Ludzie stąd: Po wyborach poczuliśmy się wolni

  • 17.07.2020, 18:55
  • Paulina Chodyka
Ludzie stąd: Po wyborach poczuliśmy się wolni
W młodości wyjechał w okolice Poznania, by zasmakować choć trochę zachodniego świata. Był jednym z założycieli międzyrzeckiej Solidarności, a następnie brał udział w pierwszych wyborach samorządowych w Polsce. Został sekretarzem miasta w pierwszej kadencji, a od 1997 roku przez 9 lat pełnił w Międzyrzecu funkcję burmistrza. 

Stanisław Lesiuk urodził się i wychował w Rogoźnicy, miejscowości położonej kilka kilometrów od Międzyrzeca Podlaskiego.

Wychowany na społecznika

– Moja mama była działaczką społeczną oraz radną gminy Międzyrzec Podlaski przez kilka kadencji. Wielu ludziom pomogła, gdyż pracowała jako opiekun społeczny. Sama też nie miała łatwego życia, bowiem przed moimi narodzinami, zmarło jej pięcioro dzieci, rok po roku, żadne z nich nie przeżyło trzech miesięcy. Była niezwykle silną kobietą, dlatego zawsze chciałem brać z niej przykład. Zmarła dość młodo, bo w wieku 61 lat, tuż przed tym jak miała odebrać Order Serca Matkom Wsi. Chyba nie wytrzymała napięcia i związanych z tym emocji – opowiada Stanisław Lesiuk.

Matka odegrała w jego życiu ważną rolę, to dzięki niej zainteresowały go sprawy społeczne. Medal, którego nie zdołała już odebrać, podczas jednej z pielgrzymek trafił do Niepokalanowa. – Tam zostawiłem to odznaczenie. To ważne dla mnie miejsce, bo będąc dzieckiem tak naprawdę czerpałem wiedzę nie z elementarza, ale z „Rycerza Niepokalanej” (przyp. red. miesięcznik katolicki). Medal mamy powiesiłem tuż przy obrazie Matki Bożej w bazylice klasztornej. Jak sam mówi, to właśnie z mlekiem matki wyssał zaangażowanie w sprawy społeczne.

Zachodni świat

W latach 70. ukończył technikum mechaniczne we Wronkach. Jak to się stało, że znalazł się aż pod Poznaniem? – Chciałem zobaczyć inny świat. Mimo wszystko na zachodzie Polski życie wyglądało zupełnie inaczej. Przyjechałem do Wronek w zielonym garniturze, ostrzyżony na zapałkę i jak zobaczyłem tamtejszą młodzież, to zacząłem się zastanawiać, czy trafiłem do dobrej szkoły. Wszyscy chłopcy mieli długie włosy, na sobie potargane jeansy – wspomina. Gdy kupił sobie pierwsze wranglery (przyp. red. marka odzieżowa), koledzy zaczęli mu je przecierać pumeksami. - Zastanawiałem się, jak tak można niszczyć ubrania! – dodaje z uśmiechem były samorządowiec.

Następnie, jako kontroler jakości rozpoczął pracę w Fabryce Samochodów Ciężarowych w Lublinie. Po odbyciu służby wojskowej na tym samym stanowisku co w firmie samochodowej pracował w SP Odzież. Później podjął pracę w zakładzie Meprozet w Międzyrzecu Podlaskim. Tu też się ożenił i osiedlił. Ma troje dzieci, Krzysztof – pracuje jako kredyt menager w Wipaszu, Aneta jest policjantką, a Marta przebywa od kilkunastu lat w USA. (...)

Cały artykuł przeczytacie w papierowym i elektronicznym wydaniu Słowa Podlasia, z 14 lipca

Paulina Chodyka

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu Słowo Podlasia. Grupa Wydawnicza SŁOWO sp z o.o. z siedzibą w mieście stołecznym Warszawa (Domaniewska 17/19/133, 02-672) jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe