o jeden milion złotych miesięcznie kosztów mniej. Zaoszczędziliśmy wobec tego kilka milionów złotych. Natomiast potrzebujemy jeszcze wygenerować oszczędności rzędu pół miliona złotych, bo średniomiesięcznie strata finansowa wynosi około pół miliona złotych – wyłuszczał dyrektor Kowalczyk, mówiąc o okresie w którym zarządza szpitalem. - Prowadziliśmy mnóstwo wewnętrznych procedur oszczędnościowych, przykładowo na leki, materiały. Zmniejszyliśmy zatrudnienie około 40 osób. Rezygnujemy tam, gdzie można z usług obcych, to jest od 0,5 do miliona złotych rocznie. Renegocjujemy wszelkiego rodzaju umowy zewnętrzne, na przykład na energię elektryczną 700 tysięcy złotych miesięcznie. Opracowaliśmy program naprawczy w związku ze stratą z ubiegłego roku niespełna 11 milionów złotych. Program uzyskał opinię dyrektora Narodowego Funduszu Zdrowia i wojewody. W możliwym zakresie chcemy poprawić sytuację finansową szpitala, stawiając na rozwój i zmianę profilu, dostosowaną do mapy potrzeb zdrowotnych i zmieniającego się profilu mieszkańców. Chcemy rozwinąć odcinek zabiegowy, ortopedię. Docelowo rozwinąć jeśli będzie to możliwe, ortopedię dziecięcą. W programie naprawczym postawiliśmy również na rozwój oddziału wewnętrznego. Rozmawiamy z NFZ-em o stworzeniu poddziału paliatywnego i stworzeniu sześciu łóżek. Myślimy o utworzenie oddziału geriatrycznego docelowo. Chcemy stworzyć nowoczesny system opieki koordynowanej, ścieżka: POZ, AOS, diagnostyka, szpital, wdrożyć system opieki dwunastogodzinnej, dążyć cały czas do skracania okresu hospitalizacji, rozwijać neurologię, rozwijać reumatologię. I zrobić jedną rzecz, która wywołała ostatnio bardzo dużą polityczną ból, zamknąć oddział dziecięcy – przyznał dyrektor.
Dali miliony, ale satysfakcji nie mieli
Radni zdecydowali jednak, że powiat udzieli SP ZOZ w Radzyniu Podlaskim nieoprocentowanej pożyczki pieniężnej w kwocie 2 000 000,00 zł „z przeznaczeniem na sfinansowanie zobowiązań wobec pracowników, zobowiązań wymagalnych wobec kontrahentów i kontraktów medycznych. Pożyczka będzie spłacona w dwóch równych ratach w terminach: 1 000 000,00 zł w terminie do 31 grudnia 2030 roku, 1 000 000,00 zł w terminie do 31 grudnia 2031 roku.” . Decyzja poniekąd stała się pokłosiem tego, co zadziało się na początku września. Wówczas na temat planów zamknięcia oddziału pediatrycznego cisza trwała do ostatnich dni przed posiedzeniem Rady Społecznej Szpitala. Włodarze gmin dowiedzieli się o nich na kilka dni przed posiedzeniem Rady. Temat poruszył mieszkańców powiatu radzyńskiego. - Po raz pierwszy, jak jestem 36 lat radnym, z ogłoszeń parafialnych padły propozycje o udziale w proteście. Pierwszy raz. 8 osób z całego powiatu przyszło i niektóre z tych osób waliły pięściami w drzwi, za którymi Rada Społeczna Szpitala obradowała – wspominał na sesji rady powiatu starosta Szczepan Niebrzegowski, nie kryjąc rozgoryczenia, szczególnie w odniesieniu do postawy części radnych i wójtów. - Mógłbym wymienić z ostatnich lat, dziesięć co najmniej szkół na terenie powiatu radzyńskiego, które zostały zlikwidowane. Nie dlatego, że było cudownie, tylko dlatego, że samorządom po prostu subwencje oświatowe brakowały pieniędzy. Tylko różnica między naszą sytuacją a sytuacją wójtów, którzy likwidowali szkoły polega na tym, że ja nie odzywałem się publicznie i nie kontestowałem likwidacji po kilka szkół w niektórych gminach. Wiedziałem, że to jest kompetencja suwerenna samorządów gminnych. Tutaj wszyscy wójtowie oczekiwali od nas działania, które krótko mówiąc utrzyma szpital dokładnie w tej konstrukcji, jakiej on jest obecnie – wskazywał starosta.
Być może ta presja stała się przyczynkiem do zdjęcia z obrad RSS punktu o likwidacji oddziału pediatrii i wydaniu przez władze powiatu oświadczenia: „Powiat Radzyński, wsłuchując się w niepokój mieszkańców, rozumiejąc także sytuację Szpitala, potrzebę jego stabilizacji i rozwoju, czasowo zawiesił decyzje zmierzające do wygaszenia Oddziału Dziecięcego. (...)Starosta Radzyński w imieniu Zarządu Powiatu planuje udzielić placówce pożyczki na zabezpieczenie bieżącego funkcjonowania. (...)” . Zgodnie z zawartą w oświadczeniu deklaracją, radni przyznali SP ZOZ 2 mln zł.
Stało się to jednak przy zdecydowanym stanowisku władz szpitala, że takie działania nie uchronią placówki przed trudnymi decyzjami. - W całej Polsce szpitale opracowują programy naprawcze i w naszym województwie, i w naszym otoczeniu też. Wiem, że w tych programach naprawczych jest także likwidacja oddziałów i to kilku oddziałów często. Może ja pierwszy się wychyliłem z tym, może szybko, ale czas kosztuje. Ja jestem odpowiedzialny za sytuację finansową szpitala i chciałbym prosić państwa o wsparcie w tym zakresie – apelował do radnych dyrektor Kowalczyk. - Nie wzniecać niepokoju, ale tłumaczyć i rozmawiać z ludźmi, że jeśli nie podejmiemy tych trudnych decyzji, to później to będą inne decyzje, gorsze i już nie z własnej woli, i mogą dotyczyć innych oddziałów.
Nie ma jednomyślności
Dyskusja na sesji pokazała, jak bardzo podzielone są zdania na temat zakresu działania szpitala w reprezentowanej przez radnych i przedstawicieli gmin, społeczności powiatu radzyńskiego. Członek zarządu powiatu, radny Lucjan Kotwica, były starosta radzyński, nie kryje, że zamknięciu pediatrii jest przeciwny.
Czym innym są koszty ekonomiczne, a zupełnie czym innym są koszty społeczne? Szpital to nie jest warsztat samochodowy, gdzie się musi wszystko bilansować. Każdy z was, radnych, przysięgał, kiedy było zaprzysiężenie nowej rady, że będzie dbał o dobro społeczne. Ja bym zgodził się z argumentacją pana dyrektora, jeśli byłby to już ostatni oddział, który się nie bilansuje. Jeżeli doprowadziłby do tego, że wszystkie te inne oddziały, które przynoszą ujemny wynik finansowy, zostały zbilansowane i jedyną stratą jest te 300 tys. zł, które wynikają z działalności oddziału pediatrycznego. Natomiast tutaj jest taki jakiś dziwny upór. Nie można trwać w uporze w tym, że tylko i wyłącznie moje zdanie jest jedyne i najważniejsze – wykładał swoje stanowisko Kotwica.
Obecny na sesji wójt gminy Radzyń Podlaski proponował natomiast akcję zachęcania mieszkańców, by swoje dzieci leczyli w radzyńskiej placówce. - Kiedy zostałem wójtem, to spotkałem taką sytuację, że większość naszych przedszkoli, to były przedszkola, które nie zapewniały pełnej, dziesięciogodzinnej opieki nad dziećmi z terenu gminy Radzeń Podlaskiej. Wiele uczniów zarówno do szkół, jak i do przedszkoli uciekały nam do ościennych gmin. Udało mi się odwrócić ten trend i przyciągnęliśmy w ciągu jednego roku 72 uczniów. Dokładnie o tych działaniach mówiłem w kierunku ratowania pediatrii, żeby zrobić wszystko, żeby pacjenci pozostawali w tym oddziale – wskazywał Daniel Grochowski. Natomiast wiceburmistrz Radzynia Podlaskiego przyznała, że decyzja, którą z czasem będzie musiał podjąć powiat, kładąc na szali, być może istnienie szpitala, nie będzie łatwa. - Nie odwrócimy pewnych trendów i nawet zapraszanie tutaj wojewody, na zasadzie wyrwiemy coś od niego, tak się nie zdarzy. Nie odwrócimy tych planów, które sobie założył NFZ i tendencji, jeśli chodzi o szpitale powiatowe. To są trudne decyzje, trudne decyzje i najgorszą sytuacją jest to, że te decyzje spadają na nas, jako na samorządowców. Mam nadzieję, że to będą mądre decyzje – mówiła i zaznaczała, że jakie by one nie były, ważne, by mieszkańcy byli o nich należycie poinformowani. - Jeżeli zapadną w perspektywie czasowej decyzje o likwidacji oddziału dziecięcego, to ludzie muszą wiedzieć, co w zamian? Jak będą zaopiekowani? Ludzie najbardziej ludzie potrzebują tej informacji – wskazała wiceburmistrz.
A co z audytem i dyrektorem?
Na marcowej sesji radni powiatowi zmierzyli się z wynikami audytu przeprowadzonego w Samodzielnym Publicznym Zakładzie Opieki Zdrowotnej przez Formedis Medical Management & Consulting. Audytorzy zaprezentowali wówczas trzy warianty, które mogą szpitalowi ułatwić funkcjonowanie. Jeden z wariantów mówił o konsolidacji placówek medycznych (propozycją było zacieśnienie współpracy z SP ZOZ w Parczewie lub ze szpitalem w Suchowoli), w wariancie drugim proponowano aby wszystkie komórki pozostające w programie medycznym szpitala, działały w trybie hospitalizacji ostrej. Trzeci wariant mówił o przejściu w części profili z hospitalizacji ostrej na hospitalizację planową, głównie w obszarze zabiegowym.
Dziś, przy okazji zastanawiania się nad propozycją władz szpitala, w kwestii likwidacji pediatrii, o tamte alternatywy pyta radny Tadeusz Sławecki. - Audyt zamówiliśmy w momencie, gdy dopiero można powiedzieć „pierwsze szczapy się rozpalały”. Ten audyt dał pewne drogi. My żeśmy te drogi wszystkie sprawdzili. Długie były rozmowy z Urzędem Marszałkowskim dotyczące współpracy SP ZOZ ze szpitalem w Suchowoli. Niestety różnica poziomu referencyjnego, różnica sytuacji finansowej tych dwóch szpitali sprawiła, że Urząd Marszałkowski nie podejmie tej decyzji. Suchowola nie jest zadłużona, ubiegły rok zakończyła wynikiem, co prawda minimalnie, ale na plus. Odbyły się spotkania ze starostami parczewskimi. Tu uważam, że każdy samorząd musi w pierwszej kolejności zadbać o bezpieczeństwo swoich mieszkańców. Jeżeli bezpieczeństwo swoich mieszkańców jest spójne z działaniami dotyczącymi bezpieczeństwa mieszkańców sąsiednich powiatów, to warto ten temat realizować – relacjonuje sprawdzanie wątpliwości wskazanych przez audyt, starosta. Dodatkowo Szczepan Niebrzegowski ostrzega radnych, by nie ingerowali w kompetencje menadżerów, których do zarządzania SP ZOZ powołano. - Jeżeli oczekujemy wyników, to nie możemy jednocześnie wiązać rąk. Wiążemy panu dyrektorowi ręce i każemy mu płynąć. Spróbujcie, jak długo płyniecie – pogroził palcem starosta.
Ta przestroga może być tym bardziej istotna, że powiat ogłosił właśnie konkurs na stanowisko dyrektora SP ZOZ w Radzyniu Podlaskim i na aplikacje czeka do 26 października. Przypomnijmy, że 8 maja tego roku zarząd powiatu przyjął rezygnację złożoną przez dyrektora Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Radzyniu Podlaskim, Jarosława Sosnowskiego, a władze powiatu zdecydowały wówczas o powierzeniu kierowania placówką Marcinowi Kowalczykowi. Powołano go na funkcję do momentu oficjalnego rozstrzygnięcia konkursu na to stanowisko.

Napisz komentarz
Komentarze