W sobotę w hali przy ulicy Marusarza bialscy szczypiorniści ograli Miedź Legnicę 33:31. W ten sposób pożegnali się z sezonem 2025-26. Kibice pożegnali trójkę zawodników, których nie zobaczymy w nowym sezonie w bialskiej ekipie.
Miedź: Lobchuk, Śliwiński, Zembrzycki – Łukanowski 6, Król 5, Maciejewski 4, Przybylak 4, Pacuła 3, Skawińśki 3, Bielewicz 2, Kużdeba, Oliveira, Witkowski. Kary: 4 min (Król, Przybylak po 2)
W sobotnie popołudnie do Białej Podlaskiej zawitała Miedź Legnica, która miała zapewniony byt w lidze. Gospodarze bardzo chcieli wygrać, by godnie pożegnać swoich kibiców w tym sezonie i obronić siódme miejsce w ligowej tabeli. Tuż przed meczem dotarła informacja z Kielc, że Padwa Zamość przegrała z SMS ZPRP 33:35, co rozwiązało kwestię siódmej lokaty.
Pierwsza połowa była wyrównana i obfitowała w grę niezbyt wysokiego poziomu, jak na Ligę Centralną. Pierwszą bramkę w meczu dopiero w 4. minucie zdobył Bartosz Lewandowski. Goście dwukrotnie odskoczyli na dwie bramki – 3:5 i 13:15. Jednak końcówka pierwszej odsłony należała do AZS, który na przerwę zszedł prowadząc 18:17. Druga połowa zaczęła się od bramki Franciszka Wierzbickiego. Bialczanie w 40. minucie odskoczyli na 24:21, ale rywale szybko odrobili stratę. W 46. minucie po rzucie Dawida Petlaka gospodarze objęli prowadzenie 25:24. Niestety po chwili na ławkę kar po raz trzeci powędrował Dominik Antoniak i wiadomo było, że już w tym meczu nie zagra. Mimo to bramkę zdobył Petlak, karnego nie wykorzystał Kacper Łukawski. Do bramki Miedzi trafili Bartosz Andrzejewski i Petlak. Kolejną karę dwóch minut otrzymał Patryk Książka i Akademicy grali w osłabieniu przez cztery minuty. W tym czasie stracili jedną bramkę, zdobywając pięć. Gdy składy się wyrównały, AZS dołożył jeszcze trzy bramki, tracąc tylko jedną – na tablicy pojawił się wynik 33:26 i zapowiadała się wysoka wygrana. Niestety w końcówce miejscowi zagrali nieporadnie, skupiając się na spoglądaniu na zegarek, a nie na grze. Na szczęście przewaga była na tyle duża, że po końcowej syrenie dwie bramki więcej mieli bialczanie i to oni wygrali to starcie.
Po meczu doszło do pożegnania trzech odchodzących piłkarzy: Dominika Antoniaka (Naerbo Handball – Norwegia), Dawida Petlaka (Piotrkowianin Piotrków Trybunalski) i Olafa Treli (szuka klubu). Klub podziękował prezydentowi Białej Podlaskiej, Michałowi Litwiniukowi, za udzielone wsparcie oraz Sebastianowi Paszkowskiemu (obecnie prezes Podlasia) za pracę w radzie sponsorów.
Łukasz Kandora, trener AZS AWF Biała Podlaska: – Przed sezonem siódme miejsce brałbym w ciemno, więc bardzo nas ten wynik cieszy. Było wiele problemów w tym sezonie, przede wszystkim kontuzje podstawowych zawodników. Na szczęście w drugiej rundzie jesteśmy lepszą ekipą. Na swoim parkiecie wygraliśmy wszystko, a na wyjazdach parę razy zapunktowaliśmy. Mimo że przed meczem już wiedzieliśmy, że zajmiemy siódme miejsce, zależało nam na wygranej i zdobyciu kompletu punktów we własnej hali w II rundzie. Znowu, jak co roku, następuje rotacja zawodników. Trzeba będzie to poukładać od nowa. Mam nadzieję, że szybko to zrobimy i jeszcze we wrześniu będziemy grać tak, jak sobie zakładamy.
Dominik Antoniak, rozgrywający AZS AWF Biała Podlaska: – Żegnałem się z Białą rok temu. Życie ułożyło się tak, że żegnam się po raz kolejny. Cieszę się, że wróciłem do Białej. To jest miejsce, w którym nauczyłem się tak naprawdę piłki ręcznej. Dzięki temu powrotowi mogłem się odbudować i przy okazji pomóc ekipie. Teraz chwila odpoczynku i udaję się do Norwegii, gdzie będę grał w drużynie Naerbo w najwyższej lidze. To wyzwanie dla mnie – inna kultura, inny język, którego już się uczę. „Tusen takk”, czyli po norwesku „dziękuję bardzo”.
Dawid Petlak, rozgrywający AZS AWF Biała Podlaska: – Otrzymałem propozycję z Piotrkowa. Chcę się rozwijać i jeśli będzie możliwość, by ponownie grać w Superlidze, chcę z tego skorzystać. Co prawda jeszcze nie wszystko jest dograne, ale mam nadzieję, że to kwestia czasu. Spędziłem w Białej rok i na pewno był to dla mnie dobry czas. Co prawda borykałem się z kontuzją, ale poza tym wszystko od strony sportowej i życiowej było w porządku.
Olaf Trela, rozgrywający AZS AWF Biała Podlaska: – Jestem już po rozmowach i niebawem będę mógł ogłosić, gdzie zagram w nowym sezonie. Te trzy lata w Białej to był dla mnie bardzo dobry czas. Kontakt z ludźmi, treningi oraz cały czas spędzony tu wspominam bardzo dobrze. Nie chcę porównywać tych sezonów, bo każdy był inny i nie da się ich zestawić. Można natomiast podsumować to jako całość tego, co już zrobiłem.
Napisz komentarz
Komentarze