Podlasie Biała Podlaska – Moravia Morawica 0:4 (0:2)
Bramki: D. Pietras 24’, Żądło 26’, 52’, Przybysławski 77’.
Podlasie: Jeż – Krawczyk, Łukasiewicz (63’ Sacharuk), Kobiera, Maluga, Kosieradzki (63’ Grochowski), Dobruk (62’ Czeczelewski), Jeruzalski, Andrzejuk, Banach (75 Piotrowicz).
Moravia: Sz. Pietras – Pierzchała, D. Pietras Żądło (57’ Verbytskyi), Lisowski, Rybus, Przybysławski, Hamera, Poliashenko (66’ Rak), Jamioł (57’ Rożek), Siwek. (66’ Sala)
Żółte kartki: Łukasiewicz, Maluga, Andrzejuk – Jamioł, Sala
Czerwona kartka: Maluga 55’ (druga żółta).
Mecz zaczął się obiecująco dla Podlasia. W 3. minucie Tomasz Adrzejuk silnie uderzył z szesnastu metrów niestety zamiast do bramki trafił w Jakuba Przybysławskiego. Pięć minut później Marcel Dobruk zagrał z prawej strony na trzynasty metr do Jarosława Kosieradzki. Ten niestety w dobrej sytuacji skiksował. W 17. minucie z wolnego uderzył Maciej Żądło piłkę na róg zbił Oskar Jeż. W odpowiedzi ponownie z prawej strony przedarł się Dobruk. Uderzył mocno, ale najpierw obronił Szymon Pietras a potem obrońcy wybili piłkę na róg. Po chwili Dominik Banach podał do Kosieradzkiego, ten jednak spudłował. W 24. minucie po rzucie wolnym zagrywanym przez Kacpra Siwek prosto na głowę Damiana Pietrasa, goście objęli prowadzenie. Dwie minuty później było już 2:0. Błąd Bartka Jeruzalskiego wykorzystał Siwek, przejął piłkę i zagrał do Żądły, który pokonał Jeża. Do końca pierwszej połowy Moravia dominowała. Efektem tego był silny strzał Żądły nad poprzeczką i Adama Hamery z lewej strony prosto w Jeża.
Drugą połowę zaczęło lepiej Podlasie. W 50. minucie po strzale Dominika Malugi piłka odbiła się od ręki Piotra Lisowskiego, jednak sędzia tego nie zauważył. Po chwili Kacper Dmitruk silnie uderzył z dystansu, na posterunku był Szymon Pietras. W 52. minucie ponownie Podlasie straciło piłko w środku pola co zaowocowało kontrą i bramką Moravii zdobytą przez Żądło po podaniu Andreja Verbytskyiego. Po chwili drugą żółtą kartkę obejrzał Maluga i gospodarze musieli grać w dziesiątkę. Mimo, że Podlasie grało w osłabieniu to atakowało. Dwukrotnie w dobrych sytuacjach był Dobruk. Strzał Łukasiewicza obronił bramkarz. Bramka nie padała. Natomiast w 77. minucie z wolnego dośrodkował Oskar Sala i głową Przybysławski ustalił wynik meczu. Trzy minuty później Przybysławski strzelił obok prawego słupka bramki Podlasia. W odpowiedzi Michał Grochowski zza pola karnego posłał piłkę obok bramki. W 86. minucie głową strzelał Sebastian Kobiera, końcówkami palców piłkę wyjął z bramki Szymon Pietras. Minutę później Natan Piotrowicz zdecydował się na strzał z 16 metrów, bramkarz gości nadludzkim wysiłkiem przeniósł piłkę nad poprzeczką.
Podlasie po raz pierwszy w tym sezonie przegrało na własnym stadionie. To trzecie porażka z rzędu bialczan w tym druga z rzędu z ekipą z ostatniego miejsca w tabeli. Mimo tej porażki ekipa prowadzona przez trenera Macieja Oleksiuka utrzymała szesnastą pozycję w tabeli.
Tydzień temu, po porażce w Lubaczowie, postawiłem pytanie: „Czy może być gorzej?”. Odpowiedź niestety brzmi: jest bardzo źle. Kibice są mocno zdegustowani postawą swojej drużyny co wyrażają w komentarzach na fan page Podlasia i co było słychać z ich ust gdy opuszczali w piątek stadion. Zarząd sprawę postawił jasno i nie będzie wykonywał nerwowych ruchów. Do czego to doprowadzi Podlasie? Czas pokarze.
Za tydzień w sobotę o godzinie 13:00 Podlasia zagrała w Jędrzejowie z miejscowym Naprzodem.


Napisz komentarz
Komentarze