Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 10 maja 2026 03:30
Reklama
Reklama
Reklama
Zapasy

Sportowy pobyt w Chełmie. Rozmowa z Maddison Sandquist

Maddison Sandquist, 22-letnia zapaśniczka reprezentująca Sacred Heart University w Fairfield w stanie Connecticut w połowie sierpnia wzięła udział w obozie szkoleniowym zorganizowanym dla zapaśniczek Cementu Gryfa Chełm. Perspektywiczna amerykańska sportsmenka pokochała tę dyscyplinę i przyznaje, że współpraca z naszym klubem to dla niej kolejne cenne doświadczenie w karierze. O zapasach, miłości do sportu i marzeniach rozmawiała z nią Kinga Miszczyk z Radia Bon Ton.
Sportowy pobyt w Chełmie. Rozmowa z Maddison Sandquist
Maddison Sandquist

 

Kinga Miszczyk: - Maddison, czy to Twój pierwszy pobyt w Chełmie i w ogóle w Polsce?

Maddison Sandquist: - Tak, w Polsce jestem pierwszy raz, a poza Stanami Zjednoczonymi drugi. Chełm mi się bardzo podoba, lubię go eksplorować i spacerować po nim. Po przylocie miałam na to tylko cztery dni, ponieważ później wspólnie z dziewczynami z Cementu Gryfa brałyśmy udział w obozie. Niemniej jednak po powrocie "nadrobiłam zaległości". Sam obóz też wspominam bardzo dobrze, jak się okazało, byłam tam najstarsza. Szybko się dogadałyśmy, treningi w takiej zgranej ekipie były czymś naprawdę wspaniałym, a takie doświadczenie zawsze jest cenną wartością. Poza tym spędzałyśmy razem czas także na grze w siatkówkę, ale również na nauce języka polskiego.

KM: - Jak to się stało, że zdecydowałaś się na karierę zapaśniczki?

MS: - Prawdę mówiąc, to na poważnie zaczęłam trenować tę dyscyplinę w liceum, wcześniej długo byłam zawodową pływaczką. W pewnym momencie jednak coś się we mnie zmieniło, może to było wypalenie, może chęć zmian, więc wybrałam się z bratem na zapasy i bardzo mi się spodobało. Trafiłam na fajnych ludzi, a to sprawiło, że jeszcze bardziej się zaangażowałam i zobaczyłam, że ten sport ma naprawdę silną tradycję w Stanach.

KM: - Co daje Ci uprawianie tej dyscypliny, nie tylko fizycznie, ale również personalnie? Czy ma to wpływ na to, jak postrzegasz samą siebie?

MS: - Tak, i to znacząco. Naprawdę lubię zapasy, a kiedy trenuję i czuję się coraz lepsza fizycznie, to działa to korzystnie na moją psychikę. Widzę przed sobą punkt, do którego nie tylko chcę dotrzeć, ale wręcz pójść jeszcze dalej, stając się silniejszą. Jedną z zasad, którymi się kieruję, dążąc do sukcesu, jest to, że nie istnieje wyższy poziom rywalizacji niż ten, kiedy mogę być od kogoś lepsza na macie. Wiem, że to brzmi brutalnie, jednak mam myśli budowanie własnego charakteru, którego nikt nie jest w stanie złamać. Mobilizuję się również tym, że oceniam się przez pryzmat innych rywalek. Kiedy widzę ich mocne i słabe strony, dostrzegam też lepiej własne, a dzięki temu wiem, jak się rozwijać. Moim największym sukcesem było dostanie się do amerykańskich kwalifikacji olimpijskich, ale przedtem zajmowałam wysokie miejsca w turniejach w naszym kraju. Byłam też zawsze częścią drużyny, a to także wsparcie, które bardzo cenię, bo czuję, że wspólnie budowaliśmy wartościowy zespołów. Nadal odnosimy sukcesy, co tylko dowodzi, że nasza współpraca działa.

KM: - Którzy sportowcy najbardziej inspirują Cię do działania, treningów i starania się o sukcesy?

MS: - Podziwiam bardzo moją trenerkę Paulinę Biegę, która jest wychowanką Cementu Gryfa Chełm, i dzięki której mogłam przybyć do Polski. Ale inspiruje mnie wiele osób związanych nie tylko z zapasami, ponieważ sport towarzyszy mi od dziecka. Do najważniejszych mogę jeszcze zaliczyć Tamyrę Stock, ale także Michaela Phelpsa, który jest legendą pływania. Tak naprawdę, każdy, kto osiągnął szczyt sportowych marzeń, jest dla mnie inspiracją. Tradycja sportowa jest w mojej rodzinie głęboko zakorzeniona, ja zaraziłam się zapaśniczą pasją od braci, a ode mnie z kolei moja młodsza siostra, więc można powiedzieć, że sami dla siebie również jesteśmy wzorami do naśladowania.

KM: - Wśród części osób panuje opinia, że zapasy można utożsamiać z bardzo popularnym w Stanach Zjednoczonych wrestlingiem. Czy rzeczywiście mają one ze sobą aż tyle wspólnego, żeby stawiać je na równi, czy bardziej wynika to z tego, że słowo "wrestling" po angielsku oznacza po prostu "zapasy"?

MS: - Ta opinia na pewno nie jest powielana przez osoby trenujące zapasy, bo jednak są to dwa różne kierunki. Nigdy nie śledziłam za bardzo poczynań w WWE, ale nie można zaprzeczyć temu, że występujący tam zawodnicy są ikonami w amerykańskiej popkulturze, grają w filmach czy udzielają się w różnych inicjatywach. Ich potyczki w ringu niektórzy traktują jak zabawę "nie na poważnie", a same walki uważają za wyćwiczone. Aczkolwiek są zapaśnicy, którzy po zakończeniu zawodowej kariery postanowili zostać wrestlerami, odnaleźli się w tym i uważam, że to fajnie, że chcą dalej się rozwijać i dbać o kondycję. A jednocześnie sprawdzać się jako "showmani", bo i to się tam przydaje (uśmiech).

KM: - Odejdźmy jeszcze na chwilę od sportu. Jako zagranicznego gościa w Polsce nie mogę zapytać Cię o nasze jedzenie - jak Ci smakuje i czy próbowałaś pierogów?

MS: Jeżeli chodzi o jedzenie, to nie jestem zbyt wybredna, a polskie dania mi smakowały, jadłam ich bardzo dużo i do tej pory mi się nie znudziły. Przepadam za ziemniakami, więc cieszę się, że tutaj jest ich bardzo dużo i podaje się je do wielu posiłków. Co do pierogów, to w Polsce ich nie jadłam, ale moja trenerka w Stanach często je robiła, więc mogłam się zapoznać z ich smakiem bez wyjeżdżania za granicę.

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: RysiekTreść komentarza: Legia to gó..o tak jak i WPR!!!! Wstyd żeby tak się zachowywać. Złapać i ukarać i to porządnie.Data dodania komentarza: 9.05.2026, 06:39Źródło komentarza: Akty wandalizmu w gminie Łosice. Zniszczona wiata i pomazane bulwary [ZDJĘCIA]Autor komentarza: AnonimTreść komentarza: GratulacjeData dodania komentarza: 8.05.2026, 20:13Źródło komentarza: Z OSTATNIEJ CHWILI. Radzyń Podlaski. Marcin Kowalczyk pokieruje szpitalemAutor komentarza: NazarTreść komentarza: Masz trochę racji Cezary . Na Terebeli I i II nic ciekawego nie ma . Sama drobnica . Leszcze skarłowaciały nie słyszałem aby ktoś tam złowił Leszcze ponad 2 kg czy Japońce ponad kilo . Co do żwirowni w Woskrzenicach to też racja .... napuścili tam tych ryb , aż woda się gotuje , że nawet dziecko 10 letnie łowi karpie czy dziadek jesiotry . Takie zbiorniki dla dziadków z Białej . Na Terebelach nic konkretnego nie łowią a na Woskrzenicach ryb aż się gotuje bo to prywatny zbiornik wioskowy . Prawdziwy wędkarz na Bugu łowi , na jeziorach mazurskich , do Szwecji na szczupaki jedzie ale musi być i Terebela jak i Woskrzenice dla dziadków i uczących się łowić bo i oni muszą posiedzieć . Sumy to najlepsze ryby a jakie z nich kotlety dobre !!!Data dodania komentarza: 8.05.2026, 13:05Źródło komentarza: Przed nami Otwarte Towarzyskie Zawody Spinningowe o Puchar Wójta Gminy SosnówkaAutor komentarza: Czarek WędkarstwoTreść komentarza: Nałapiecie tak jak i nałapaliście w zeszłym roku w Mostach . Ha ha ha . Nie umiecie łowić to i w Sosnówce nie nałapiecie . Parę skrótów i to wszystko ha ha ha . Tylko wam w Terebeli siedzieć i łowić sumiki karłowwate lub leszczyki po 25 cm ha ha ha . Albo na komercji ,hodowlanej gdzie ryba na rybie w Woskrzenicach dla starych dziadków z Białej . Zawody trzeba zrobić ktoś coś tam złowi ale większość to lepiej niech łowi simiki karłowate i leszczyki w Terebeli lub na komerscji Hodowlanej w Woskrzenicach .... tam złowicie ha ha ha .Data dodania komentarza: 7.05.2026, 08:34Źródło komentarza: Przed nami Otwarte Towarzyskie Zawody Spinningowe o Puchar Wójta Gminy SosnówkaAutor komentarza: ChudyTreść komentarza: gest gestem gra grą. Akurat jedno i drugie zatrybiło. W sobotę wszyscy na halę podziękować chłopakom za dobry sezon. Mam nadzieje, że zakończony wygraną i utrzyma siódme miejsce.Data dodania komentarza: 7.05.2026, 07:58Źródło komentarza: Ogolili głowy i Stal Gorzów
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama