Początek meczu należał do gospodarzy. Już w 5. minucie Marcel Obroślak, po podaniu Vincente Ferreiry Santosa Gustavo, umieścił piłkę w bramce Igora Ozóga. W 11. minucie było 1:1. Goście wykonywali rzut wolny. Przy biernej postawie obrońców Orląt do piłki w polu karnym doszedł Wojciech Żelazko i doprowadził do remisu. Do końca pierwszej połowy, mimo optycznej przewagi gospodarzy, nie wydarzyło się nic godnego uwagi.
Początek drugiej połowy nie przyniósł zmiany obrazu gry. Przewagę optyczną miały Orlęta, ale nic z tego nie wynikało. W 66. minucie goście wyszli na prowadzenie. Zdaniem wielu obserwatorów, w kontrowersyjnej sytuacji sędzia tego spotkania wskazał na rzut karny dla piłkarzy z Ryki. Do piłki podszedł Borys Piotrowski i pokonał piętnastoletniego debiutanta w bramce Orląt – Macieja Miturę. Stracona bramka mocno ożywiła gospodarzy. Pięć minut później z rzutu wolnego do remisu doprowadził Obroślak. Gdy wydawało się, że kolejne bramki dla Orląt to kwestia czasu, w 79. minucie, po rzucie rożnym, ponownie zaspała linia defensywna gospodarzy, a piłkę do bramki skierował Kajetan Nastalski. Goście dowieźli wygraną do końca meczu.
Na dziesięć wiosennych spotkań radzynianie wygrali dwa – z ostatnią i przedostatnią ekipą w lidze, dwa zremisowali i ponieśli sześć porażek. Takie złe passy Orlęta miały, gdy spadały z III ligi.
Rafał Dudkiewicz, trener Orląt Radzyń Podlaski:
– Zagraliśmy po prostu słaby mecz. Zbyt rwany. Nie potrafiliśmy nim odpowiednio zarządzać tak żeby wnieść do niego więcej spokoju i wyrachowania. Bardzo chcieliśmy ale nie przełożyło się to na jakość. Straciliśmy trzy bramki po stałych fragmentach gry. Tworzymy kilka dobrych sytuacji niestety nie zamieniamy ich na bramki. Wiosna jest dla nas trudna z wielu względów. Pytanie czy stać nas na cos więcej w tej rundzie, na jesień pokazaliśmy, że możemy dużo, teraz walczymy sami ze sobą. Kilku zawodnikom przydałaby się odpoczynek ale niestety gramy praktycznie jedną jedenastką. Reszta to klubowa młodzież, która dopiero uczy się pewnych rzeczy. Wiec o żadnych roszadach nie ma mowy. Trzeba się pozbierać i w kolejnym meczu szukać punktów.
Napisz komentarz
Komentarze