Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 9 maja 2026 13:27
Reklama
Reklama baner reklamowy word biała podlaska
Reklama

"Nic więcej" - zaskakująca powieść o miłości

Karolina Winiarska to autorka, która powoli podbija serca polskich czytelników. Jednak jej książki nie potrzebują adwokata, by się obronić. Pisane emocjami, z silnymi kobiecymi postaciami, o życiu i jego komplikacjach w cudownie odmalowanym Rzeszowie. „Nic więcej” jest powieścią, która utwierdza nas w przekonaniu, że miłość pojawia znikąd i potrafi nas zaskoczyć. Choć główna bohaterka Sylwia zupełnie się jej nie spodziewała, ale nie miała wyjścia – musiała się poddać temu uczuciu i zobaczyć, dokąd ją to zaprowadzi. Zapraszamy do przeczytania rozmowy z autorką, Karoliną Winiarską, z której dowiadujemy się, co cechuje kobiety, od kogo czerpać mądrości życiowe i czego możemy się jeszcze spodziewać spod jej pióra.
"Nic więcej" - zaskakująca powieść o miłości

Autor: Wydawnictwo Szósty Zmysł

Dominika Szałomska: Opowiedz krótko, o czym jest Twoja najnowsza powieść „Nic więcej”.

Karolina Winiarska: „Nic więcej” jest historią miłości, która przychodzi z zaskoczenia. Pragnęłam pokazać uczucie, które nie zawsze jest łatwe. Miłość, choć piękna, bywa przecież trudna i to właśnie chciałam opisać. Sylwia i Igor są głównymi bohaterami, którzy walczą przede wszystkim z siłą miłości. Z jakim efektem? Tego czytelnicy dowiedzą się z powieści.

W książce mamy bardzo dużo rodzinnych sekretów i tajemnic. Dlaczego?

Chciałam zwrócić czytelnikowi uwagę na to, że czasami żyjemy w bańce, która nie zawsze odzwierciedla realną sytuację. Gdy nie zagłębiamy się w nasze relacje i nie wkładamy wysiłku w przyjrzenie się bliskim osobom, okazje się, że przez wiele lat możemy nic o nich nie wiedzieć. W takiej sytuacji znalazła się Sylwia, główna bohaterka. Razem z nią odkrywamy kolejne rodzinne sekrety i przekonujemy się, że nic nie jest takie, jak nam się wydaje.

Czy jako autor masz swojego ulubionego bohatera?

Ulubionego nie mam, ale bardzo dużym sentymentem darzę Jermiego – uroczego staruszka, który jest skarbnicą wiedzy dla młodszych pokoleń. Jest to ciepły, mądry i doświadczony człowiek, którego z pewnością chciałabym w swoim życiu spotkać. Uważam, że moi bohaterowie mają dużo szczęścia, że go poznają.

Co było najtrudniejsze w trakcie tworzenia drugiej powieści?

Pisanie powieści to zawsze długi proces. Od momentu pierwszego pomysłu do słowa „koniec” mijają zazwyczaj długie miesiące. Myślę, że właśnie ten czas tworzenia jest najtrudniejszy. Trzeba mieć ogromną cierpliwość, by dzień po dniu spisywać pomysły i przelewać emocje na papier.

Historia Sylwii nie jest standardowa. Nie obawiałaś się, że takie przedstawienie miłości nie spodoba się wszystkim czytelnikom?

Uważam, że każdy z nas ma zupełnie inne gusta literackie. Jest to podyktowane naszymi preferencjami i doświadczeniami. To zupełnie normalne, że niektóre tematy są bliższe naszemu sercu, a niektóre nie. Myślę, że gdybym pisała o miłości w inny sposób lub pisała zupełnie o czymś innym, odbiór byłby podobny. Historia może się spodobać części czytelnikom, a drugiej części nie. Tak to jest z literaturą, każdy lubi i szuka w niej czegoś innego. Ci, którzy oczekują nieco trudniejszej miłości między bohaterami, z pewnością w mojej opowieści się odnajdą.

Historia w „Następnym razem” kończy się w takim momencie, że kac czytelniczy jest murowany. Czy w Twojej drugiej powieści również możemy się spodziewać takich zwrotów akcji?

Tak. Jestem fanką trzymania czytelnika w napięciu. O ile w „Następnym razem” mamy zaskakujące zakończenie, o tyle w kolejnej książce zwroty akcji pojawiają się w trakcie trwania fabuły. Mamy tu tajemnice rodzinne i ich niespodziewane rezultaty. Zatem i tym razem emocje będą murowane.

W „Nic więcej” poznajemy po raz kolejny Rzeszów. Tym razem jednak mamy obrazy z przeszłości, z przełomu lat 80 i 90. Dlaczego?

Tak, Rzeszów pojawia się po raz kolejny. Mieszkam w tym mieście i bardzo je lubię, dlatego osadzanie fabuły tutaj jest dla mnie zwyczajnie łatwiejsze. A powrót do przeszłości jest tak naprawdę podyktowany moim umiłowaniem do sentymentu. Lubię wspominać i chciałam właśnie w taką podróż sentymentalna zabrać czytelników. Ci, którzy pamiętają to miasto z tamtego okresu, z pewnością będą mieli przyjemność z czytania o miejscach sprzed lat. Ci, którzy tak dobrze miasta nie znają, na pewno z chęcią poczytają o tym, jak kiedyś wyglądały rzeszowskie ulice.

Siła jest cechą twoich bohaterek. Czy kiedykolwiek musiałaś walczyć o niezależność tak jak one?

Może nie dosłownie, ale myślę, że wiele kobiet na co dzień musi o siebie walczyć. Kobiety mają piękne cechy i jedną z nich, myślę, że wspólną dla nas wszystkich, jest dbanie o innych. Często jednak w tej trosce o drugiego człowieka zapominamy o sobie. Ja również mam takie zapędy! Dlatego właśnie tworzę literaturę, która nie tylko moim czytelniczkom, ale i mnie przypomni, że moje potrzeby są również ważne. Zatroszczenie się o siebie nie jest złem, a koniecznością, by móc dawać światu jeszcze więcej.

A teraz z innej beczki. Co w procesie wydawniczym uważasz za najprzyjemniejsze, a co za najtrudniejsze?

Przyjemne jest pisanie. Ten moment, kiedy siadam do komputera i zostaje sam na sam ze swoimi bohaterami. To jest mój czas i oczywiście czas moich postaci. Jestem cała dla nich. Może nie trudny, ale emocjonujący jest później moment premiery. Pierwsze recenzje są sporym stresem. Bo czy książka spodoba się czytelnikom? Czy obdarzą oni sympatią moich bohaterów? Czy czas, który poświęcą na czytanie mojej historii, nie będzie dla nich czasem zmarnowanym? To są trudne i ważne pytania dla autora, podobnie jak czas oczekiwania na odpowiedzi na nie.

Jak godzisz bycie mamą, nauczycielką i pisarką?

Każdą z tych ról uwielbiam i chyba to jest klucz do sukcesu, że udaje mi się je godzić. Każda z tych ról też daje mi coś innego i sprawia, że mogę lepiej wykonywać swoje obowiązki i zadania. Wiadomo, że mama, która ma chwile wytchnienia przy pasji, ma dużo większe pokłady cierpliwości do obowiązków domowych, a nauczycielka, która spełnia swoje marzenia, może o wiele więcej nauczyć swoich uczniów.

Kiedy możemy spodziewać się kolejnych premier?

Mam nadzieję, że wiosną ukaże się nowa powieść. Obecnie pracuję nad kontynuacją swojej pierwszej książki, „Następnym razem”, i bardzo bym chciała, żeby jak najszybciej została wydana. Jednak życie i ostatnie wydarzenia na świecie nauczyły mnie, że nic jest pewne. Zatem trzymam mocno kciuki, żeby wiosna była mi przychylna, a co będzie, to czas pokaże.

 

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaButik Parkowa 13 – oferta odzieży w rozmiarach 38-60. Unikalne kolekcje dla Twojej sylwetki. Zapraszamy na zakupy przy kawie
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: RysiekTreść komentarza: Legia to gó..o tak jak i WPR!!!! Wstyd żeby tak się zachowywać. Złapać i ukarać i to porządnie.Data dodania komentarza: 9.05.2026, 06:39Źródło komentarza: Akty wandalizmu w gminie Łosice. Zniszczona wiata i pomazane bulwary [ZDJĘCIA]Autor komentarza: AnonimTreść komentarza: GratulacjeData dodania komentarza: 8.05.2026, 20:13Źródło komentarza: Z OSTATNIEJ CHWILI. Radzyń Podlaski. Marcin Kowalczyk pokieruje szpitalemAutor komentarza: NazarTreść komentarza: Masz trochę racji Cezary . Na Terebeli I i II nic ciekawego nie ma . Sama drobnica . Leszcze skarłowaciały nie słyszałem aby ktoś tam złowił Leszcze ponad 2 kg czy Japońce ponad kilo . Co do żwirowni w Woskrzenicach to też racja .... napuścili tam tych ryb , aż woda się gotuje , że nawet dziecko 10 letnie łowi karpie czy dziadek jesiotry . Takie zbiorniki dla dziadków z Białej . Na Terebelach nic konkretnego nie łowią a na Woskrzenicach ryb aż się gotuje bo to prywatny zbiornik wioskowy . Prawdziwy wędkarz na Bugu łowi , na jeziorach mazurskich , do Szwecji na szczupaki jedzie ale musi być i Terebela jak i Woskrzenice dla dziadków i uczących się łowić bo i oni muszą posiedzieć . Sumy to najlepsze ryby a jakie z nich kotlety dobre !!!Data dodania komentarza: 8.05.2026, 13:05Źródło komentarza: Przed nami Otwarte Towarzyskie Zawody Spinningowe o Puchar Wójta Gminy SosnówkaAutor komentarza: Czarek WędkarstwoTreść komentarza: Nałapiecie tak jak i nałapaliście w zeszłym roku w Mostach . Ha ha ha . Nie umiecie łowić to i w Sosnówce nie nałapiecie . Parę skrótów i to wszystko ha ha ha . Tylko wam w Terebeli siedzieć i łowić sumiki karłowwate lub leszczyki po 25 cm ha ha ha . Albo na komercji ,hodowlanej gdzie ryba na rybie w Woskrzenicach dla starych dziadków z Białej . Zawody trzeba zrobić ktoś coś tam złowi ale większość to lepiej niech łowi simiki karłowate i leszczyki w Terebeli lub na komerscji Hodowlanej w Woskrzenicach .... tam złowicie ha ha ha .Data dodania komentarza: 7.05.2026, 08:34Źródło komentarza: Przed nami Otwarte Towarzyskie Zawody Spinningowe o Puchar Wójta Gminy SosnówkaAutor komentarza: ChudyTreść komentarza: gest gestem gra grą. Akurat jedno i drugie zatrybiło. W sobotę wszyscy na halę podziękować chłopakom za dobry sezon. Mam nadzieje, że zakończony wygraną i utrzyma siódme miejsce.Data dodania komentarza: 7.05.2026, 07:58Źródło komentarza: Ogolili głowy i Stal Gorzów
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama