Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 4 października 2022 11:16
Reklama

Biała Podlaska: Budżet z 30-to milionowym deficytem

Jak wylicza obrazowo prezydent Białej Podlaskiej, w 2021 roku co druga złotówka wydana przez miasto na inwestycje pochodzić będzie z dotacji zewnętrznych. Zapewnia, że będzie to kolejny rok „historycznej ofensywy inwestycyjnej”. – Niebezpiecznie topnieje przestrzeń między kosztami własnymi a dochodami własnymi. Jeśli te linie na wykresie się pokryją, miasto może stracić zdolność inwestycyjną. W budżecie nie znaleźliśmy rozwiązań na zwiększenie dochodów, to nas niepokoi – komentuje Bogusław Broniewicz, przewodniczący rady miasta i członek klubu Biała Samorządowa.
Biała Podlaska: Budżet z 30-to milionowym deficytem

Dochody przyszłorocznego budżetu zaplanowano na 425 mln zł, a wydatki na 455 mln zł. Deficyt wyniesie więc 30 mln zł. – Czy to dużo? Nie, to niedużo przy tak dynamicznym rozwoju inwestycyjnym, sięgającym 20 procent budżetu – zapewnia Michał Litwiniuk, prezydent Białej Podlaskiej. Koszt przyszłorocznych inwestycji oszacowano bowiem na 98 mln zł.

Co w tym historycznego?
Zdaniem prezydenta uchwała budżetowa zapowiada kolejny, trzeci już z rzędu, rok „historycznej ofensywy inwestycyjnej”. – Inwestycje zasili 44 mln zł funduszy pozyskanych z zewnątrz, w tym 33 mln zł ze środków UE. Całkowita kwota inwestycji zaplanowana na 2021 rok, to 98 mln zł. Mniej więcej co druga złotówka wydana na inwestycje będzie więc pochodzić z pozyskanych pieniędzy – prezentował obliczenia prezydent.

 Budżet 2021 zakłada deficyt, który miasto zamierza pokryć z planowanego kredytu w wysokości 25 mln zł i oszczędności pozostałych z podliczenia budżetu z 2020 roku. – Niewykluczone, że dynamiczne wykonanie inwestycji nie wymusi zaciągania kredytu – dodaje prezydent.

Jednak klub Białej Samorządowej ma zastrzeżenia do skonstruowanego budżetu, które spowodowały, że w głosowaniu nad nim radni BS wstrzymali się od głosu. – Nie wiem co jest takiego historycznego w tym budżecie? Chyba to, że wydajemy ogromne pieniądze – mówi Bogusław Broniewicz. – Realizujemy wielkie inwestycje, a nie uwzględniamy małych, o które upominają się mieszkańcy. Poza tym inwestycje, które powstają, to przedsięwzięcia rodzące koszty. Z tego co pokazywała nam na wykresach pani skarbnik Urzędu Miasta, niebezpiecznie topnieje przestrzeń między dochodami własnymi miasta a wydatkami. Jeśli te linie się pokryją, miasto może stracić zdolność inwestycyjną – mówi Broniewicz. (...)

Cały artykuł przeczytacie w papierowym i elektronicznym wydaniu Słowa Podlasia, z 5 stycznia


Oceń

Napisz komentarz
Komentarze
Bórczymóha 07.01.2021 23:56
Dziwne. Przecież Stefek miał w hooy nadwyżki...

Czytelnik 07.01.2021 20:39
Jest proste rozwiązanie. Gdyby Pan Prezydent zarabiał 2000zl i inni z urzędu tak jak mieszkańcy to wtedy by starczyło na wszystko. Czy nie można by było oddać choć jednej wypłaty na rozwój miasta? Te przysłowiowe 16,000zl?

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama