Z danych KE wynika, że z platform społecznościowych korzysta Polsce 58 proc. dzieci w wieku 7-12 lat – podał TVN24. Ponad połowa dzieci w wieku 12-16 lat miała kontakt z treściami szerzącymi nienawiść. Zetknęła się też z brutalnymi i krwawymi obrazami. To nie wszystko, bo wśród dzieci 7-14-letnich do najczęściej odwiedzanych stron internetowych należy strona z pornografią.
Tymczasem zwalczanie nielegalnych i szkodliwych treści w internecie – poinformował PAP Thomas Regnier, rzecznik Komisji Europejskiej – umożliwia unijny Akt usług cyfrowych (DSA). Kłopot w tym, że Polska – obok Czech, Cypru, Hiszpanii i Portugalii – jeszcze go nie wdrożyła. Dlatego została pozwana do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE). Niekorzystny wyrok oznacza dla nas wysokie kary finansowe.
Kłopot w tym, że przygotowaną przez rząd ustawę wdrażającą unijne przepisy do polskiego systemy prawnego zawetował prezydent Karol Nawrocki. Uznał, że byłaby to administracyjna cenzura. Co prawda podkreślił, że przepisy wzmacniające bezpieczeństwo – zwłaszcza najmłodszych – internautów są potrzebne, ale jego sprzeciw wzbudziły „złe wrzutki legislacyjne” do ustawy. Odpowiedział mu na X minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski.
„Karol Nawrocki, wetując ustawę o usługach cyfrowych (DSA), wystawił polskie dzieci na żer internetowym predatorom. To weto to nie jest obrona wolności słowa, to klauzula bezpieczeństwa dla pedofilów i oszustów, którzy mogą czuć się w polskiej sieci bezkarni”.
Zaznaczył, że ustawa miała przede wszystkim chronić obywateli „przed hejtem, oszustwami i brudnymi kampanii z zagranicy. Chroniła dzieci przed przemocą i pedofilami. Chroniła rodziny przed dezinformacją. Chroniła Polskę przed ruską propagand”.
CZYTAJ TEŻ:
















Napisz komentarz
Komentarze