Kobieta przebywa w ośrodku z mężem i czwórką dzieci.
– Nie rozumiem dlaczego procedura uchodźcza trwa tyle czasu. Chciałabym zacząć normalnie żyć. Z rodziną wiele wycierpieliśmy, doświadczyliśmy prześladowania, gdyż przeszliśmy z islamu na chrześcijaństwo. W naszej ojczyźnie rządzi milicja, musieliśmy uciekać od niesprawiedliwości. Nasze życie było zagrożone, wiele dni spędziliśmy bez jedzenia i wody – mówi Ola Sabah Hamad.
Dodaje, że chciałaby się osiedlić z rodziną w Polsce, gdyż żyją tu dobrzy i przyjaźni ludzie.
– Obecnie nasze dzieci cierpią, ze względu na przedłużające zamknięcie w ośrodku. Ich stan psychiczny się pogarsza – zaznacza. – Jest we mnie dużo bólu, gdy widzę twarze moich dzieci, które patrzą na mnie z wyrzutem. Gdzie jest to, co nam obiecałaś czyli bezpieczeństwo i wolność, pytają – mówi imigrantka. Zauważa też, że osoby innej narodowości zostały wypuszczone z ośrodka po znacznie krótszym czasie.
Procedura trwa
Jak wskazuje Jakub Dudziak, rzecznik Urzędu do Spraw Cudzoziemców, termin rozpatrzenia wniosku o udzielenie ochrony międzynarodowej wynosi, co do zasady sześć miesięcy.
– W przypadku gdy sprawa jest szczególnie skomplikowana, bądź gdy z wnioskami o ochronę występuje, w krótkich odstępach czasu, duża liczba cudzoziemców, termin na rozpatrzenie może zostać przedłużony do piętnastu miesięcy – zauważa.
(...)
Cały artykuł przeczytacie w papierowym i elektronicznym wydaniu Słowa Podlasia z 4 stycznia


Napisz komentarz
Komentarze