- Moja książka opowiada o supermocach, fantazji i chaosie. Chciałbym, aby czytelnicy zapamiętali bardzo śmieszne wydarzenia, jakieś „najgłupsze" momenty, np. bitwę ze złą postacią, obiad w stołówce. Napisałem tę książkę, aby rozbawiać ludzi, dla kolegów, koleżanek, rodziny – mówi jedenastoletni Kazio Soldat.
Dodaje, że zainspirowała go książka pt. „Karolcia" (lektura w 3. klasie, Marii Kruger). - Lubię bardzo fantastykę i w książce są też supermoce, ale inne - wyjaśnia.
Na pomysł wpadł zaraz po swojej pierwszej komunii świętej. Napisanie książki zajęło mu dwa tygodnie. - Robiłem to po szkole i troszeczkę w wakacje. Najpierw w głowie powstawał konkretny rozdział i wtedy pisałem, a słowa same „wypływały". Jednego dnia zwykle pisałem jeden rozdział - mówi Kazio. Nie ukrywa, że najtrudniejsze było pisanie bez błędów. - Najfajniejsze było, gdy wymyślałem śmieszne momenty np. wojnę na frytki. Cieszyło mnie to bardzo - przyznaje. Pytany czy chce być pisarzem w przyszłości, odpowiada: - Tak, ale już nim jestem. Chcę w przyszłości pisać książki dla dzieci i młodzieży. Chcę być profesjonalnym pisarzem.
Z kolei rodzice chłopca przyznają, że Kazio już od najmłodszych lat miał tak wiele pomysłów i tak wiele wydarzeń w jego życiu było nieprzewidywalnych, zaskakujących, ale też ciekawych, interesujących i wykraczających poza normę na dany wiek dziecka, że wciąż są pełni zdumienia. - Dodam, że to nie jest jego debiut, gdyż wcześniej stworzył książkę o podróży w kosmos i tworzeniu nowej planety, która niestety z różnych względów nie została wydana drukiem. W samym napisaniu nie była potrzebna pomoc. Ani jednej kropeczki nie dodaliśmy na wstępnym etapie pisania. Dopiero w momencie wydania konieczna była minimalna korekta i skład, tak jak przy wszystkich powstających książkach. Dodatkowo, aby książka była atrakcyjna wpadliśmy na pomysł ilustracji i kolorowej okładki, którą z naszą pomocą wygenerowało AI - mówi Robert Soldat, tato Kazia.
Przyznaje, że dużo emocji było, gdy książka wróciła z korekty i Kazio jako autor, który pamięta każdy napisany wyraz, przecinek czy kropeczkę odbył „regularną wojnę" z tatą-wydawcą o poczynione minimalne zmiany, których wielkość ocenia na 1-2 proc. całości tekstu. - Upór godny prawdziwego pisarza - zaznacza Robert Soldat.
Dodaje, że po wydaniu książki rodzice czuli wielką satysfakcję. - Robiliśmy to przede wszystkim dla Kazia, który mało wierzy w swoje umiejętności, w swoje talenty. Chcieliśmy, aby to przede wszystkim go ucieszyło, pokazało też, że w przyszłości może dużo osiągnąć i najważniejsze jest wytyczenie celu i dążenie do niego. Warto iść za marzeniami - podkreśla Robert Soldat.
Syn od dziecka już wykazywał talent, wspólnie działaliśmy cała rodziną, najważniejsze były i są emocje Kazia – dodaje mama Joanna Mirończuk-Soldat.
Niedawno Kazio zmienił szkołę i ten nowy etap przyniósł ze sobą ogromną dawkę świeżej energii. Nowe otoczenie stało się dla niego prawdziwą kopalnią inspiracji, a nowe znajomości i przyjaźnie rozbudziły w nim jeszcze większą ciekawość świata. To właśnie ta zmiana dała bezpośredni impuls do powstawania kolejnej książki.
– Powstaje kolejny projekt! Tym razem dotyka zupełnie nowej tematyki, choć wciąż pozostaje w kręgu science fiction i wizji przyszłości. Jestem przekonany, że okaże się równie wciągająca jak pierwsza. Autor szuka obecnie weny, ale widząc zainteresowanie czytelników, z pewnością szybko złapie wiatr w żagle – mówi tata Kazia.

Napisz komentarz
Komentarze