To wyjątkowe wydarzenie artystyczno-historyczne odbędzie się 19 lipca 2026 r. o godzinie 16:00.
Program wydarzenia:
- Powitanie gości
- Otwarcie wystawy „Koń jak malowany”
- „Tylko koni, tylko koni żal...” – nastrojowy koncert w wykonaniu Alicji Karpiuk
- Poczęstunek dla wszystkich uczestników uroczystości
Wystawa czasowa „Koń jak malowany” jest opowieścią o wyjątkowej więzi łączącej człowieka i konia. Jej początki sięgają czasów prehistorycznych, czego świadectwem są między innymi malowidła naskalne w grotach Altamiry w Hiszpanii czy Lascaux we Francji. Koń jest tam jednym z najczęściej pojawiających się zwierząt: malowany, rzeźbiony w kamieniu, kości czy glinie, porusza wyobraźnię do dziś. Nasza ekspozycja jest próbą pokazania tej niezwykłej więzi, dla niektórych odbiorców będącą wręcz przyjaźnią.
Literatura, malarstwo, grafika, rzeźba, sztuka użytkowa, muzyka... to dziedziny, których twórcy często sięgają po wątki związane z tematyką konia. Prezentowane eksponaty z XIX, XX i XXI wieku są tego świadectwem. Aranżację wystawy stanowią elementy oporządzenia jeździeckiego, rząd koński, trofea, medale... Uwagę przyciągają historyczne zdjęcia Mariana Gadzalskiego oraz dyplomy i trofea dokumentujące historię stadniny i sukcesy jej mieszkańców. Wizerunki czempionów, pieczołowicie przechowywane w zbiorach stadniny, stanowią również ważny element tej ekspozycji.
To janowskie gwiazdy, znane i podziwiane w gronie zwolenników końskiej arystokracji na całym świecie. Któż nie słyszał o największej sławie stadniny: to oczywiście Pianissima, najbardziej utytułowana klacz świata, platynowa czempionka z Paryża z 2013 roku. Na wystawie zobaczymy portrety innych wspaniałych klaczy: Pianosy, Eutony i Siklawy pędzla Grzegorza Krzyżaniaka – malarza, portrecisty i rzeźbiarza, autora kutych skrzydeł zabytkowej bramy wjazdowej do stadniny, wykonanych w 2017 roku. Malarską część ekspozycji uzupełniają prace współczesne, m.in. Sylwii Kalinowskiej, Jolanty Kuśmierz, Iwony Wyszatyckiej i prof. Stanisława Baja.

Romanowskie akcenty
W II połowie XIX wieku Panem na Romanowie był Kajetan, najmłodszy brat Józefa Ignacego Kraszewskiego. To fascynująca postać: historyk, pisarz, dramaturg, astronom-meteorolog, muzyk i kompozytor. A przy tym niezwykle postępowy gospodarz, bo romanowski majątek funkcjonował wówczas jak małe przedsiębiorstwo. Kajetan stosował płodozmian, wykorzystywał nowoczesne maszyny rolnicze, był udziałowcem cukrowni, ale również z pasją hodował konie i nimi handlował, o czym donosi w Silva rerum tymi słowami:
„[...] miałem większą stadninę, to mi jarmark łęczyński dał nieco pieniędzy, a bywało i po dwa i więcej tysięcy za konie na św. Idzi brałem. [...] sprzedałem 4 srokacze powozowe, taranta, ogiera, i siwego ogierka prześlicznego, drugiego siwego dwulatka i jednego wałacha, ale wszystkie poszły, jak to powiadają, za psie pieniądze [...]”
W romanowskiej kolekcji rysunków znajdują się prace Franciszka Kraszewskiego, a wśród nich prezentowana na wystawie Sanna z 1873 roku. Na ekspozycji zobaczyć można także inne prace z zasobów Muzeum, chociażby Studium konia Walerego Eliasza Radzikowskiego.
O janowskiej stadninie
„My, konie, nie chcemy umierać na wojnach
lub jak wczoraj w rozrachunkach ulicznych, gdy nas zginęło sto!”
— Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, My, konie
Po kampaniach napoleońskich w Polsce praktycznie nie było koni. Decyzja o utworzeniu stadniny w Janowie Podlaskim, podjęta tuż po kongresie wiedeńskim, wydaje się więc logiczna. Projekt jej powstania opracowała Komisja Spraw Wewnętrznych i Policji Królestwa Polskiego, zaś dekret o powołaniu stadniny podpisał car Aleksander I. Pierwszych 50 ogierów i 100 klaczy pochodziło ze stajni carskich i dotarło do Wygody koło Janowa Podlaskiego 18 grudnia 1817 r. Jest to symboliczna data powstania tej instytucji.
Założycielskie stado nie było monolitem, stanowiły je przede wszystkim konie rasy angielskiej, ale również konie arabskie, perskie, tureckie i inne. Funkcję dyrektora powierzono znakomitemu znawcy koni Wielkiemu Koniuszemu Koronnemu Aleksandrowi hrabiemu Potockiemu z Wilanowa. Dzieje stadniny były więc konsekwencją sytuacji geopolitycznej. Podczas wojen i powstań narodowych wiele koni zginęło. Pomimo tego stadnina przetrwała. Dziś, wraz ze Stadniną Koni Michałów i Stadniną Koni Białka, dostarcza wspaniałych ogierów i klaczy dla licznego grona hodowców, będąc naszą dumą narodową.
Do rozwoju stadniny przyczyniło się wielu znawców i hodowców koni. Na uwagę zasługuje niewątpliwie Andrzej Krzyształowicz, dzielący z końmi dramatyczne losy wojenne, a później wieloletni dyrektor stadniny. Chlubne tradycje janowskiej stadniny w XXI wieku rozwijał jej długoletni prezes, znakomity hodowca koni – Marek Trela.
Od 2001 roku stadnina zaprasza na prestiżowe aukcje Pride of Poland. Wydarzenie, w ramach którego odbywa się aukcja, nosi nazwę Dni Konia Arabskiego i sprowadza do Janowa znawców i kupców z całego świata oraz rzesze miłośników tych pięknych zwierząt.
Stadnina Koni Janów Podlaski to także wspaniałe zabytki architektury i krajobrazu. Wpisana na listę zabytków województwa lubelskiego pod numerem A/76, obejmuje bramę wjazdową, zespół stajni, lazaret, wybiegi, zespół budynków mieszkalnych oraz park i pozostałości alei brzozowej. Stajnie czołowa i zegarowa (z charakterystycznym zegarem z Hanoweru) powstały według projektu Henryka Marconiego, jednego z najwybitniejszych architektów XIX wieku. Uwagę zwraca stajnia zwana Woroncowską, upamiętniająca jej fundatora, gen. Woroncowa-Daszkowa.
Więcej informacji: www.skjanow.pl.
CZYTAJ TEŻ:

Napisz komentarz
Komentarze