Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 7 września 2026 01:21
ReklamaCollegium Mazovia
Reklama
Reklama
Afera Mark-Bud

Podział wśród poszkodowanych przez Mark-Bud? Porozumienie „to wizerunkowy parawan”

Sprawa firmy Mark-Bud z Białej Podlaskiej i jej zmarłego właściciela przybiera zaskakujący obrót. Po miesiącach milczenia i bezsilności poszkodowanych, na specjalnej konferencji prasowej zorganizowanej przez biuro detektywistyczne Krzysztofa Rutkowskiego przed Komendą Miejską Policji w Białej Podlaskiej padła deklaracja: budowa domu dla rodziny pani Ewy i jej brata ma szansę zostać dokończona przez inną firmę. Podczas gdy dla jednej rodziny pojawiło się światełko w tunelu, w środowisku pozostałych poszkodowanych rodzin zawrzało. Nazywają sytuację medialną ustawką i próbą rozbicia ich solidarności.
Podział wśród poszkodowanych przez Mark-Bud? Porozumienie „to wizerunkowy parawan”
Konferencja prasowa z udziałem przedstawicielki biura detektywistycznego Rutkowski Patrol oraz poszkodowanego przez firmę Mark-Bud rodzeństwa odbyła się 8 lipca

Autor: Justyna Lesiuk-Klujewska

Choć sprawa odbiła się szerokim echem w całej Polsce, z prawnego punktu widzenia sprawiedliwość wymierza się niezwykle wolno. Jak poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie, prokurator Marcin Kozak, w Prokuraturze Rejonowej w Białej Podlaskiej zarejestrowano dotychczas 10 zawiadomień od poszkodowanych inwestorów.  

Postępowanie "w sprawie"

Postępowanie nadal toczy się jednak „w sprawie” (in rem), co oznacza, że do tej pory nikomu nie przedstawiono oficjalnych zarzutów. Śledczy analizują materiał pod kątem oszustwa w odniesieniu do mienia znacznej wartości (art. 286 § 1 k.k. w zw. z art. 294 § 1 k.k., zagrożonego karą do 10 lat pozbawienia wolności). 

- Przesłuchano licznych świadków w tym pokrzywdzonych, dołączono do akt postępowania zawarte z pokrzywdzonymi osobami umowy o roboty budowlane, harmonogramy prac budowlanych, kopie faktur wystawionych przez „Mark-Bud" za poszczególne etapy budowy, kopie potwierdzeń przelewów na rzecz wykonawców, aneksy do umów oraz wydruki korespondencji między pokrzywdzonymi a przedsiębiorcami - informuje rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie, prok. Marcin Kozak.

Dodaje, że prokuratura bada też wątek współudziału innych osób w przestępstwie oraz wątek z art. 300 k.k. (udaremnianie lub uszczuplanie zaspokojenia wierzycieli).

- Śledztwo zostało przedłużone do dnia 25 stycznia 2027 r. - zaznacza prokurator.

Briefing biura detektywistycznego Rutkowski Patrol

8 lipca na briefingu prasowym przed bialską komendą pojawiła się przedstawicielka biura detektywistycznego Rutkowski Patrol oraz poszkodowani przez firmę Mark-Bud, rodzeństwo Kuczyńskich. Rodzina ta wpłaciła firmie Mark-Bud 310 tysięcy złotych na budowę domu przeznaczonego dla ich rodziców. Przez dwa lata na ich działce nie powstały nawet fundamenty. Podczas spotkania z dziennikarzami padła jednak przełomowa deklaracja. Brat zmarłego właściciela firmy Mark-Bud podjął bezpośrednie rozmowy w sprawie dokończenia inwestycji dla tej konkretnej rodziny.

- Padła potencjalna deklaracja rozwiązania tej sprawy. Zobaczymy, co przyniesie czas i czy rzeczywiście dojdzie do postawienia domu -  komentował na gorąco poszkodowany.  

Spotkaliśmy się z właścicielem firmy, która podjęła rozmowy w sprawie dokończenia budowy domu Kulczyckich. Wcześniej przedsiębiorca dokończył jeden z obiektów w Białej Podlaskiej.. Jest to budynek ludzi, którzy zostali poszkodowani przez firmę Mark-Bud. Sprawa znalazła swój szczęśliwy finał. 

 Zaproponowałem inwestorom, że dokończę budowę "po kosztach produkcji" i doszliśmy do porozumienia - mówi właściciel firmy. 

Mężczyzna twierdzi, że chciał też pomóc innym poszkodowanym. Z niektórymi osobami podjął rozmowy na temat dokończenia budów. - Niestety w Internecie rozlał się hejt na moją firmę i rykoszetem dostała moja rodzina - zaznacza. - A prawda jest taka, że to nie ja podpisałem umowy na budowę domów z poszkodowanymi osobami. Mimo to staram się wybrnąć z tej trudnej dla wszystkich sytuacji - mówi.

„To bezwzględna kalkulacja medialna” 

Informacja o prowadzeniu rozmów z jedną z poszkodowanych rodzin wywołała oburzenie wśród pozostałych inwestorów, którzy zostali z rozgrzebanymi budowami, ogromnymi długami. 

- Dlaczego reszta rodzin została całkowicie pominięta? - pyta poszkodowana, Monika Popielewicz. - Ponieważ w tej sprawie nie chodzi o sprawiedliwość ani o empatię, ale o bezwzględną kalkulację medialną. Reszta poszkodowanych została zignorowana. Po pierwsze, nasza sytuacja nie była w danym momencie na pierwszym planie przed kamerami – firma zareagowała tylko tam, gdzie palił się grunt pod nogami. Brat zmarłego właściciela wybrał więc jedną rodzinę, by stworzyć 'wizerunkowy parawan'. To klasyczna próba rozbicia naszej solidarności jako poszkodowanych. Ignorując większość z nas, liczy się na to, że zostaniemy uciszeni, zniechęceni i odcięci od uwagi mediów, która skupi się na tej jednej "szczęśliwie rozwiązanej" sprawie. Zostaliśmy pominięci, bo dla osób powiązanych z firmą jesteśmy tylko niewygodnym problemem, który najwygodniej jest po prostu przemilczeć - mówi Monika Popielewicz.  

Podkreśla, że sprawy większości poszkodowanych rodzin, do dnia dzisiejszego pozostają całkowicie nierozwiązane. - Nie otrzymaliśmy ani zwrotu pieniędzy, ani dokończenia budów, ani nawet słowa wyjaśnienia. Podczas gdy w świetle jupiterów wykonuje się pokazowe gesty wobec jednej rodziny, my zostaliśmy pozostawieni w prawnym i finansowym zawieszeniu. Rzeczywistość jest taka, że od miesięcy żyjemy w dramatycznej sytuacji, a do dnia dzisiejszego nikt nie podjął z nami żadnego rzetelnego, prawnego dialogu. Zostaliśmy całkowicie zignorowani, a nasze problemy nie drgnęły nawet o centymetr. Nie pozwolimy, aby uciszenie jednej sprawy zatarło obraz krzywdy całej reszty z nas - zaznacza Monika Popielewicz.

Wszystkie oczy skierowane są teraz na Prokuraturę Okręgową w Lublinie, która do stycznia 2027 roku ma czas na zebranie kompletnego materiału i podjęcie kluczowych decyzji procesowych. 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Marek M. 22.07.2026 15:35
To , że ktoś umarł i go zakopali czy tam spalili jak teraz w modzie nie oznacza , że sprawy nie ma . Przecież prokuratura tym się zajmuje to jest cos na rzeczy .

Marek M. - maniaku, 23.07.2026 00:21
I co, zakopanego czy spalonego nieboszczyka osądzą i zarzuty postawią?

Chudy 23.07.2026 11:45
Może ktoś po nim dziedziczył i przyją spadek . Zarzutów nie postawią osobie przyjmującej spadek ale długi jak najbardziej się przejmuje jeżeli ktoś przyjął spadek . Precież te pieniądze nabrane od ludzi ktoś ma , nie rozpłynęły się w powietrzu czy wyparowały .

meg 24.07.2026 06:20
Te pieniądze to mają lekarze, u których się leczył. Brali kasę, obiecywali wyleczenie, niestety... Niech mu ziemia lekką będzie..

Poważnie piszesz ? 26.07.2026 22:41
Głupoty wypisujesz pewnie ? To co pieniądze przeznaczone na budowę domów przeznaczał na leczenie ? Nie wierzę , że aż tak można ? Każdy z nas umrze i zachoruje ale to nie powód aby tak pieniądze marnować na lekarzy . Poważnie piszesz ?

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Bricomarche
Reklama Okna Artpol
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama