Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 5 listopada 2026 13:02
Reklama
Reklama
Reklama

Spektakl zbudowany z dobrych serc opowiada o św. Jozafacie Kuncewiczu

Odbył się spektakl pt. “Pasterz Pojednania”. To historia św. Jozafata Kuncewicza przedstawiona w 400. rocznicę męczeńskiej śmierci unickiego biskupa, a opowiedziana przez uczniów, rodziców i nauczycieli oraz absolwentów Społecznej Szkoły Podstawowej im. Henryka Sienkiewicza.
Spektakl zbudowany z dobrych serc opowiada o św. Jozafacie Kuncewiczu
Odbył się spektakl pt. “Pasterz Pojednania”. To historia św. Jozafata Kuncewicza przedstawiona w 400. rocznicę męczeńskiej śmierci unickiego biskupa, a opowiedziana przez uczniów, rodziców i nauczycieli oraz absolwentów Społecznej Szkoły Podstawowej im. Henryka Sienkiewicza

Autor: Anna Chodyka

Bożena Szyc dyrektor Społecznej Szkoły Podstawowej im. Henryka Sienkiewicza w Białej Podlaskiej wyjaśnia, że uczniowie wraz z pomocą dorosłych, przygotowali musical, by uczcić 400. rocznicę śmierci św. Jozafata Kuncewicza. - Nasza szkoła chciała przekazać mieszkańcom miasta historię męczennika, która jak się okazuje nie jest znana. Jak wskazuje historia szczątki świętego przez wiele lat były ukrywane w bialskim kościele - pw. Narodzenia NMP. Teraz my przybliżamy postać św. Jozafata, patrona pojednania - mówi Bożena Szyc. Dodaje, że szkoła ma bardzo zdolną młodzież, która na hasło: “Robimy, działamy!” podejmuje się licznych wyzwań. - Prowadzona przeze mnie szkoła ma profil katolicki, a uczniowie bardzo chętnie uczestniczą w proponowanych przez nauczycieli uroczystościach - zaznacza dyrektor. 

Beata Wawryniuk nauczycielka języka polskiego w Społecznej Szkole Podstawowej im. H. Sienkiewicza jest scenarzystką spektaklu oraz organizatorką musicalu. - Robimy cuda w dwa tygodnie. Dzięki zaangażowaniu wielu zdolnych i wspaniałych ludzi musical okazał się interesujący. Temat spektaklu był bardzo trudny, robiliśmy wszystko żeby ująć go w sposób ciekawy i zaskakujący, tak żeby nie była to nudna historia. W musicalu przeplatają się sceny z różnych wieków - XVII, XIX i współczesność, w której też niejednokrotnie przychodzi nam stawać w obronie wiary. Scenariusz jest pełen niespodzianek, jest też pełen pieśni, również pieśni unickich. Jest też taniec, zaduma, refleksja nad trudnymi czasami, w którym przyszło żyć unitom - przekazuje Beata Wawryniuk.

W spektakl zaangażowali się też rodzice uczniów
fot. Anna Chodyka

 - To też okazja do zastanowienia się nad współczesnymi czasami, warto się czasem zatrzymać i zastanowić, nad tym co niesie nam nasza historia, religia - zauważa Bożena Szyc. Jak wskazuje Beata Wawryniuk to już czwarty musical przygotowany przez Społeczną Szkołę Podstawową im. H. Sienkiewicza. - W musicalu biorą udział rodzice, nauczyciele, uczniowie, absolwenci i przyszli uczniowie - bo najmłodszy aktor ma jeden rok, a najstarszy czterdzieści kilka lat. Napisanie scenariusza poprzedziło wiele konstruktywnych rozmów i czytanie licznych książek - przyznaje Beata Wawryniuk. Wskazuje, że uczniowie są zdolni do poświęceń, podobnie jak rodzice i nauczyciele. - Wszyscy aktorzy włożyli ogromny wysiłek, by przygotować spektakl jak najlepiej - podkreśla scenarzystka i reżyserka. - Ksiądz proboszcz Marian Daniluk powiedział, że nasza szkoła jest zbudowana z serc. I tak jest do dziś. Wszyscy się angażują na rzecz innych, to też widać w przygotowaniu do spektaklu - podsumowuje dyrektor Bożena Szyc. 

W czasie musicalu nie zabrakło elementów tańca fot. Anna Chodyka

Alicja Matczuk grająca córkę narratorki, (w którą wcieliła się Anita Tymińska-Bieńczyk), mówi, że spektakl opowiada o życiu św. Jozafata i o tym, co się działo po jego śmierci. - Przedstawienie pokazuje nie tylko losy świętego, ale też unickiej rodziny, która nie chciała w rycie prawosławnym ochrzcić swojego dziecka. Narratorka - nasza matka opowiada nam, co się działo w życiu św. Jozafata. Jesteśmy na dole sceny i słuchamy historii przekazywanych przez naszą aktorską mamę. Trudne było nauczenie się starocerkiewnego języka, ale po dłuższych ćwiczeniach mogliśmy go już zrozumieć - mówi uczennica. Zofia Wawryniuk gra córkę narratorki i wyjaśnia, że uczniowie przygotowywali się w czasie lekcji i po nich. - Ciekawe było dobieranie strojów tak, by nawiązać do epoki, przygotowania trwały długo, ale uważam, że dobrze nam to wyszło - przekazuje uczennica. Dodaje, że dzięki przedstawieniu przekonała się, że św. Jozafat jest patronem trudnych spraw. - Wiemy, że możemy się do niego pomodlić, zawierzyć mu nasze trudności, wtedy na pewno będzie lepiej - zaznacza Zofia.  

WARTO PRZECZYTAĆ:


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaKolejowy Serwis Mobilny
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: DAS_AUTO Treść komentarza: Merytorycznie napisałeś. Brawo TY!!! Data dodania komentarza: 3.11.2026, 22:20 Źródło komentarza: Sięgnęli dna Autor komentarza: DAS_AUTO Treść komentarza: 100 % racji. Wręcz naplucie w twarz ludziom z SG co złapali tego przemytnika na gorącym uczynku. Rzadko się zdarza, że wszystkie komentarze takie zgodne i wszystkie na + ocenione. Może ten pan co tak wróży z fusów to przeczyta i ogarnie się! Data dodania komentarza: 3.11.2026, 22:17 Źródło komentarza: Nieudany przerzut Afgańczyków pod Terespolem. Ukrainiec z wyrokiem Autor komentarza: por. Nos Treść komentarza: Sprytnie napisane, kibicu. Niby zaprzeczasz w obronie klubu, a jednocześnie ujawniasz prawdę o sytuacji w Podlasiu. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 15:27 Źródło komentarza: Sięgnęli dna Autor komentarza: Dolar Treść komentarza: Kobiety okradły kobiety. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 12:47 Źródło komentarza: Miliony do zwrotu. W tle posłanka Pawłowska i jej mąż Autor komentarza: jjo Treść komentarza: polityka to tylko na trybunach. Masz rację - jak polityka wchodzi do szatni , to kończy się sport. Zresztą wszędzie gdzie wchodzi polityka tam jest degrengolada. Większośc ludzi w polityce to nieudacznicy i zawsze szukają sukcesu by się podpiąć. Poszli do polityki bo nic im nie wyszło. Klub spadnie to się odczepią , tylko czy będzie taka siła by wrócić do II ligi ? Tak,,,, nie pomyliłem sie - drugiej. Bo kiedyś AZS grał na trzecim poziomie rogrywkowym. Była to III liga , Dziś mamy w nazwie III a de facto jest to IV liga. Nie wiem po co zrobiono to zamieszanie. Ja kibicowałem w latach 80-tych. Dziś nie chodze na stadion bo dzieciarnia krzyczy Pogoń Siedlce , gdzie kiedyś Siedlce robiły nas "w bambuko" przy zielonym stoliku . To był najgorszy wróg. Legia Pogoń - ktoś z tych wymienionych nam pomoże ? Niech spadają do okręgówki. Może spadek na dno uzdrowi atmosferę i politycy odczepią się od sportu. Ojacami porażki nie będą. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 08:35 Źródło komentarza: Sięgnęli dna
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama