Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 6 kwietnia 2026 23:03
Reklama
Reklama

Gmina Ulan-Majorat: Mały Piotruś – wielki wojownik

Piotruś Lipiński jest już po drugiej operacji serca. Zabieg udało się przeprowadzić dzięki wielkiej hojności ludzi dobrej woli, którzy nie przeszli obojętnie nad jego losem i apelem jego rodziców o wsparcie. Teraz mały gladiator może walczyć nie tylko o zdrowie, ale o nadrobienie czasu w rozwoju. Czas zacząć rehabilitację i – dosłownie, stanąć na nogi.
Gmina Ulan-Majorat: Mały Piotruś – wielki wojownik

Piotruś ma już przeszło 9 miesięcy. Niewiele z tego czasu spędził w domu. Zaraz po urodzeniu przeszedł pierwszą operację serca. O tym, że serce Piotrusia jest chore, rodzice wiedzieli zanim się urodził. Diagnoza była jednoznaczna - niedorozwój lewej części serca, zarośnięcie zastawki aortalnej, skrajna hipoplazja zastawki mitralnej i lewej komory serca. Krótko mówiąc, jedna z najcięższych wad serca u dzieci.

Pierwszą operację chłopczyk przeszedł w czwartej dobie życia. Później pojawiły się inne powikłania, z którymi malec mierzył się nie opuszczając szpitali. – Wyszliśmy ze szpitala w listopadzie. To było niesamowite szczęście, mieć go w domu – wspominał Leszek Lipiński, tato Piotrka. – Niestety nie trwało to długo, bo w grudniu, tuż przed świętami okazało się, że Piotruś ma rotawirusa. I tak znów wróciliśmy do szpitala.

Tym razem pobyt w szpitalu był dla rodziców szczególnie stresujący, bo oto wyznaczono Piotrusiowi termin drugiej operacji serca, na którą został zakwalifikowany w Munster, gdzie małe serduszka operuje z powodzeniem profesor Edward Malec. – Byliśmy zaskoczeni, że to tak szybko. Tym bardziej, że w szpitalu, w którym Piotrek właśnie przebywał zaplanowano cewnikowanie serca. Baliśmy się, że po tym zabiegu wyjazd może nie być możliwy – przyznał pan Leszek.

Rodzice mają nadzieję, że teraz, gdy mały odzyska siły, skończą się problemy z ciągłymi infekcjami i będzie można wykonać wszystkie potrzebne szczepienia. – Do tej pory oprócz dwóch szczepień przeciw żółtaczce, nie miał innych. Oczywiście z powodu ciągłych infekcji. W najbliższym czasie będziemy konsultować się z lekarzami, by ttą profilaktykę nadgonić – zapowiada Leszek Lipiński.

Cały artykuł przeczytacie w najnowszym numerze i e-wydaniu Słowa Podlasia, nr 14

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama