Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 30 maja 2026 09:42
Reklama
Reklama

Gmina Kąkolewnica: Chorej samicy łosia nikt nie pomógł

Mieszkaniec gminy Kąkolewnica zauważył w lesie chorą klempę (samicę łosia). Chciał zainteresować jej stanem służby leśne i weterynaryjne, ale nie dostał wsparcia. Zainteresowanie zwierzęciem pojawiło się dopiero pięć dni później, gdy już nie żyła.
Gmina Kąkolewnica: Chorej samicy łosia nikt nie pomógł

Pan Stanisław w środę w ubiegłym tygodniu przechadzając się po lesie w okolicy Olszewnicy i Polskowoli zauważył leżącą w krzakach samicę łosia. – Myślałem, że złapała się we wnyki. Podszedłem bliżej, żeby sprawdzić, czy mogę jej pomóc – opowiada pan Stanisław, który w latach 70. i 80. był leśniczym.

Zwierzę na widok człowieka podniosło się i przeszło kilka metrów, by oddalić się w bezpieczne dla niego miejsce. – Była wychudzona i krok miała niepewny. W legowisku, które opuściła, znalazłem liczne ślady odchodów, które wskazywały na silną biegunkę – opowiada mieszkaniec gminy Kąkolewnica.

Kto pomoże choremu dzikiemu zwierzęciu?

Zwierzę było na tyle słabe, że po odejściu na kilka metrów znów położyło się w krzakach. Pan Stanisław wrócił do domu i postanowił zaalarmować służby. – Zadzwoniłem do inspekcji weterynaryjnej, gdzie usłyszałem, że zajęcie się sprawą leży w gestii weterynarza, który ma podpisaną umowę z gminą – opowiada. W gminie pan Stanisław nie otrzymał jednak zapewnienia, że ktoś się sprawą zajmie. 

Mężczyzna dzwonił więc do myśliwych, rozmawiał z pracownikami nadleśnictwa, ale bez rezultatu. W ubiegły piątek na temat chorej klempy rozmawialiśmy z nadleśniczym Nadleśnictwa Radzyń Krzysztofem Hołowińskim. Tłumaczył, że interwencja w sprawie chorego zwierzęcia nie leży bezpośrednio w gestii leśniczych.

Swojej roli w zaopiekowaniu się chorym dzikim zwierzęciem nadleśnictwo również w tym konkretnym przypadku nie widzi. Nadleśniczy tłumaczy, że nie ma uprawnień do wydawania dyspozycji dotyczących np. uśmiercenia zwierzęcia, i przyznaje, że sytuacja byłaby łatwiejsza, gdyby zwierzę padło. – Wówczas trzeba usunąć truchło, spisać protokół i pobrać próbki do badań, by stwierdzić, co było powodem upadku – wylicza. 

Pomocy nie było, zwierzę zdechło

Opowieść o chorej klempie zdumiała Pawła Duklewskiego, rzecznika Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Po pierwsze, jak twierdzi, nie wiadomo na co zwierzę jest chore, więc w gestii służb jest sprawdzić jego stan i zdiagnozować chorobę. – A jeśli to choroba zakaźna, która może przejść na inne leśne zwierzęta, a nawet bydło domowe? Zagrożenie epidemiologiczne zawsze powinno otrzeźwić wszystkie służby i być sygnałem do podjęcia działań – mówi rzecznik RDOŚ.

A za utrzymywanie dobrostanu leśnego, czyli także monitorowanie sytuacji zdrowotnej zwierząt w lesie, odpowiedzialni są, jak zaznacza Paweł Duklewski, także myśliwi gospodarujący na danym okręgu, jak i właściciel lasu. Niestety, przez sześć dni od momentu znalezienia chorej klempy nie udało się nadać sprawie biegu. Gdy w poniedziałek 19 lutego zadzwoniliśmy do pana Stanisława, okazało się, że zwierzę nie żyje. 

Tym razem po naszej kolejnej interwencji w radzyńskim nadleśnictwie sytuacja nabrała tempa. Z panem Stanisławem skontaktowali się pracownicy Nadleśnictwa Radzyń Podlaski. – Mają przyjechać, żebym wskazał im miejsce upadku klempy. Mają udokumentować przypadek i pewnie zrobią porządek z truchłem – poinformował nas pan Stanisław. 

Więcej na ten temat w najnowszym numerze i e-wydaniu Słowa Podlasia, 8/2018

Joanna Danielewicz


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Wacek 20.02.2018 19:17
Powiatowy lek.wet.nie kompromituj się-ustąp ze stanowiska ,zanim cię wywiozą.

jestem ze wsi.... 20.02.2018 18:23
Lekarz powiatowy powinien za to odpowiedzieć stanowiskim!! Hańba!

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Butik Parkowa 13 – oferta odzieży w rozmiarach 38-60. Unikalne kolekcje dla Twojej sylwetki. Zapraszamy na zakupy przy kawie
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Zakrzes Treść komentarza: Dachował dlatego , że jechał za szybko czy za wolno ? Data dodania komentarza: 29.05.2026, 16:40 Źródło komentarza: [AKTUALIZACJA] Wypadek na DK2 w Styrzyńcu. Droga zablokowana Autor komentarza: Głosuję na Konfederację Treść komentarza: Oby jak najwięcej firm transportowych w Polsce otwierali Białorusini i Rosjanie . Polscy wyzyskiwacze , pracodawcy , przedsiębiorcy będą mniej zarabiać i będą mieć konkurencję . Data dodania komentarza: 29.05.2026, 15:03 Źródło komentarza: Sankcje omijali dzięki celniczce? Śledczy zatrzymali sześć osób Autor komentarza: grazka Treść komentarza: polska to kraj do lewizny dla bialorusow ukraincow jak pieniadze trafiaja na zakup miszkan po picset milion zlotych na zakup aut ciezarowych przez wolke kosowska nikt tego nie widzi Data dodania komentarza: 29.05.2026, 13:47 Źródło komentarza: Sankcje omijali dzięki celniczce? Śledczy zatrzymali sześć osób Autor komentarza: janina Treść komentarza: wegiel rosyjski aniby kazachstan w woroncu spolka warszawa kas tego nie wie Data dodania komentarza: 29.05.2026, 13:42 Źródło komentarza: Sankcje omijali dzięki celniczce? Śledczy zatrzymali sześć osób Autor komentarza: janek Treść komentarza: pod samym terminalem w koroszczynie lewizna kwitnie nikt celnicy tego nie widza co sie dzieje w adamp.....ama..... Data dodania komentarza: 29.05.2026, 13:40 Źródło komentarza: Sankcje omijali dzięki celniczce? Śledczy zatrzymali sześć osób
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama