Arek Zaniewicz od dziesięciu lat mieszka w Dołhołęce, kilka lat temu zamarzył o tym, żeby postawić nowy krzyż na rozstaju dróg, gdzie rozpoczynają się obręby ewidencyjne Dołhołęki i Łukowiska, gdyż to miejsce od dawna ważne dla mieszkańców. Dawniej krzyżowały się tu drogi prowadzące do Łukowiska, Krzewicy, Dołhołęki i Halas, dlatego było to naturalne centrum komunikacyjne okolicy. Od lat stały tutaj trzy krzyże, ujęte w gminnym opracowaniu poświęconemu kapliczkom i krzyżom gminy Międzyrzec Podlaski. Wiadomo, że jeden z nich wykonał gospodarz Stańczuk.
Gdy Arek Zaniewicz zamieszkał w Dołhołęce w 2016 roku, krzyże były już mocno zniszczone. Jeden zachował się jeszcze w dość dobrym stanie, natomiast dwa były spróchniałe i przechylały się. Wraz ze swoim nieżyjącym już ojcem postanowił postawić nowy krzyż jako upamiętnienie tego miejsca, aby zachować pamięć o ludziach, ich troskach i radościach związanych z tym miejscem. Realizacja tego zamierzenia trwała kilka lat. - Drewno zostało przygotowane, sezonowane, następnie trafiło do tartaku, po czym ponownie sezonowało. Ostatecznie wiosną tego roku krzyż został złożony i ustawiony.
W przygotowanie nowego krzyża zaangażowało się wiele osób. Pracowali przy nim ci, którzy wykonywali obróbkę drewna, malowali go i pomagali przy montażu. Najważniejsze było wspólne działanie i dobra energia wszystkich zaangażowanych w tę inicjatywę - mówi Arek Zaniewicz.
Jeszcze 30-40 lat temu Dołhołęka była to liczna wieś z około dwudziestoma gospodarstwami. Z biegiem lat liczba mieszkańców znacznie się zmniejszyła, dlatego pojawiła się potrzeba upamiętnienia miejsca, w którym przez lata ludzie mieszkali, prowadzili gospodarstwa i budowali swoje życie.
Ks. kan. Henryk Skolimowski, proboszcz parafii św. Józefa w Międzyrzecu Podlaskim, od dziewięciu lat wielokrotnie uczestniczył w uroczystościach poświęcenia nowych krzyży, stawianych m.in. przy nowo powstałych firmach produkcyjnych i usługowych.
- Dla ich właścicieli krzyż jest znakiem wiary i symbolem obecności Boga. Krzyż od wieków wpisał się w świadomość społeczną i mentalność ludzi. Nawet osoby, które nie zawsze żyją głęboką wiarą, traktują go jako ważny symbol. Przez stulecia krzyże przydrożne były znakiem pamięci, wiary i tożsamości. Wiele z nich jest odnawianych, najczęściej poprzez zastępowanie drewnianych konstrukcji metalowymi, aby mogły przetrwać kolejne lata - mówi ks. kan. Henryk Skolimowski.
Dodaje, że krzyż pozostaje symbolem obecności Chrystusa, zaufania, jedności i budowania lepszej przyszłości. - Choć we współczesnym świecie pojawiają się środowiska, którym krzyż przeszkadza lub które odrzucają jego znaczenie, nadal pozostaje on znakiem pamięci o wierze przodków oraz świadectwem wiary współczesnych ludzi. Nie powinien być postrzegany jako symbol podziałów, lecz jedności - zaznacza kapłan.
Wskazuje, że dawniej krzyże bardzo często stawiano jako wotum wdzięczności za ocalenie z wojny, wyzdrowienie, narodziny dziecka czy ochronę przed nieszczęściami. - Obecnie takie inicjatywy zdarzają się rzadziej, jednak wciąż są osoby, dla których krzyż pozostaje znakiem chrześcijańskiej tożsamości i wdzięczności Bogu za otrzymane łaski - podkreśla ks. kan. Henryk Skolimowski.



Napisz komentarz
Komentarze