Tur Milejów w sobotę był przeciwnikiem Huraganu Międzyrzec Podlaski. Warto podkreślić, że ekipa z Milejowa na wiosnę przegrała z Hetmanem Zamość 1:2 oraz Janowianką Janów Lubelski 1:6, a także bezbramkowo zremisowała z Orlętami Radzyń Podlaski; pozostałe starcia wygrała.
Pierwsze piętnaście minut to dobra gra gospodarzy, którzy oddali kilka strzałów z dystansu i starali się zagrozić rywalom po stałych fragmentach gry. Następnie role się odwróciły, z tą różnicą, że swoją przewagę Tur udokumentował bramką w 22. minucie. Piłkę głową do bramki Huraganu po dośrodkowaniu z rzutu wolnego skierował Karol Futa. Piłkę miał na rękawicy Patryk Ostapiuk, ale ostatecznie wpadła do bramki. Gdy już wydawało się, że pierwsza część spotkania zakończy się wynikiem 0:1, Huragan odebrał piłkę rywalom w środku pola. Akcję poprowadził Maciej Kiryluk, który wyłożył piłkę Mateuszowi Bartnikowskiemu, który będąc sam na sam, pokonał Sebastiana Ciołka.
W drugiej połowie goście szybko odzyskali prowadzenie za sprawą Tomasza Zająca w 51. minucie. Gospodarze ponownie musieli gonić wynik. Tur oddał inicjatywę. W 79. minucie, po rozgraniu piłki w ataku pozycyjnym, Mateusz Panasiuk wyłożył piłkę Kirylukowi. Po jego strzale piłka trafiła w poprzeczkę i wyszła w pole. Dopadł do niej Bartnikowski i umieścił ją w bramce gości. W grę Milejowa wkradła się nerwowość. Wydawało się, że punkt lub nawet punkty zostaną w Międzyrzecu. Niestety, w 86. minucie goście wyprowadzili kontrę. Zając dograł do Jakuba Prylińskiego, a ten ustalił wynik meczu.
Huragan przegrał u siebie z Turem, ale gra, jaką zaprezentował, ujmy mu nie przynosi. Za tydzień w Krasnymstawie, w samo południe, międzyrzeczanie zagrają ze Startem.
Adrian Świderski, trener Huraganu Międzyrzec Podlaski:
– Zagraliśmy kolejny bardzo dobry mecz. Spotkania z naszym udziałem są bardzo ciekawe i pokazują, że ta drużyna, mimo naprawdę problemów kadrowych, jakościowych i ilościowych, potrafi grać w piłkę. Z meczu na mecz gramy coraz lepiej. Potrafimy stawić czoła wielu drużynom o wiele lepszym od nas. Żeby dziś z nami wygrać, Milejów musiał się ciężko napracować i nic dziwnego, że po dzisiejszym meczu nie kryli radości. Udowadniamy, że w tej rundzie drużyny już nie przyjeżdżają, by nas po prostu bić, tylko muszą zostawić naprawdę dużo zdrowia, żeby z nami wygrać. Jestem naprawdę pozytywnie zaskoczony tym, jak ta drużyna, bez względu na skład, potrafi walczyć, nie oszukujmy się, z wyżej notowanymi ekipami. Z optymizmem patrzymy na następne starcia. Mam nadzieję, że to się podtrzyma i doświadczenie, które chłopaki łapią, przyda się nam w lidze okręgowej w przyszłym sezonie.
Napisz komentarz
Komentarze