Podlasie Biała Podlaska – Wiślanie Skawina 1:1 (0:0)
Bramki: 77’ Krawczyk – Dynarek 64’
Podlasie: Jeż – Bobowski, Krawczyk, Łukasiewicz (66’ Grochowski), Nojszewski, Kobiera, Dmitruk, Dobrodziej (46 Jeruzalski), Dobruk, Andrzejuk, Banach (66’ Kosieradzki).
Wiślanie: Niedbała – Sonntag, Jarzynka, Durda (75’ Jania), Gądek, Morawski, Thiago, Zięba (58’ Opalski), Dynarek (69’ Duda), Kłos (75’ Skocz), Radwanek (58’ Stachera)
Żółte kartki: Nojszewski, Dobruk, Andrzejuk, Kosieradzki - Morawski
Podlasie w sobotę miało konkretne zadanie – wygrać i przerwać wszystko co złe oraz przedłużyć dobrą passę meczów u siebie i nie dać się pokonać szósty raz z rzędu. W ekipie gości na boisko wybiegł były piłkarza bialskiej ekipy Mateusz Jarzynka. W składzie gospodarzy zabrakło Macieja Orzechowskiego, Dominika Malugi, Dmytro Kopytova i Mateusza Konaszewskiego, a na ławce rezerwowych zasiadł Jarosław Kosieradzki.
Od początku meczu optyczną przewagę mieli Wiślanie. W 8. minucie głową z kilku metrów spudłował Dorian Gądek. Chwilę później strzał Dawid Dynarka z trudem na słupek zbił Oskar Jeż. W 13. minucie Dynarek uderzył z około dwudziestu metrów, minimalnie obok bramki Podlasia. Po raz pierwszy w Podlasie zagroziło bramce Wiślan w 20. minucie gdy za sprawą niezbyt pewnych interwencji Michała Niedbały zrobiło się gorąco w polu karnym gości. W 27. minucie w polu karnym „zatańczył” z bialskimi obrońcami Thiago Rodrigues de Souza, ale strzelił prosto w Jeża. W odpowiedzi Dominik Banach z pięciu metrów w trudnej pozycji strzelił obok prawego słupka bramki Wiślan. Chwilę później Sebastian Kobiera zagrał piłkę głową w kierunku bramki gości, ale na posterunku był Niedbała. W 34. minucie zza pola karnego uderzał Błażej Radwanek, piłka otarła się o obrońcę Podlasia i wyszła na róg. W 41. minucie indywidualnie zagrał Jakub Łukasiewicz. Strzelił z szesnastu metrów ale ponad bramką. W odpowiedzi bliski pokonania Jeża był Nikodem Morawski, ale jego zagranie głową minęło światło bramki. Jeszcze kuriozalną żółtą kartkę Tomaszowi Andrzejukowi pokazał sędzia tego meczu i pierwsza połowa została zakończona.
Druga połowa zaczęła się od znakomitej sytuacji Marcela Dobruka. Niestety bialczanin przestrzelił będąc w dobrej pozycji kilka metrów od bramki Niedbały. W 58. minucie na strzał z linii szesnastu metrów zdecydował się Gądek, końcówkami palców piłkę w pole sparował Jeż. Po chwili świetną okazję miał Jarzynka, ale uderzył z ośmiu metrów ponad bramką. Na boisku pojawił się kolejny były zawodnik w Podlasia w barwach Wiślan – Michał Opalski. W 64. minucie po wrzucie z autu z prawej strony piłkę otrzymał niepilnowany w polu karnym Dynarek i płaskim strzałem z siedmiu metrów pokonał bialskiego bramkarza. Po chwili Wiktor Kłos „objechał” obrońców Podlasia przy końcowej linii boiska i strzelił z ostrego konta na szczęcie dobrze ustawiony był Jeż. W 75. minucie „zagotowało się” w polu karnym Wiślan jednak nikt z bialczan nie był wstanie skierować piłki do bramki. Dwie minuty później po wrzucie z autu Dawid Nojszewskiego piłkę przedłużył Kobiera. Najsprytniej w polu karnym Wiślan zachował się Sebastian Krawczyk i głową piłkę skierował do bramki zdobywając wyrównującego gola. W 85. minucie Opalski zdecydował się na strzał z dystansu. Piłka przeleciała obok bramki. Po chwili Hubert Skocz był w dobrej sytuacji, ale chybił uderzając piłkę głową. W 90. minucie bialczanie tak niefrasobliwie wybijali piłkę z pola karnego, że trafiła ona prosto pod nogi jednego z piłkarzy ze Skawiny, ale uderzył on wysoko ponad bramką. Sędzia doliczył cztery minuty do regulaminowego czasu gry, w których nie wydarzyło się nic co mogło mieć wpływ na wynik tego spotkania.
Podlasie niestety nie wygrało, ale nadal jest niepokonane na własnym boisku. Remis szczęśliwy, bo goście byli lepsi w tym meczu. Cenny bo wywalczony z ekipą z czuba tabeli i w mocno okrojonym składzie. Za tydzień bialczanie jadą do Lubaczowa, gdzie w niedzielę o godzinie 13:30 zmierzą się z miejscową Pogonią-Sokołem.


Napisz komentarz
Komentarze