- Jeździmy po całej Polsce, odwiedzając poszczególne regiony i zbierając to, co najlepsze w polskiej tradycji kulinarnej. Przy tym świetnie się bawimy. Głównym punktem wydarzenia jest konkurs kulinarny, w którym koła gospodyń wiejskich przygotowują potrawy zawierające mięso z kurczaka zagrodowego. Do każdego festiwalu zgłaszają się inne koła. Przyjeżdżają ze swoimi potrawami, ale na pięknych stoiskach prezentują również lokalne specjały, wyroby, a czasem nawet rękodzieło. Nie ograniczają się więc wyłącznie do kulinariów, ale pokazują to, co mają najpiękniejszego i najlepszego - mówi organizatorka Malwina Orzechowska.
Potrawy oceniali mistrzowie kuchni
Podczas Festiwalu „Polska od Kuchni” jury, w którego składzie znajduje się przeważnie znany mistrz lub szef kuchni, przedstawiciel marki Kurczak Zagrodowy oraz przedstawiciel lokalnych władz, ocenia wszystkie przygotowane potrawy. Członkowie jury podchodzą do każdego Koła Gospodyń Wiejskich, a następnie wydają werdykt.
- Nie są to wyłącznie koła lokalne. Każde koło może zgłosić się do dowolnie wybranego festiwalu. Wiosną ogłaszamy miasta, które odwiedzimy, i zapraszamy wszystkie koła do udziału. W Międzyrzecu Podlaskim uczestniczyło 12 kół. Bardzo spodobało mi się to, że KGW w Zalesiu mocno nawiązało w konkursie kulinarnym nie tylko do lokalnej tradycji i wykorzystania kurczaka zagrodowego, ale również do historii i tradycji rodziny Potockich. Jesteśmy przecież na terenie pałacu Potockich. Panie przygotowały danie nawiązujące do historii tej rodziny. Pojawiły się zaskakujące połączenia, między innymi kurczak w sosie malinowym z darami lasu oraz pomarańcze z nutą cynamonu. Panie bardzo się postarały - wskazuje organizatorka.
Zgodnie z werdyktem komisji, w której znalazła się między innymi Katarzyna Bosacka, pierwsze miejsce zajęło KGW w Zalesiu. Drugie miejsce zdobyło KGW w Ruskowie „Ruskowianki”, a trzecie KGW w Draganach. Przyznano również trzy wyróżnienia, które otrzymały koła: „Cisowianki” w Cisach, KGW w Modlicy oraz KGW w Siemierzu.
Koła uczestniczące w wydarzeniu miały również możliwość udziału w konkursie Miss Wdzięku. Z każdego koła mogła wystąpić jedna, a nawet dwie kandydatki. Panie prezentowały się podczas festiwalu w dwóch wyjściach. Pierwszym była prezentacja w stroju regionalnym lub ludowym, a drugim prezentacja w stroju wieczorowym. Kandydatki mówiły również kilka słów o sobie. Na tej podstawie jury wybierało laureatki. Przyznawane były trzy wyróżnienia oraz pierwsze miejsce - mówi Malwina Orzechowska organizator wydarzenia.
Dużo się działo
- Z propozycją współpracy przy organizacji Festiwalu „Polska od Kuchni” wyszła Grażyna Prokopiuk, prezes generalna Sedar SA, naszego międzyrzeckiego zakładu. Sedar należy do Grupy Drosed, która jest sponsorem generalnym cyklu tych festiwali w Polsce. W tym roku odbyły się cztery takie wydarzenia, a festiwal w Międzyrzecu Podlaskim był czwartym i kończył tegoroczny cykl „Polska od Kuchni” - informuje burmistrz Paweł Łysańczuk.
Dodaje, że dużo się działo.
Przyjechały do nas znane osobowości medialne związane z kulinariami, przede wszystkim Katarzyna Bosacka i Tomasz Królikowski. Są to postaci znane w mediach z promowania zdrowego jedzenia. Podczas swoich warsztatów oraz ze sceny wielokrotnie mówili o tym, aby zwracać uwagę na to, co jemy - mówi Paweł Łysańczuk.
Burmistrz Paweł Łysańczuk zasiadał w komisji, oceniającej specjały przygotowane przez KGW, razem z Grażyną Prokopiuk, Katarzyną Bosacką i Ewą Danieluk. - Jedzenie było przepyszne i przygotowane na wiele różnych sposobów. Można było również poczuć energię, która bije od kobiet należących do Kół Gospodyń Wiejskich. Pojawił się nawet pomysł, aby spróbować utworzyć koło gospodyń miejskich. Tradycja, kulinaria, rękodzieło i cała pozytywna otoczka wokół KGW być może mogłyby zostać przeniesione również do takiej formy. Jeżeli znalazłyby się chętne międzyrzeczanki, które chciałyby podjąć taką inicjatywę albo w niej uczestniczyć, zapraszamy do kontaktu. Myślę, że warto kultywować nasze międzyrzeckie tradycje, w tym tradycje kulinarne, których w naszej okolicy jest bardzo dużo, i pokazywać je na zewnątrz - wskazuje burmistrz.
Frekwencja była duża, parkingi były pełne. - Myślę, że mieszkańcom impreza się podobała. Organizujemy różnego rodzaju wydarzenia, ale imprezy stricte kulinarnej, związanej z jedzeniem, dawno w naszym mieście nie gościliśmy. Myślę, że warto organizować takie wydarzenia, ponieważ integrują ludzi - mówi Paweł Łysańczuk.


Napisz komentarz
Komentarze